« Zmarł człowiek od praw człowieka Amisze i Muzułmanie »

Nie zgadzasz się? I bardzo dobrze.

16.05.2017

Jedyne co może nas zgubić to jednomyślność. To ona sprawia, iż przestajemy iść.

Zdanie to w ostatnich dniach usłyszałem od mojego wujka. Wspominał, że czasem obserwuje moją działalność w sieci. Stwierdził, że się cieszy choć nie zawsze się ze mną zgadza. Jego zdanie w zasadzie mnie ucieszyło. Przypomniał mi się pewien znany, jak to mówią katolicki dziennikarz. Rozmawiałem z nim na jednej konferencji. Nagle podszedł do niego pewien profesor i stwierdził: Znam, znam i słucham Pana. Co prawda nie zawsze się z Panem zgadzam, ale słucham. Dziennikarz ten odpowiedział. Dziękuje Panie profesorze. Ja też nie zawsze się z sobą zgadzam.

Ten krótki dialog i stwierdzenie mojego wujka uświadomiły mi, jak bardzo cieszy mnie kontakt z osobami, które myślą nieco inaczej niż ja. Nie oznacza to, iż bliskie mi w refleksjach osoby naglę stawiam w odstawkę. Nie, ale jednocześnie coraz wyraźniej uświadamiam sobie, jak cenne są opinie tych, którzy mówią Stary, ale ja myślę inaczej… np. inaczej patrzą na kwestię wiary.

Miałem kiedyś znajomego, który sam siebie agnostykiem nazywał. W pewnym momencie miał wziąć ślub kościelny. Doświadczał niepojętych wątpliwości. Byłem jego świadkiem i pół nocy przegadaliśmy na temat uczciwości w chwili przyjmowania tego sakramentu. Chciałbym, by oficjalni katolicy mieli takie wątpliwości, by tak badali ten temat. On, który Bogu się nie narzucał (jak mawiał ksiądz Jan Kaczkowski) jednocześnie czuł, że w pewnym miejscu musi być totalnie uczciwy.

Spory, dyskusje i kłótnie. Nie lubię ich, denerwuje mnie gdy ludzie wkraczają w spór. Z drugiej jednak strony to on jest nieodzownym elementem spotkania, to on nas rozwija. Jakże łatwo mówić mi w chrześcijańskiej rozgłośni radiowej np.o ochronie ludzkiego życia . Dużo trudniej wejść na poziom obiektywnych argumentów, które spowodują dyskusję także z tą osobą, która ma totalnie odmienne zdanie. Dr Bawer Aondo-Aka, człowiek tysiąca działań. W trakcie tzw. „Czarnego marszu” nie głosił poglądów w bezpiecznym otoczeniu konserwatywnego dziennika. Na wózku inwalidzkim wjechał w tłum czarno ubranych zwolenników aborcji i zadał pytanie: Czy ja mam prawo żyć? Ktoś powie, że to manipulacja. A ja powiem, że to chęć spotkania i rozmowy. Socjolog powie, że to testowanie hipotez. Jako niepełnosprawny powinienem się urodzić? Tak, czy nie? Łatwo krzyczeć, że żądamy aborcji, albo, że jej nie chcemy. Ale co to oznacza?- tak realnie i w praktyce, bez zbędnych bioetycznych refleksji.

Wracam do słów mojego wujka i myślę, że ma całkowitą rację. Wyobraźcie obie zupełnie zgodne i jednomyślne małżeństwo. Ktoś –słusznie - powie: To jakieś klony. Takich rzeczy w przyrodzie nie ma. Jakiś czas temu zgłosiło się do mnie małżeństwo, które się spierało. Prawie spadli z krzesła, gdy powiedziałem im, że te kłótnie to wielki dar. Kazałem im także wyobrazić sobie, że sporów miedzy nimi zupełnie nie ma. Aż się uśmiechnęli. Podobny bowiem stan świadczy o jednym. Jedna ze stron dominuje, a druga boi się do tego przyznać.

Idealnej zgody w relacji nigdy nie będzie. Testujemy się i sprawdzamy, badając kim dla siebie jesteśmy. Paradoksalne jest to, że prawdziwie pokłócić się możemy dopiero z tym, który stał sie nam bliski.

 

Wpis w kategoriach: Rodzina, Wychowanie

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu