« Biskup Ryś chodzi po Łodzi Kradzież przed ingresem w Łodzi »

Kościół sprawny inaczej

21.10.2017

Największą organizacyjnym problemem współczesnego kościoła w Polsce jest brak posiadania lidera.

Dyskusje dotyczące ostatniego wywiadu jakiego „Tygodnikowi powszechnemu” udzielił Prymas Polski pokazują bardzo ciekawe zjawisko. Z jednej strony racja ma profesor Magdalena Środa, która w trakcie jednego z wywiadów zwróciła uwagę, że mowa jest o wypowiedzi de facto lidera polskiego kościoła. Z drugiej perspektywy liderstwo to posiada jedynie historyczne znaczenie i w zasadzie w sposób wyraźny pokazuje, że nie ma obecnie w polskim kościele katolickim kogoś kogo nazywali byśmy "pierwszym ze wszystkich"'.

Lidera brak

Nie jest to w żaden sposób uwaga skierowana do abp Wojciecha Polaka, wręcz przeciwnie Wydaje się jednak, że polskie społeczeństwo i polski Kościół na tle innych zgromadzeń tego typu ma dość unikalny kształt i specyficzny charakter. W Polsce bowiem od wieków mieliśmy wyraźne „zjawisko Prymasa”, mieliśmy kogoś, kto kierował i dowodził kościołem. Słowo dowodził nie jest tutaj przypadkowe. Gdy popatrzymy na zachowania, na decyzję oraz konkretne działania kard Stefana Wyszyńskiego, dość można bardzo łatwo do wniosku, że był on tym który swoją charyzmą, nauczaniem i sposobem bycia spinał działania polskiego kościoła, który ewidentnie doświadczał cierpienia w czasach komunizmu. Także następca Prymasa Tysiąclecia, a więc kard Józef Glemp, był postacią, która z całą pewnością kojarzona była jako ten, który odpowiada za kształt, a także drogę jaką wybierze w Polsce katolicka wspólnota.

Gdy myśli się o organizacji kościoła katolickiego w Polsce dostrzec można jeszcze jedno ciekawe, a zarazem chyba dość smutne i paradoksalne zjawisko. Polscy wierni, ale chyba jeszcze bardziej polskie duchowieństwo przez blisko trzy dekady szczyciło się tym, że to właśnie z naszego grona na stolicę piotrowa wszedł kard. Karol Wojtyła. Świadomość tego, że mamy Prymasa Polski oraz zabierającego mocno głos w Watykanie papieża polaka, było tym co dawało duże poczucie bezpieczeństwa zarówno polskim wiernym jak i polskim biskupom. Niestety u niektórych zadziałało to nieco demoralizująco: mieli świadomość pewnej unikalności, wyjątkowości i szczególności polskiego duchowieństwa, „bo to przecież u nas narodził się i wychował ten który nazwany został ojcem świętym” Tutaj jednak pojawia się pytanie: Czy my, jako świeccy i duchowni potrafimy naśladować Jana Pawła II w taki sposób, w jaki On oczekiwał by odbieramy jego naukę?. Pytanie to chyba nadal pozostaje trochę otwarte. Zadawał je wiele razy kard. Stanisław Dziwisz, który dla wielu był naturalnym „kontynuatorem” papieża polaka. Nie stał się on jednak liderem polskiego kościoła.

Dziś i kiedyś

Ale wracając do wypowiedzi Prymasa Polski. Słuchając kolejnych dyskusji, dywagacji i refleksji jakie poszczególni polscy hierarchowie wypowiadają w ostatnich latach, dojść można do przekonania, iż nie mamy obecnie w Polsce kogoś, kto nazwany by został liderem, kto określony by był tym, który wskazuje konkretnych kierunek, w jakim kościół katolicki powinien podążać. Już wiele lat temu uznano, że to Konferencja Episkopatu Polski będzie tym „Nowym liderem":, który będzie wskazywał określony kierunek. Dla społeczeństwa zmiana ta posiada charakter całkowicie abstrakcyjny. Pokazuje ona ponadto sprzeczne zjawisko: z jednej strony mamy w Polsce bardzo utrwaloną tradycje Prymasa Polski, a z drugiej strony mamy przewodniczącego KEP, który w istocie jest urzędnikiem wybranym przez kolegów biskupów. Obserwując z perspektywy socjologicznej rzeczywistość polskiego kościoła, jako instytucji coraz wyraźniej dochodzę do wniosku, iż jest to kościół, który nie do końca potrafi odnaleźć się we współczesnej rzeczywistości. Z jednej strony kiedyś bardzo mocno opierał się on na postaci Jana Pawła II. W każdej wypowiedzi polskiego biskupa przez wiele wiele lat można było usłyszeć jakieś zdanie, które wypowiedział nasz dostojny rodak. Do tego był także na miejscu lider , ktoś kto wskazywał drogę postępowania i kierunek danego działania. Dzisiaj gdy Prymas Polski wypowiada się pierwszy raz od wielu tygodni bądź nawet miesięcy wszyscy zastanawiają się tak naprawdę tylko i wyłącznie nad jednym zdaniem albo jednym sformułowaniem które powiedział. Z jednej strony zaaferowali jesteśmy, bo powiedział to owy prymas a z drugiej strony możliwość wpływu jego osoby na rzeczywistość społeczno- religijną posiada obecnie dość marginalny charakter.

Dobra zmiana

Funkcjonowanie kościoła jako organizacji, a z drugiej strony kwestie związane z wiarą osób będących członkami tego kościoła, to oczywiście dwie różne rzeczy. Dla wiernych Konferencja Episkopatu Polski zgromadzenie biskupów diecezjalnych, różnego rodzaju gremia kurialne to jest totalna abstrakcja. Wierni jednak potrzebują pasterza. Potrzebują kogoś, kto będzie pokazywał jasno konkretną naukę, kto pochwali, ale czasem mocniej pastorałem walnie w ziemię. W naszym kraju nie ma obecnie takiej osoby. Jest to wielki błąd. Dlaczego? Bo jako dzieci kościoła potrzebujemy osoby, która przejmie odpowiedzialność, potrzebujemy czasami ojca, który wskaże drogę. Może czas by…wrocić do przeszłości?

Wpis w kategoriach: Ojczyzna, Wiara

1 Komentarz

  • "nazywali byśmy"? NAPRAWDĘ? Dno.

  • Witam
    Obecna struktura Kościoła w Polsce prowadzi do jego rozmycia i podziałów wśród duchowieństwa. Kto i w jakim celu dokonał zmian?
    Pozdrawiam Wszystkich
    Jan

  • "Czy my, jako świeccy i duchowni potrafimy naśladować Jana Pawła II w taki sposób, w jaki On oczekiwał by odbieramy jego naukę?" Pewnie byśmy potrafili tyle tylko, że na dzień dzisiejszy zupełnie nie jest to trendy a lęk przed "łatką" frajera zdaje się być paraliżujący. Oczywiście to uogólnienie nie wyklucza wyjątków na szczęście całkiem licznych. Zauważyć jednak z przykrością należy, iż to co mówił i jak postępował Nasz Święty jest coraz bardziej rugowane z polskiej rzeczywistości. I w sumie trudno się temu dziwić no, bo jakże pogodzić nauczanie wyżej wspomnianego, z tym co się obecnie w Polsce dzieje. Tryumfuje wszak u nas hybryda (modne ostatni słowo) znanych maksym "bellum omnium contra omnes" oraz "homo homini lupus est". Taki model postępowania jest obecnie kreowany przez tzw. dobrą zmianę. Nijak nie przystaje to do nauczania Św. JP II.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu