« Kościół sprawny inaczej Czarny człowiek »

Kradzież przed ingresem w Łodzi

28.10.2017

Biskup Grzegorz Ryś okazał się złodziejem. Ukradł serca Łodzian zanim oficjalnie został ich pasterzem.

Zupełnie niespodziewanie okazało się, że na tydzień przed ingresem arcybiskup Grzegorz Ryś rozpoczął cykl rekolekcji oraz konferencji przeznaczonych głównie dla duchowieństwa, ale także dla świeckich wiernych w Łodzi. Było to dla nas zaskoczeni. Po pierwsze nigdy „takie rzeczy” nie działy się w łódzkim kościele. Po drugie forma i styl jakie w ich trakcie zaprezentował nominat są z całą pewnością dla nas czymś nowym.

Słuchając kolejnych wypowiedzi arcybiskupa - już po ogłoszeniu jego nominacji- można dojść do kilku ciekawych wniosków. Mnie osobiście bp Ryś uświadamia pewną ważną prawdę. Biskup nie jest rybakiem, to nie jest ktoś pasywny, kto czeka na przyjście do niego jego ludu. Biskup ma być pasterzem, ma być kimś aktywnym, kto wychodzi do ludzi. Ostatnio z pewną znajomą zastanawiałem się czy biskup Ryś mówiąc do kapłanów, których zaprosił niespodziewanie do łódzkiej katedry okazał się być bardziej ich tatą, czy też bratem. Moim zdaniem mamy do czynienia z tą pierwszą sytuacją, która jednak nie przekreśla wspomnianej drugiej podstawy. Wszyscy kapłani łódzkiej diecezji zostali zaproszeni na trzydniowe rekolekcje, poproszono ich o modlitwę, poprosił ich o nią ten, który ma zostać ich pasterzem. Teoretycznie jest to całkowicie naturalne w kościele, że ktoś kogoś prosi o modlitwę. Patrząc jednak, a przede wszystkim słuchając wypowiedzi księdza biskupa dojść można do wniosku, że ten człowiek po prostu bardzo solidnie przygotowuje się do tej roli, którą -jak sam stwierdził- niespodziewanie obdarzył go Duch Święty.

Słucham księdza biskupa od pewnego czasu i łapie się na pewnej kwestii: wydaje mi się, iż posiada on w zasadzi wszelkie cechy charakterystyczne dla bycia „niebiskupem”. Niestety przyzwyczailiśmy się do bardzo specyficznego języka polskiej hierarchii. Nawet wygląd biskupów, ich nawet pewna uniformizacja, może stwarzać bariery. Biskup Ryś przełamuje te stereotypy. Chodzi w zwykłej sutannie przewieszony srebrnym krzyżem i zaczyna gadać, a nie wypowiadać się. Mówi w sposób, który jest zrozumiały dla każdego: dla profesora teologii, studenta uczelni, albo ucznia liceum. Ma swój styl i ja go określa mianem „stylu dygresji”: potrafi on nagle i niespodziewanie odnieść się do historii kościoła i okazuje się, że historia ta i nauczanie ojców kościoła jest nadal aktualne, bez względu na to czy dotyczy doktryny, czy też seksualności człowieka.

O naszej Łodzi mówi się, że jest czerwona. I trudno z tym polemizować zwłaszcza teraz, gdy jest dosłownie czerwona od modlitwy. Rzadko się zdarza w jakiejkolwiek diecezji, by przez kilka dni w jej głównym kościele kilkuset księży modliło się w jednej intencji. Więcej, rzadko się zdarza by owi księża, siedząc obok siebie w ławkach nawzajem się spowiadali, a miało tak miejsce u nas w zeszły piątek. Ostatnie dni uświadamiają nam, że słuchając biskupów możemy tak naprawdę znajdować się w sytuacji, w której wysłuchujemy ciekawego gościa. Doskonale pokazał nam to duet Ryś – Krajewski. Myślę tutaj o momencie, gdy dwaj arcybiskupi spotkali się z młodzieżą u ojców Jezuitów w Łodzi. Czasem wydaje się, że słowa Jana Pawła II skierowane do młodych „wymagajcie od siebie nawet gdyby inni od was nie wymagali” to taki slogan, który jest bardzo wygodny dla teologów i katechetów. Postawa dwóch biskupów po prostu gadających do młodych ludzi w kościele łódzkich Jezuitów pokazuje jednak, że to zadanie jest naprawdę nadal aktualne. W Łodzi dzieje się teraz coś niezwykłego, coś zupełnie nieoczekiwanego. Naprawdę czekaliśmy kilka miesięcy na moment ogłoszenia nowego biskupa, naprawdę do nieba skakaliśmy dzięki, gdy ogłoszono, że jest nim biskup Grzegorz i naprawdę się nie zawiedliśmy. Rzadko w internecie włączam sobie ot tak katechezy jakiegoś purpuranta. Ostatnio uległo to u mnie zmianie, może dlatego, że biskup ten od purpury stroni nie tylko w stroju, ale i słowie?. Sądząc po ilości wyświetleń kolejnych katechez nowego Pasterza w Łodzi widzę, że nie jestem w tym osamotniony i bardzo mnie to cieszy.

Wpis w kategoriach: Rodzina, Wiara

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu