« Żyd w każdym z nas Mój bracie Piłacie »

Czarno czarne twarze

24.03.2018

„Nie trzeba nawet słuchać zwolenników „Białego piątku”, lub „Czarnego piątku”, ale wystarczy popatrzeć w ich oczy aby przekonać się gdzie jest niebo, a gdzie jest piekło”

Ks. Janusz Chyla – zwany proboszczem Twittera - w ten oto sposób skomentował zdarzenia, jakie miały miejsce w ostatni piątek, w którym mogliśmy obserwować uliczne oblicze sporu o aborcję. Debata z całą pewnością mocno przeniosła się do sieci. Na kolejny portalach społecznościowych przeprowadzić można było ciekawe badanie. Okazało się, że właśnie stosunek do aborcji stał się istotnym elementem, na podstawie którego wiele osób definiowało własne osoby. Czarna, bądź biała nakładka na zdjęciu profilowym ujawniała wszystko o internetowym znajomym.
Od dziesięciu lat biorę udział w dyskusji dotyczącej przerwania ciąży. Argumenty „za” i „przeciw” są mi znane. Po pewnym czasie doszedłem do pewnego wniosku. Parafrazując słowa pewnej znanej piosenki można powiedzieć „Wszyscy NIE zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak, jak jest”. Temat aborcji stał się zagadnieniem politycznym. Niestety zarzut o polityczność jest dzisiaj bardzo wygodnym argumentem w sporach. Gdy ktoś prezentuje uwagi nie pasujące do twierdzeń innych osób, natychmiast włączany jest w obszar politykowania. Sam tego ostatnio doświadczyłem. Białe i czarne protesty zaktywizowały rzesze ludzi. Ja w ostatnich dniach dostrzegłem jednak coś innego.
W sieci widziałem zdjęcie Mai Ostaszewskiej, która ze zdenerwowaną miną unosi pięść, ubrana cała na czarno. Nie było dla mnie tajemnicą, że aktorka ta bardzo mocno popiera działania proaborcyjne. Zdjęcie to wskazywane było przez osoby promujące działania dotyczące ochrony praw człowieka. Podkreślano, że prawa kobiet to prawa człowieka. Jasne to i oczywiste. Ale jaką twarz mają dzisiaj owe prawa? Ktoś powie, że np. mają postać owej aktorki: przecież Pani Ostaszewska to piękna kobieta, więc jest to piękne oblicze upominającej się o swoje uprawniania niewiasty. Popatrzyłem następnie na zdjęcia z czarnego marszu. Kolejny raz zobaczyłem złość i nienawiść w oczach. Ludzie krzyczący, upominający się o własne prawa, jednocześnie nakręcający złość z wulgarnymi transparentami. Gdy studiowałem koncepcje praw człowieka miałem zawsze świadomość, że uczę się o prawach ofiar. Na zdjęciach z czarnych marszy nie widziałem ofiar. Co rusz migały mi natomiast osoby, które stosowały przemoc...,którą przecież tak potępiają.
Tu pojawia mi się drugi element. Pamiętam, gdy kilkanaście miesięcy temu na Placu Zamkowym w Warszawie osoby z czarnego protestu opluwały działaczy Fundacji Pro. Pierwszy raz widziałem coś takiego. Ludzie upominający się o szacunek dla prawa, poniżały innych ludzi. Wyzwiska, wyśmiewanie i środkowy palec, który także wczoraj często pojawiał się u czarno ubranych postaci pozujących do zdjęć.. Czy to są nowe narzędzia organizacji prawno- człowieczych? Czy to nowa forma „Love & Peace”?
Ostatnie dni pokazały nam także coś innego. Myślę nie tylko o wtargnięciu promotorów aborcji na teren poszczególnych kurii. Przerażająca jest radość z tego faktu. Chełpienie się wulgarnymi zwrotami skierowanymi w stronę biskupów.
Przez kilka ostatnich lat powtarzałem, że polskie spory bioetyczne mają jedną wielką wartość. Nie ważne, czy jesteś za aborcją, za wyborem (jak część mówi), czy za życiem, ważne, że o tym rozmawiamy, że debatujemy, że tematy te są dla społeczeństwa nadal istotne. Patrząc na twarze wielu na czarno ubranych osób mam nadal naiwną świadomość, że warto rozmawiać. Obawiam się jednak, że coraz mniej osób chce to robić.

1 Komentarz

  • Mam odczucie, że aborcję promuje "kasta wyższa", która chce kontrolować populację "motłochu". Jeśli ktoś z tzw. "motłochu" znajdzie się przypadkiem niedaleko kasty panującej (bo do siebie go nigdy nie dopuszczą) natychmiast przejmuje poglądy przez nich forowane. Tak dzieje się z tzw. celebrytami (aktorzy, dziennikarze, itp.). A lewackie pospólstwo wychodząc na ulicę stwarza sobie iluzję, że są kastą rządzącą. Nie wiedzą, że panujący miliarderzy (Soros i spółka) szybko będą chcieli się ich pozbyć poprzez eutanazję. Taki paradoks.

  • Trochę to takie rozumowanie, że np. (pierwszy lepszy pod ręką) pasażerowie porwanego samolotu lecącego by uderzyć w Pentagon nie powinni z wściekłością forsować kabiny pilotów-porywaczy i agresywnie uderzać w nią wózkiem. Jakie love & peace? Ten rząd się kwalifikuje już od dawna do wymiany i to trzeba głośno i dobitnie mówić, bo machanie białymi różami do nich jakoś nie przemawia. Poza tym proszę znów nie demonizować normalnych kobiet.

  • Jednym z najważniejszych zdań jakie przeczytałem w życiu było to z "Zapisów więziennych", w którym Prymas Wyszyński pisze: "Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził". Myślę, że obrzucanie kogoś epitetami "lewackie pospólstwo" i takie podejście "sportowe", czyli który marsz wygrał, nie jest dobrym kierunkiem.

  • Z przerażeniem patrzyłem na "rzesze"(być może frekwencja zawyżona przez główne media aczkolwiek duża grupa) czarno-manifestujacych osób wczoraj w warszawie. Myślałem z trwogą ze kraj który deklaruje swe poddanie panujące Jezusowi nadal dopuszcza do aborcji przy aprobacie takiego tłumu. Mówi się też dużo i podziale (którym obwinia się panujący obecny rzad) Lecz czy nie jest to przypadkiem ten zbliżający się czas żniw?Czas dojrzewania, gdzie wyraźniej widać dojrzewają kłosy zbóż oraz plewy

  • Od starożytności wiemy i doświadczamy, że "człowiek ma tylu panów, ile żądz i przywar" i można wykorzystać to to kontroli społeczeństwa.
    "Wiemy", bo "nauka" tak uczy, że jest na świecie za dużo ludzi i dlatego trzeba ich eliminować. Najlepiej aby sami tego chcieli, dla "ochrony natury, zwierząt i środowiska".
    Elity WASP (white anglo saxon protestant) wymyśliły to dla ciemnoskórych Amerykanów, ale objęło to i białych. "Elity" te nie potrzebują suwerennych państw, te im tylko przeszkadzają, i nie potrzebują tylu "deplorables", może maks. 1 mld do zabawy, na części zamienne i dla różnorodności genetycznej. Reszta z nas jest zbędna.
    Kultura śmierci Nietzsche rządzi: "Słabi i nieudani niech sczezną: pierwsza zasada naszej miłości dla ludzi. I pomóc należy im jeszcze do tego."
    Panie "feministki" nie są tego widocznie świadome, że demonstrując dla "prawa kobiety" być narzędziem onanistów, obiektem hodowli albo macicą do wynajęcia, stają sie faktycznie narzędziem konstrukcji nowej "rzeczywistości" społecznej.
    Ale skoro "czucie" szachuje im myślenie to ... nie ma dla nich przyszłości jako osoby, wtedy dobrowolnie stają sie przedmiotem.

  • Ma Pan, drogi autorze, rację, że zwraca Pan uwagę na przemoc, agresję, którą posługują się protestujący "czarni". Niesamowite jest, że ta przemoc tak łatwo w dyskursie publicznym jest akceptowana.

  • Mam wrażenie, że jako państwo i naród stoimy (w stuleciu odzyskania niepodległości) przed pytaniem podstawowym: albo opowiemy się za życiem albo za śmiercią. Odpowiedź na to pytanie wyznaczy nasz los na przyszłość i pójdziemy albo drogą śmierci albo drogą życia (por. Ps. 1).
    Modlę się o odwagę dla rządzących aby NIE BALI SIĘ jasno opowiedzieć po stronie życia i uchwalili ustawę, która zabrania zabijania dzieci. Wydaje się, że "wszystko jest już przygotowane" i trzeba uczynić ten jeden jedyny krok...

  • Przez przypadek widziałam czarny protest, przechodziłam obok - koszmar...

  • Tyle że w tych protestach raczej nie chodzi o aborcje eugeniczną. To jest z jednej strony kolejna demonstracja stricte polityczna. Ale jest tez druga strona - te demonstracje pokazują jak wielu nienawidzi Kościoła.

    I o ile wojujących ateistów tam idących można zrozumieć, to pewnie wiele z osób idących w demonstracjach w najbliższych dniach spokojnie przyjdzie do kościołów, zasiądzie przy świątecznym stole. A to znaczy że coś jest nie tak z formacją dorosłych katolików. Bo na zdrowy rozum nie da się połączyć czarnych marszów z byciem katolikiem. Ale wielu to czyni.

    Może więc zamiast bezsensownych, toczących się od kilkunastu lat dyskusji dziś trzeba jasnego przekazu - idziesz po hasłami prawa do aborcji to znaczy zaciągasz grzech cudzy aborcji.
    Może czas skończyć z głaskaniem wiernych, bo te czarne marsze są tego efektem.

  • Totalna oPOzycja ma jeszcze skatule pelna wiec i marsze moze sobie fundowac liczne....gdyby nie judaszowe pieniadze nie bylo by tez przecierz i czerwonej rewolucji w Rosji....Hitler na tym gruncie gromadzil setki tysieczne marsze....A czy ci czarni ....i.....czarne to nie faszysto - komunisci.....z piekla rodem... Ukrzyzuj ... ukrzyzuj...tylko sie nie pomyl ... nie mnie.....czy to potomkowie "matrioszek"...czy to ci polscy czarni faszysci (bo dlaczego ich tak nikt nie nazwie) co Prawda tylko 50 nie 60 tys. ale zwsze...Przecie oni chca zabijac ... no chyba ze sie juz pieklo otworlo i diabelstwo wyszlo jawnie ,na ulice.Szczesc Boze.

  • Może zamiast stanowczo zakazywać, to należałoby rozmawiać z inaczej myślącymi i wychowywać do szacunku do życia, może należałoby pokazać dlaczego to jest dla nas ważne, a nie bezwzglednie zakazywać ? Tym bardziej ,że teraz każdy może wyjechać za granicę i tam dokonać aborcji.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu