« "Bardzo lubię słuchać nocą gwiazd" Bez nich nie mielibyśmy Pana »

Carpe diem et memento mori

11.04.2017

„Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie” św. Ignacy Loyola

Tytułowe połączenie dwóch łacińskich sentencji zobaczyłam jakiś czas temu u znajomych i bardzo przypadło mi do gustu. Zawiera w sobie życiową mądrość. Należy cieszyć się każdym dniem, a jednocześnie pamiętać, że śmierć przyjdzie na każdego z nas. I często przychodzi z zaskoczenia. Żyjmy więc tak, by zastała nas przygotowanych.

Każdy dzień to dar, który możemy wykorzystać w dobry lub zły sposób. Każdy dzień to wyzwanie. Jak to mówił św. Benedykt: Ora et labora - módl się i pracuj. Trzeba zachowywać równowagę. Musi być czas dla Boga, czas dla człowieka, czas dla siebie i czas na pracę.

Carpe diem – chwytaj dzień. Uśmiechaj się, idź na spacer, przeczytaj dobrą książkę, odwiedź Jezusa. Bądź dla innych. Czyń małe uczynki miłosierdzia.

Memento mori – pamiętaj o śmierci, lecz niech ta myśl cię nie przeraża. Idź przez życie z Bogiem. Jezus zwyciężył śmierć. Nie mamy się czego lękać. Unikajmy złego, a gdy upadniemy, biegnijmy do spowiedzi. Św. Dominik Savio powiedział: „Lepiej umrzeć niż zgrzeszyć”. Był małym gigantem ducha, zmarł w wieku 15 lat. 

Przypomniały mi się dziś listy błogosławionej Piątki Poznańskiej. Oni byli gotowi na śmierć.

Czesław Jóźwiak pisał do rodziny: Właśnie dzisiaj, tj. 24, w dzień Maryi Wspomożycielki otrzymałem Wasze listy, przychodzi mi rozstać się z tym światem. Powiadam Wam, moi drodzy, że z taką radością schodzę z tego świata, więcej aniżeli miałbym być ułaskawionym. Wiem, że Maryja Wspomożyciela Wiernych, którą całe życie czciłem, wyjedna mi przebaczenie u Jezusa. Przed chwilą wyspowiadałem się i zaraz przyjmę Komunię świętą do swego serca.

Edward Kaźmierski: O, dziękujcie Najłaskawszemu Zbawcy, że nie wziął nas nieprzygotowanych z tego świata, lecz po pokucie, zaopatrzonych Ciałem Jezusa w Dzień Maryi Wspomożenia Wiernych. O, dziękujcie Bogu za Jego niepojęte miłosierdzie. Dał mi spokój. Pogodzony z Jego Przenajświętszą Wolą schodzę za chwilę z tego świata. Wszak On tak dobry, przebaczy nam.

Franciszek Kęsy: Och, jaka to radość dla mnie, że już odchodzę z tego świata i to tak, jak powinien umierać każdy. Byłem właśnie przed chwilą u spowiedzi świętej, za chwilę zostanę posilony Najśw. Sakramentem. Bóg Dobry bierze mnie do siebie. Nie żałuję, że w tak młodym wieku schodzę z tego świata. Teraz jestem w stanie łaski, a nie wiem, czy później byłbym wierny mym przyrzeczeniom Bogu oddanym.

Edward Klinik: Do ostatniej chwili z moją silną wiarą w sercu idę spokojnie do wieczności, gdyż nie wiadomo, co by mnie tutaj na ziemi czekało.

Jarogniew Wojciechowski: Pomyśl, jakie prawdziwe szczęście! Odchodzę zjednoczony z Jezusem przez Komunię świętą.

Myśl na dziś: Contra spem spero – „On to wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4, 18).

Na koniec polecam genialną piosenkę Josha Garrelsa "Good Friday" - bardzo w klimacie Wielkiego Tygodnia.

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu