« Byleby zdrówko było... Między młotem a kowadłem, czyli o formacji duchowe »

Wiara i już

07.09.2017

Rz 10, 8-21

Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, a słyszy się Słowo Ewangelii. Pytanie św. Pawła: „czy może nie słyszeli?” dotyczy nie tylko Żydów, ale i nas. I my również musi odpowiedzieć: „Ależ tak!”. Słyszeliśmy Dobrą Nowinę. 
Jednak pomimo tego, można pozostać na obojętnym na Słowo, tak jak Żydzi wspomniani przez Pawła. Można mieć uszy pełne innych słów. Człowiek ma ograniczoną zdolność przyjmowania treści. Jeśli karmi się słowem tego świata, staje się nieczuły na Głos Boga. Dlatego zawsze warto zadawać sobie pytanie: Czym się karmię? Ile czasu poświęcam na czytanie Biblii? Jakich treści szukam w książkach, na stronach internetowych?
Jeśli karmimy się świadectwami wiary oraz samym Słowem Dobrej Nowiny to wcześniej czy później staniemy przez nieuniknionym pytaniem: "Wierzysz w to?"
Nie da się pozostać obojętnym. Albo trzeba temu wszystkiemu zaprzeczyć, albo paść na kolana i wyznać, że Jezus jest Panem, który powstał z martwych i zwyciężył. Nie da się na dłuższą metę pozostać w rozkroku. 
Albo stajemy się ludźmi, którzy cynicznie i kpiąco podchodzą do wiary w Jezusa, bo „nauka krzyża jest głupstwem dla tych, którzy idą na zatracenie” (1 Kor 1,18). Albo Słowu Boga staje się dla nas „mocą”, motorem życia, siłą, która przenosi góry i nadaje sens każdemu wydarzeniu.
Właśnie dzisiaj Słowo jest blisko. Jest na naszych ustach, gdy czytamy słowa Ewangelii lub gdy recytujemy brewiarz. To jest ten moment, by na nowo wyznać ustami swoimi wiarę. Wtedy Słowo, staje się słodkie i przynosi Dobrą Nowinę, na którą czeka każdy człowiek. A brzmi ona: "Jesteś zbawiony". Jesteś drogi w oczach Boga i kochany bez granic. Nie jesteś niczyj. Jesteś Dzieckiem Boga. Jego Synem, Córką, Dziedzicem Królestwa. Jesteś tak cenny, że Jezus oddał za Ciebie swoje życie.
Czyż nie jest to najbardziej upragnione przez ludzkie serce Słowo? 
 

1 Komentarz

  • To doświadczenie ... Nie pozwala zaprzeczyć samemu sobie. Musiałbym stać się skończonym idiotą, żeby zacząć oszukiwać samego siebie, że nic się nie stało i czy aby na pewno dałoby mi to powrót do tego co było wcześniej. Do takiej samej wygodnej postawy. Raczej nie. Dlatego doszedłem do wniosku, że nie ma już innej drogi. Tylko naprzód. W cholernych trudnościach. Jednak naprzód.

  • Amen. Pociechą jest to, że lepiej iść w dobrym kierunku nawet w "cholernych trudnościach" niż wygodnie zmierzać ku przepaści :-) Ale czyż nawet pośród utrapień tego życia, Bóg nie daje nam pociechy przewyższającej wszelkie radości tego świata? Naprzód :-)

  • Te pociechy ... Nie wiem, ale to dla mnie smak. Smak życia. Jakże różny. Przygoda. Wyzwania. Granie w jednej drużynie. Ciekawość jutra w codzienności. Pewnie każdy ma inaczej i jakże subiektywnie odbieramy przez to innych. Jak to dobrze, że Jezus potrafi jak należy :-)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu