« Docibilitas, czyli zdolność uczenia się całe życie Na jesienne dni... »

Bóg jest Bogiem żyjących!

31.10.2017

Długi czas spierałam się z Jezusem o to życie wieczne. A może inaczej to trzeba powiedzieć. Długi czas doświadczałam, mówiąc delikatnie, dysonansu poznawczego. Przytakiwałam na słowa Jezusa: "Kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki", a ludzie wokół mnie jakoś tak bez życia umierali.

Dosyć często zdarza się mi być na pogrzebach i nikt z cmentarza, jak dotąd nie wrócił. Wreszcie coś we mnie pękło i spytałam: "Panie Jezu, jak to jest z tym życiem wiecznym? no wiesz, nie z  jakimś tam, za chmurami, obiecanki cacanki, tylko, tak jak mówisz: "Ja jestem życiem!". 

Odpowiedź przyszła szybko i niespodziewanie...

Poszłam sobie raz na spotkanie "Głosu na pustynię" (nie wiem czy wiecie, ale mają siedzibę na moim osiedlu! Że tak powiem, weszli na nasz rewir :-))). No więc poszłam sobie na to spotkanie i, akurat, gościła u nich s. Mary Paul Friemal, która blisko współpracowała z Ks. Peterem Hockenem i towarzyszyła mu aż do śmierci. Coś tam opowiadała i w pewnym momencie użyła takiego zwrotu, który otworzył w mojej głowie całkiem nowy kosmos. Powiedziała po prostu, że, kiedy po śmierci Ks. Petera poprosiła go o coś, to szybko odpowiedział, bo, jak stwierdziła "za życia też szybko odpowiadał na maile". 

Tadaaaaam!

Nie zmienił się!

To jest ten sam Hocken.

Zrozumiałam, że to co jest w nas ufundowane na Bogu, jest prawdziwe, jest trwałe. Na zawsze.

Owszem, wiele budujemy na iluzji, pozorach, sprawach nietrwałych i te rozsypią się w chwili śmierci jak pył. Dlatego tym smutniejsza śmierć, im więcej pozorów.

Ale jeśli nasze życie jest autentyczne, to trwa!

Niedawno zmarły Ks. Bp Wacław Świerzawski powiedział: "Grób nie jest żadnym progiem. Progiem jest Chrzest!"

Zatem najważniejszy próg przejścia ze śmierci do życia mamy już za sobą. Teraz tylko coraz więcej życia, aż do pełni. 

Z Ewangelii Mateusza:

I jest z tym człowiekiem, jak z kimś, kto dom swój zbudował na skale. Przyszedł wiatr dziejów i uderzył w ten dom, ale nie runął, bo na skale Chrystusa był oparty. No może trochę tynku się posypało. Ale to nieistotne....

(tłumaczenie własne :-))))

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu