• 25.09.2017
    Dobroć, która drażni

    Kiedyś myślałam, że jak będę dobra dla innych, to inni będą dobrzy dla mnie. Ta iluzja była we mnie silniejsza, niż Prawda, czyli Ewangelia, gdzie, jak byk stoi, że z tą wzajemnością może być różnie i nie o to chodzi, żeby dostać od ludzi nagrodę. I jak to bywa z iluzją, wydała ona złe owoce w moim życiu.

    więcej

  • 22.09.2017
    Wyznania zakonnicy

    Raz po raz w necie pojawiają się wyznania ex-zakonnic, więc i ja postanowiłam...

    więcej

  • 20.09.2017
    Staję po stronie Jezusa - przebaczam

    Taki komentarz, dzięki Bogu, pojawił się. Jego treść, pomiędzy świstającymi jak kamienie słowami innych komentarzy, kieruje nasz wzrok ku jedynemu, dobremu rozwiązaniu - ku przebaczeniu.

    więcej

  • 16.09.2017
    Jedność w różnorodności

    Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy: - Ci charyzmatycy to strasznie dziwaki, proszę Pani...

    więcej

  • 13.09.2017
    Wola Boża - strach się bać!

    Po raz kolejny sięgnę do fragmentu komentarza. "Proszę, nie piszcie, że pójść za wolą Bożą równa się znaleźć się w niebie i spijać same słodycze. Bo to kłamstwo. Czasem wola Boża jest taka, że strach się bać." Nie ma dwóch zdań, temat woli Bożej, zgadzania się na nią, poddania się Bogu, zaufania jest polem walki duchowej. Moim zdaniem największej walki duchowej.

    więcej

  • 11.09.2017
    Klasyka zwodzenia

    W komentarzu pod tekstem "Między młotem a kowadłem" http://sbogna.blogspot.com/2017/09/miedzy-motem-kowadem-czyli-o-formacji.html znalazłam zdanie, które podziałało na mnie jak przysłowiowa płachta na byka (w sumie nic nie wiem o przeżyciach byków względem tkanin :-)

    więcej

  • 08.09.2017
    Między młotem a kowadłem, czyli o formacji duchowe

    Wczoraj, gdy modliłam się, przyszedł mi do głowy pewien obraz. W wyobraźni zobaczyłam rozgrzany do czerwoności pręt w rękach kowala. Kowal położył go na kowadle i zaczął uderzać weń młotem. Ten obraz pozwolił mi jasno zrozumieć pewną regułę życia duchowego.

    więcej

  • 06.09.2017
    Byleby zdrówko było...

    Modlimy się do Pana o uzdrowienia fizyczne. I dobrze. Czy robimy to w formie prośby, wstawiennictwa ("Jezu, proszę Cię, uzdrów tę nogę") czy w formie nakazu w autorytecie Pana ("W Imię Jezusa, nakazuję tej chorobie odejść") to wydaje mi się być sprawą drugorzędną. Ważne, że wierzymy, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

    więcej

  • 14.08.2017
    Cała Polska na nogach

    Od kilku dni jestem w Częstochowie. Widać ludzie już się o tym zwiedzieli, bo z każdym dniem przybywają tu tłumy... :-) I na tym, mało zabawnym żarciku można by skończyć, ale ja właśnie o tych tłumach bym coś chciała napisać.

    więcej