Nasz mały, rodzinny biały protest

dodane 22:38

Przytulam do klaty uczestników tego marszu. Sam kiedyś byłem po ich stronie. Wiem jak bardzo potrzebują modlitwy. Cali ulepieni z ran i braku miłości.

 

Kończył się "czarny protest". Uczestnicy marszu rozchodzili się do domów. A my w tym czasie ruszyliśmy do szpitala w naszym małym, prywatnym marszu życia. Poród był bardzo ciężki, bardzo. Skończył się po wielu godzinach cesarskim cięciem. Wszyscy stawali na rzęsach, walczyli o życie i zdrowie mojej żony i syna.


Nie da się wymazać obrazów sprzed porodu. Kobiet na czarno, którym, jak wiadomo, chodzi tak naprawdę o to, żeby aborcja była powszechnie dostępnym "zabiegiem". Pogarda dla życia, o które tak bardzo walczono na moich oczach. Dwa światy. Cywilizacja śmierci i cywilizacja życia. Przytulam do klaty uczestników tego marszu. Sam kiedyś byłem po ich stronie. Wiem jak bardzo potrzebują modlitwy. Cali ulepieni z ran i braku miłości.

Żyjemy w strasznie wyniszczonym społeczeństwie. Pewnie każdy z nas ma w rodzinie kogoś dotkniętego uzależnieniem od alkoholu, pewnie w każdej rodzinie była dokonywana aborcja, w sporej większości pochodzimy z rozbitych małżeństw. Nie oceniam i nie sądzę uczestników marszu. Mało tego, wierzę, że są przekonani, że wychodzą w słusznej sprawie. Też taki byłem. Walczyłem o prawa zwierząt, pomagałem organizować wystawy, byłem przez lata wojującym wegetarianinem. Jednocześnie nie widziałem nic dziwnego w fakcie popierania aborcji. Nie mając umocnienia duchowego szukałem gdzie się da, żeby wypełnić pustkę. Szukałem też miłości. Ale nie znając jej źródła, łatwo się pomylić. Ja błądziłem. Wydawało mi się, że kocham, lecz byłem zdolny jedynie do uczuć i pożądliwości. Człowiek bez Boga nie zna siebie. Co za tym idzie, swoje postępowanie sprowadza do zaspokojenia ego. Pewnie na tych protestach jest sporo naprawdę bardzo wartościowych ludzi. Mamy problem. Nie dogadamy się nigdy w tej sprawie. To nie jest możliwe. Jakakolwiek wspólnota wymaga takiego samego definiowania tego co jest dobrem i złem. Tutaj nie jest to możliwe. Ci, którzy są ukryci – ideolodzy tych protestów, nigdy nie powiedzą głośno o co naprawdę im chodzi. Jeszcze nie teraz...

Ja miałem w życiu wielkie szczęście, że niespodziewanie zostałem odnaleziony. Mój Bóg jest Bogiem żywych, Bogiem miłości.
Wiem, że żadna dyskusja tu nie ma sensu. Nikt nikogo nie przekona. Jedyne co możemy zrobić to żyć tak, żeby nasze świadectwo prowadziło do Niego. Pokazujmy piękno życia w rodzinie, z dziećmi. Żyjmy tak, żeby inni poczuli się zaintrygowani skąd nam się to bierze. Nie ma innej drogi. Jest jeszcze modlitwa. Bo Bóg szuka każdego człowieka. Powalczmy z Nim razem!

Owoc naszego białego protestu jest wielki 😉 4320! Ma na imię Benedykt. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem kruchości życia, tego jakie jest ono delikatne, jak łatwo je złamać... Nigdy wcześniej nie odczuwałem aż takiej wdzięczności za nie.

Dzięki Ci Panie!

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 21.10.2019

Ostatnio dodane

Kategorie