« Sprzedawcy nienawiści? Wołanie uciśnionych »

Jedni drugich brzemiona noście

26.05.2018

O proteście będzie. Tym w sejmie, podłogowym. Temat widzę gorący, mnóstwo emocji. Nie dziwię się.

Jak pewnie wiecie, prowadzę teatr integracyjny EXIT. W teatrze występuje w tej chwili kilka osób niepełnosprawnych – 2 x porażenie mózgowe dziecięce, wielokończynowe porażenie mózgowe, osoba niewidoma, chory na schizofrenię i kobieta niepełnosprawna intelektualnie i ruchowo. Pomagają mi przyjaciele, artyści. Cudni ludzie. Piszę scenariusze, reżyseruję, gram, organizuję, a na dodatek jestem dodatkowo z przymusu kierowcą. Oprócz tego, oczywiście, załatwiam toaletę, karmię… Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że nieba bym tym ludziom przychylił, haruję jak wół po kilkanaście godzin dziennie. Tak więc coś na temat wiem. I znam go nie z gazet. Lecz z codzienności.

 

Mam różne sytuacje rodzinne, jedna z osób mieszka w DPSie, kilka w rodzinach, 2 samotnie. Wszystkie opcje. I od razu powiem, że bardzo chciałbym, żeby protest ów, przybierający coraz bardziej kuriozalny kształt zakończyć. Bo forma też ma znaczenie. Kiedyś do Polski i Irlandii w podobnym czasie przypłynął statek aborcyjny. Ludzie protestowali i u nas i na zielonej wyspie. U nas grupa związana ze środowiskiem Młodzieży Wszechpolskiej obrzucała statek jajami, w Irlandii przyszło setki kobiet z małymi dziećmi na rękach. Jest różnica? Chyba każdy ją poczuje i będzie wiedział, która z form miała szansę coś zdziałać. Podobnie teraz. Dla dobra tych ludzi trzeba to zakończyć i zacząć poważne rozmowy. Biskup Ryś zadeklarował chęć mediacji. To jest dobry pomysł! Na razie idzie to w taką stronę, że ludzie nie mający z niepełnosprawnością nic do czynienia zniechęcają się tym co widzą. Mogą stracić chęć pomagania widząc dorosłe dzieci, wykorzystywane niczym tarcze, matkę zabraniającą dziecku mówić… Widzą, po prostu, robienie cyrku z polskiego parlamentu. Najwyższa pora na rozpoczęcie rozmów z przedstawicielami szeroko rozumianego środowiska i rządem. Najlepiej, bez udziału polityków chcących cynicznie ubić na tym interes polityczny. Bo chyba nie jest możliwym uwierzenie w nagły, skokowy wzrost empatii do niepełnosprawnych u Panów Petru, Wałęsy… Pan Kosiniak Kamysz był ministrem. Miał 8 lat na wykazanie się, co zrobił? Portal dla bezdomnych za 50 baniek? Trochę, jakby nie w temacie...

 

Od czego trzeba zacząć. Postawiłbym na sprawę podstawową – informację. Ludzie muszą poznać problemy niepełnosprawnych, ale również piękno tych osób by zrozumieć, jak bardzo ich potrzebujemy! Cały czas usiłujemy to robić w teatrze. Niestety nie mamy ŻADNEGO wsparcia ze strony państwa, ani miasta… Bardzo źle nam z tym. A widzimy na co wydaje się pieniądze w kulturze. Chyba cudzysłów byłby w tym słowie uprawniony. Pamiętam jak moi niepełnosprawni aktorzy otrzymali pierwsze pieniądze – ile było łez wzruszenia, radości z odzyskanej godności, szczęścia. To jest podstawa. Praca. Nie jałmużna. Oczywiście są osoby, które pracować nie mogą, chociaż u mnie znalazł zajęcie Wojtek, mający sprawny wyłącznie jeden palec. Radzi sobie, jest DJem. Można! I państwo powinno stawać na rzęsach, żeby budować takie projekty. Niestety. My w tym roku nie dostaliśmy ani jednego granta. A składaliśmy naprawdę dobre propozycje. Słabe to. Bardzo.

 

Kolejna rzecz, to mieszkanie. To jest podstawowy problem większości takich osób. Rodzina się starzeje, nie ma siły. Pojawia się DPS. Fabryka. Wielkie koszty utrzymania, raczej chłód… Przechowalnio-umieralnia. I tutaj też trzeba mądrości. Bo zamiast to kontynuować można pójść w rozwój tzw. mieszkań wspomaganych, gdzie kilka osób z różnymi niepełnosprawnościami może mieszkać razem i wspierać się, korzystając z pomocy dochodzącej osoby. Taniej, bardziej rodzinnie. Po prostu lepiej. To też, oczywiście, nie dla wszystkich propozycja. Kolejne problemy, to opieka zdrowotna – specjaliści, rehabilitacja, refundacja wózków, pieluch… No i jeszcze kwestia dostępności – infrastruktury. Przygotowywany jest rządowy projekt. Ma być wielomiliardowy budżet. Chciałbym poznać szczegóły. Dużo tego prawda? I jak myślicie, czy kilka kobiet na sejmowym korytarzu jest w stanie ogarnąć tak dużo aspektów związanych z całym zagadnieniem? Nie ma takiej możliwości! Dlatego trzeba to skończyć, wywrzeć presję na rządzie i rozpocząć rozmowy. W cywilizowany sposób, ze specjalistami w danych dziedzinach, nie w korytarzu sejmu na materacu. Nie wolno też zapomnieć o kwestii aborcji. Bo co z tego, że przygotujemy piękne programy pomocowe, jak dostępność aborcji sprawi, że osoby takie będą uśmiercane? W Islandii są bardzo dobre przepisy wspomagające dzieci z zespołem Downa. Brawo. Tylko przez kilka ostatnich lat nie urodziło się tam ani jedno takie dziecko! Wszystkie zostały wyabortowane (dziwne słowo).

 

Powinniśmy chronić te osoby już od momentu poczęcia. Bo są one dla nas skarbem prawdziwym. Takie jest moje doświadczenie wynikające z pracy z moim zespołem. Zwróćmy też uwagę na kwestię podstawową. Na nasze serca. Czy są one zdolne do kochania innych ludzi? A nasze relacje z innymi? Czy nie jest przypadkiem tak, że rządzi tu koniunktura, interesowność… Czy drugi człowiek jest dla nas wartością? Moi aktorzy tego mnie uczą. Są pięknymi ludźmi, mają pełnosprawne serca, drugi człowiek jest dla nich bardzo ważny, jest skarbem. Odkryjmy ich dla siebie, poznajmy. Jedni drugich brzemiona nośmy. To będzie najlepszy początek zmian na lepsze.

A na koniec zapraszam do wysłuchania naszego teledysku. To są prawdziwe „Wołania uciśnionych”.

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=ck-93e7ylfE

Jak pewnie wiecie, prowadzę teatr integracyjny EXIT. W teatrze występuje w tej chwili kilka osób niepełnosprawnych – 2 x porażenie mózgowe dziecięce, wielokończynowe porażenie mózgowe, osoba niewidoma, chory na schizofrenię i kobieta niepełnosprawna intelektualnie i ruchowo. Pomagają mi przyjaciele, artyści. Cudni ludzie. Piszę scenariusze, reżyseruję, gram, organizuję, a na dodatek jestem dodatkowo z przymusu kierowcą. Oprócz tego, oczywiście, załatwiam toaletę, karmię… Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że nieba bym tym ludziom przychylił, haruję jak wół po kilkanaście godzin dziennie. Tak więc coś na temat wiem. I znam go nie z gazet. Lecz z codzienności.

 

Mam różne sytuacje rodzinne, jedna z osób mieszka w DPSie, kilka w rodzinach, 2 samotnie. Wszystkie opcje. I od razu powiem, że bardzo chciałbym, żeby protest ów, przybierający coraz bardziej kuriozalny kształt zakończyć. Bo forma też ma znaczenie. Kiedyś do Polski i Irlandii w podobnym czasie przypłynął statek aborcyjny. Ludzie protestowali i u nas i na zielonej wyspie. U nas grupa związana ze środowiskiem Młodzieży Wszechpolskiej obrzucała statek jajami, w Irlandii przyszło setki kobiet z małymi dziećmi na rękach. Jest różnica? Chyba każdy ją poczuje i będzie wiedział, która z form miała szansę coś zdziałać. Podobnie teraz. Dla dobra tych ludzi trzeba to zakończyć i zacząć poważne rozmowy. Biskup Ryś zadeklarował chęć mediacji. To jest dobry pomysł! Na razie idzie to w taką stronę, że ludzie nie mający z niepełnosprawnością nic do czynienia zniechęcają się tym co widzą. Mogą stracić chęć pomagania widząc dorosłe dzieci, wykorzystywane niczym tarcze, matkę zabraniającą dziecku mówić… Widzą, po prostu, robienie cyrku z polskiego parlamentu. Najwyższa pora na rozpoczęcie rozmów z przedstawicielami szeroko rozumianego środowiska i rządem. Najlepiej, bez udziału polityków chcących cynicznie ubić na tym interes polityczny. Bo chyba nie jest możliwym uwierzenie w nagły, skokowy wzrost empatii do niepełnosprawnych u Panów Petru, Wałęsy… Pan Kosiniak Kamysz był ministrem. Miał 8 lat na wykazanie się, co zrobił? Portal dla bezdomnych za 50 baniek? Trochę, jakby nie w temacie...

 

Od czego trzeba zacząć. Postawiłbym na sprawę podstawową – informację. Ludzie muszą poznać problemy niepełnosprawnych, ale również piękno tych osób by zrozumieć, jak bardzo ich potrzebujemy! Cały czas usiłujemy to robić w teatrze. Niestety nie mamy ŻADNEGO wsparcia ze strony państwa, ani miasta… Bardzo źle nam z tym. A widzimy na co wydaje się pieniądze w kulturze. Chyba cudzysłów byłby w tym słowie uprawniony. Pamiętam jak moi niepełnosprawni aktorzy otrzymali pierwsze pieniądze – ile było łez wzruszenia, radości z odzyskanej godności, szczęścia. To jest podstawa. Praca. Nie jałmużna. Oczywiście są osoby, które pracować nie mogą, chociaż u mnie znalazł zajęcie Wojtek, mający sprawny wyłącznie jeden palec. Radzi sobie, jest DJem. Można! I państwo powinno stawać na rzęsach, żeby budować takie projekty. Niestety. My w tym roku nie dostaliśmy ani jednego granta. A składaliśmy naprawdę dobre propozycje. Słabe to. Bardzo.

 

Kolejna rzecz, to mieszkanie. To jest podstawowy problem większości takich osób. Rodzina się starzeje, nie ma siły. Pojawia się DPS. Fabryka. Wielkie koszty utrzymania, raczej chłód… Przechowalnio-umieralnia. I tutaj też trzeba mądrości. Bo zamiast to kontynuować można pójść w rozwój tzw. mieszkań wspomaganych, gdzie kilka osób z różnymi niepełnosprawnościami może mieszkać razem i wspierać się, korzystając z pomocy dochodzącej osoby. Taniej, bardziej rodzinnie. Po prostu lepiej. To też, oczywiście, nie dla wszystkich propozycja. Kolejne problemy, to opieka zdrowotna – specjaliści, rehabilitacja, refundacja wózków, pieluch… No i jeszcze kwestia dostępności – infrastruktury. Przygotowywany jest rządowy projekt. Ma być wielomiliardowy budżet. Chciałbym poznać szczegóły. Dużo tego prawda? I jak myślicie, czy kilka kobiet na sejmowym korytarzu jest w stanie ogarnąć tak dużo aspektów związanych z całym zagadnieniem? Nie ma takiej możliwości! Dlatego trzeba to skończyć, wywrzeć presję na rządzie i rozpocząć rozmowy. W cywilizowany sposób, ze specjalistami w danych dziedzinach, nie w korytarzu sejmu na materacu. Nie wolno też zapomnieć o kwestii aborcji. Bo co z tego, że przygotujemy piękne programy pomocowe, jak dostępność aborcji sprawi, że osoby takie będą uśmiercane? W Islandii są bardzo dobre przepisy wspomagające dzieci z zespołem Downa. Brawo. Tylko przez kilka ostatnich lat nie urodziło się tam ani jedno takie dziecko! Wszystkie zostały wyabortowane (dziwne słowo).

 

Powinniśmy chronić te osoby już od momentu poczęcia. Bo są one dla nas skarbem prawdziwym. Takie jest moje doświadczenie wynikające z pracy z moim zespołem. Zwróćmy też uwagę na kwestię podstawową. Na nasze serca. Czy są one zdolne do kochania innych ludzi? A nasze relacje z innymi? Czy nie jest przypadkiem tak, że rządzi tu koniunktura, interesowność… Czy drugi człowiek jest dla nas wartością? Moi aktorzy tego mnie uczą. Są pięknymi ludźmi, mają pełnosprawne serca, drugi człowiek jest dla nich bardzo ważny, jest skarbem. Odkryjmy ich dla siebie, poznajmy. Jedni drugich brzemiona nośmy. To będzie najlepszy początek zmian na lepsze.

A na koniec zapraszam do wysłuchania naszego teledysku. To są prawdziwe „Wołania uciśnionych”.

 

https://www.youtube.com/watch?v=ck-93e7ylfE

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.