« Woda żywa O przycinaniu i uprawie latorośli ciąg dalszy.... »

Ogrodnik sadysta, czyli o tym, że strach się bać.

17.05.2017

Wydawało mi się, że o krzewie winnym z Ewangelii św. Jana napisano już wszystko. Że można się już jedynie zająć kontemplacją tego cudnego obrazu i, przede wszystkim, po prostu tą rzeczywistością żyć. Ale, nie! Okazuje się, że nie wszystko jest jasne. A nawet, dla niektórych całkiem ciemne. Mroczne wręcz!

Bo są nowe odkrycia w tej kwestii. Np. takie, że głównym bohaterem tej historii jest ogrodnik sadysta, który cały czas przeznacza na wynajdywanie nowych katuszy dla biednej roślinki. Że to taki horror jest. Biedna roślinka uciec nie może, bo korzonki trzymają, a ten drań dalejże jej zadawać cierpienia. Acha, smaczku w tym wszystkim dodaje to, że gałązka ma być wdzięczna i sercem przywiązana do oprawcy. Taki tam syndrom sztokholmski.

A to wszystko na podstawie tego jednego zwrotu: "(Ojciec) każdą (latorośl), która przynosi owoc, oczyszcza" J 15,2.

Gdybym tego nie usłyszała na własne uszy, nie uwierzyłabym.

Ale słyszałam. I krew we mnie zawrzała.

Bo z tej interpretacji nie wyłaniał się obraz troskliwego hodowcy, który dba o roślinkę i ukierunkowuje jej rozwój, pomnaża jej siłę, ale koszmar sadysty, który przypala ją papierosem i wdeptuje w ziemię.

Skąd się borą te koszmary? Te diabelskie opowieści straszące Bogiem? Diabelskie, i mówię to nie w przenośni, bo to jest cel szatana: odstraszyć nas od Boga, byśmy nie poznali Jego miłości i nie poznali słodyczy przyjaźni i zaufania. 

Bóg jest dobry, a jednak ciągle istnieją na tym świecie ludzie, którzy boją się powierzyć mu swoje życie. Nie dlatego, że w Niego nie wierzą, ale dlatego, że Mu nie ufają. I istnieją na świecie ludzie, którzy opowiadają te niestworzone bzdury o okrutnym bogu, który, gdy mu zaufamy zamieni nasze życie w pasmo cierpienia. I do tych mam pretensję. Wielką pretensję. WIELKĄ PRETENSJĘ. I jeszcze większą nawet. Robicie krzywdę Bogu i ludziom.

1 Komentarz

  • Po siostry teksty sięgam chętnie, bo często dają mi do myślenia albo coś rozjaśniają. Tu jednak nie mam pojęcia o co chodzi i do kogo siostra ma pretensje. (Swoją drogą słuszne) Czy Boga jako ogronika sadystę przedstawiali ludzie otwarcie wrodzy Kościołowi (wtedy nic dziwnego). Czy może, ktoś, kto identyfikuje się z Jego owczarnią. Wtedy mamy problem i to poważny. I wtedy trzeba pisać wprost. I działać.

  • Gdybyż chodziło o wrogów Kościoła, nie bolałoby tak bardzo...

  • Jestem gałązką którą Bóg oczyszcza, to bardzo boli ale jestem Mu za to wdzięczna bo widzę po czasie jak to uwalnia, jak dzięki temu mam szansę wzrosnąć, jaką radość czuje, jaką moc. Ale właśnie zły podpowiada jaki to Bóg sadysta i że na pewno chce mi dowalić. wmawia że cierpienie to coś złego i niepotrzebnego. Że życie powinno być piękne łatwe i przyjemne.Będzie tak, owszem ale nie tu. Ufam Bogu I jeszcze jedno, Bóg może być sadystą bo przycina tnie i wycina, albo troskliwym hodowcą który dba o wzrost i rozwój. My wybieramy.

  • Ludzie boją się zmian, a zawierzenie zawsze wiąże się z cierpieniem, doświadczyłem tego wiele razy i zawsze się tego boję, mimo tego że na końcu jestem za "przejście przez piekło" wdzięczny, Cierpliwość.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu