« Święta, święta i po świętach też... Już czas, by Pan się objawił »

Na nowo...

04.01.2018

Prawdziwa nowość życia nie rodzi się z postanowień, ale z łaski. A łaska została nam dana. Na to by ją przyjąć dobry jest każdy dzień. Jeśli początek roku nastraja Cię do tego bardziej, to skorzystaj dzisiaj: Bóg daje Ci nowe życie. Serio.

Wszystko stare minęło, bo Jezus czyni wszystko nowym mocą swojej Krwi.

To nie jest autosugestia i psychologiczny trik z pozytywnym myśleniem.

To fakt.

Jeśli dzisiaj zaprosisz Jezus do swojego życia i powiesz Mu: "Panie, poddaję pod Twoje panowanie całe moje życie", doświadczysz przemiany.

Może robiłeś to już kiedyś i teraz sobie myślisz: "To nie działa. Mnóstwo moich problemów zostało. No, może coś się tam zmieniło, ale więcej jest ciemności niż światła" i odpuściłeś sobie.

Ale to nieprawda, że to nie działa. Problem polega na tym, że my mamy warstwy. Jak ogr.

Tak, zapraszamy Jezusa do swojego wnętrza, ale w praktyce dość wybiórczo, do jakiejś przestrzeni. Reszta często pozostaje ziemią niczyją. Dramat zaczyna się, gdy to, co niepoddane, zostaje zaatakowane przez zło. Doświadczając grzechu, bólu, smutku i lęku zaczynamy wątpić, czy łaska była prawdziwa. Czy naprawdę Jezus przyszedł do mnie i zamieszkał w mojej duszy? A może to była jedynie chwila emocji, iluzja, która rozwiała się jak dym? Kiedy rośnie w nas zniechęcenie i gorycz, przestajemy wierzyć, że to takie proste jak liście do Rzymian: "Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie" Rz 10,9. Zaczynamy wątpić i tracimy łaskę, która została nam udzielona. Złodziej (czytaj: zły duch) kradnie ją nam i stan nasz bywa gorszy niż wcześniej (por. Mt 12, 43-45). Nawet przestrzeń, którą Jezus już zdobył w Twojej duszy zostaje oddana. Wiara gaśnie, a na to miejsce wkrada się cynizm, który impregnuje nas na łaskę.

Ale nie musi tak być. Nawet, jeśli dzisiaj tak się czujesz, to chcę Ci powiedzieć, że Jezus czeka na to, byś na nowo zaprosił Go do swojego wnętrza i uczynił Panem życia. Życia.

Zaproś Go właśnie do tych warstw, do tych przestrzeni, gdzie, z różnych przyczyn, nie wpuściłeś Go dotąd. To są właśnie te miejsca, w których upadłeś. Te upadki nie są po to, by cię zniechęcić, ale pokazać ci, że Go potrzebujesz. Że Jezus musi być Panem całego życia, a nie jakiejś chrześcijańskiej enklawy w twojej duszy.

I może jeszcze nie raz będziesz musiał wrócić do tego, bo na nowo wyznać Jezusa Panem. Za każdym razem głębiej, aż do pełni, aż do ostatniej warstwy.

Dziś jest dobry czas na nowy etap, zatem pomódl się ze mną:

"Jezu, dzisiaj na nowo chcę wyznać, że poza Tobą nie ma życia. Chcę by w moim wnętrzu było Twoje Królestwo. Byś Ty panował nad wszystkim i by objawiło się we mnie Twoje zwycięstwo. Poddaję Ci dzisiaj mój rozum, moją wolę, moje uczucia i emocje. Wejdź w przestrzeń moich przyzwyczajeń i nawyków, szczególnie tych, które mnie niszczą i pozbawiają prawdziwej wolności. Wejdź w przestrzeń moich grzechów, szczególnie tych, które lubię i z którymi nie chcę się rozstać. Daję Ci pełną swobodę panowania w moich relacjach i wszelkich kontaktach z ludźmi i całym światem stworzonym. Oddaję Ci moją pracę i odpoczynek. Nawet sen i sny. Poddaję pod Twoje panowanie moje ciało, wszelkie dolegliwości i niewygody, ale także przyjemności. Oddaję Ci mój czas. Moje pragnienia i obawy. Dzisiaj, kiedy bardziej rozumiem, że bez Ciebie nic nie idzie dobrze, już nie chcę by cokolwiek było pozbawione Twojej obecności. Bądź ze mną. Amen".

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu