« W Bożym Narodzeniu chodzi o MIŁOŚĆ Być świętą rodziną dzisiaj »

Tajemnica św. Szczepana

27.12.2017

Co roku zastanawiałam się dlaczego drugi dzień świąt Bożego Narodzenia poświęcony jest tragicznej scenie męczeństwa św. Szczepana...

Dlaczego wspominamy ból, samotność, śmierć sprawiedliwego? Przecież dzień wcześniej rozczulił nas obraz narodzin Zbawiciela. Jeszcze nie zdążylismy utulić do serca małego Jezusa, życie dopiero się zatliło, a 26 grudnia patrzymy na jego kres...

Rozejrzałam się po osobach, które stały obok mnie w kościele. Były wśród nich dusze radosne, uduchowione, ale były też oczy przysłonięte łzami, samotne w cierpieniu. Po Mszy św. podeszłam do starszej Pani, pchała wózek z niepełnosprawnym, dorosłym synem. Obok szedł mąż podtrzymujący się jej ramienia. Znałam tę rodzinę z widzenia i czułam, że ich święta dalekie były od beztroski. Nie myliłam się. W Wigilię mąż tej Pani stracił przytomność i myślała, że to już jego ostatnie święta. Syn cierpi na rzadką i postępującą chorobę: nie chodzi, nie mówi. Bez niej nie przeżyłby długo. "Skąd w Pani siła, żeby to wszystko unieść?" - zapytałam. "Nie wiem, muszę dać radę." - odpowiedziała.

Kiedy rozmawiałyśmy, mijały nas uśmiehcnięte pary, szczęśliwe dzieci wymieniały się wrażeniami o prezentach. Jedna rzeczywistość przeplatała się z drugą. Pełnia i cierpienie to dwa oblicza tego samego człowieczeństwa! Boże, ja dopiero po tylu latach zrozumiałam, skąd się wziął w Boże Narodzenie święty Szczepan! To dar Boga dla ludzi cierpiących. Bo życie nie jest lukrowaną stajenką, stosem prezentów od losu. Życie to trwanie przy Bogu na dobre i złe, w radości i cierpieniu. Każde cierpienie, odpowiednio przyjęte, może przemienić.

 

Panie Jezu, teraz Cię spotkałam i zanurzyłam się w Twoje Boże Narodzenie. Ta Pani, jej mąż i syn. Jakbym spojrzała w oczy Maryi,  świętego Józefa i Jezusa...

 

1 Komentarz

  • Komentarz oczekuje na moderację.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu