"E X I T" - kulisy powstawania spektaklu

Maciej Sikorski

dodane 2016-09-19 23:30

Trzech pooranych przez życie dojrzałych facetów. Adam, Tadeusz i ja. Nie mieliśmy nic. Poza samą chęcią do pracy. Ani sali na próby, ani kasy na materiały. Nic. Bardzo szybko zaczęliśmy precyzować to w jaki sposób chcemy zrobić ten spektakl. Powstał pomysł z namiotem. Namiotem spotkania z Bogiem. Ale też namiotem jako tymczasowym schronieniem w tym tymczasowym życiu.

 

„E X I T” kulisy powstania spektaklu

 

pomysł przyszedł nagle. Impulsem były pewnie rekolekcje, które prowadziłem kiedyś dla młodzieży w Olsztynie. W jednym z trzech dni pracowaliśmy z Księgą Wyjścia. W dużej sali gdzie się spotykaliśmy urządziłem wyjście z Egiptu. Wszyscy wstali i udali się w podróż. Niezbyt długą. Dookoła auli. To jednak wystarczyło, żeby większość z uczestników dokonała retrospekcji całego swojego życia. Urządziłem tam kilkanaście punktów w których znajdowały się poszczególne etapy tej wędrówki i wybrany cytat. Kilkanaście momentów przez które przechodzi absolutnie każdy z nas. Oni też. A potem dzieliliśmy się w małych grupkach tym, gdzie się odnajdujemy i dlaczego. Wszystko było. Zdziwienie, płacz, radość. Może dlatego, że uczestnictwo w tym spotkaniu było dobrowolne?

To doświadczenie mocno we mnie pracowało.

Postanowiłem wykorzystać je i rozpocząć pracę z moją ulubioną grupą wiekową 7 – 10 lat. Dzieci nie stosują filtru intelektu, który często bardziej przeszkadza niż pomaga. Rzeczywistość wiary jest dla nich bardzo zrozumiała. Trzeba tylko je poważnie traktować. Trzeba chcieć z nimi rozmawiać. One są w stanie zrozumieć to, że każdy człowiek może odszukać się w tym tekście i znaleźć miejsce w którym się znajduje. Ktoś w niewoli – niespłaconych kredytów, ktoś doświadczył cudownego przejścia przez morze Czerwone – został uratowany z groźnej choroby. Ktoś inny doświadczył niesłychanej i niespodziewanej pomocy i zrozumiał, że Bóg wciąż zsyła swoją mannę i przepiórki, a ktoś inny zrozumiał wreszcie, że ulepił na siłowni cielca ze swojego ciała…

Spektakl ma być również pomocą dla katechetów. Widzieliśmy jak mogą wyglądać takie przygotowania w szkołach. Smutne doświadczenie. Skupienie na prezentach, formie, nieskończone ilości powtórek w finezyjnym wychodzeniu z ławek, tańce w kościele, przemówienia i na końcu bankiet niczym wesele … .

Nasze dzieci przygotowujemy do 1 szej komunii indywidualnie. Już trójka z naszej piątki jest po wczesnej Komunii Świętej. Zaczęliśmy od Tytusa. On nawet nie wiedział, że komunia wiąże się z jakimiś prezentami. Nie zdawał sobie z tego sprawy. Dla nas bardzo ważne jest, żeby dzieci rzeczywistość wiary poznawały od nas. To przedstawienie ma pomóc w tym żeby wzbudzić chęć do poważnej rozmowy na ten temat w domach. Wzbudzić chęć do dzielenia się tą najważniejszą relacją. Dlatego też naszym marzeniem jest pokazywanie go dzieciom i ich rodzicom.

Zaczęliśmy próby. Trzech pooranych przez życie dojrzałych facetów. Adam, Tadeusz i ja. Nie mieliśmy nic. Poza samą chęcią do pracy. Ani sali na próby, ani kasy na materiały. Nic. Bardzo szybko zaczęliśmy precyzować to w jaki sposób chcemy zrobić ten spektakl. Powstał pomysł z namiotem. Namiotem spotkania z Bogiem. Ale też namiotem jako tymczasowym schronieniem w tym tymczasowym życiu. Opowiadamy tę historię ze środka tegoż namiotu. Pewnie prawie każdy z nas niegdyś bawił się z latarką pod kołdrą. Prawda? Każdy z nas rzucał cienie na ściany? Zgadza się? My też tak to robimy – nie uciekamy przed tym, że widać nasze dłonie. Chcemy, żeby to była taka opowieść jaką mogli Izraelici pokazywać swoim dzieciom gdzieś na pustyni. Adam zilustrował to bogato muzycznie. Jest mnóstwo sugestywnych sampli. Są też piosenki. Oczywiście w hebrajskim klimacie. Udało nam się zrobić wspaniałe dekoracje. Wszystko dostaliśmy. Kilkanaście metrów bawełnianej tkaniny, pieniądze na rurki, które są szkieletem. Mój przyjaciel pięknie nam to pospawał. Znalazły się też fundusze na wycięcie laserem pięknych figur, którymi opowiadamy tę historię. Na końcu kolega pożyczył nam strój dla Mojżesza i faraona. Mamy prawdziwy namiot Izraela! Wysoki na ponad trzy, szeroki na pięć i pół metra.

Spektakl wystartował.

On nie do końca jest naszym dziełem. Sami nie zrobilibyśmy nic!

Mamy z niego niesamowitą radochę. Któż bowiem może być bardziej wiarygodny do opowiadania historii o wyjściu z niewoli od trzech pooranych przez życie dojrzałych facetów, którzy niejednej niewoli doświadczyli na swej skórze?!

Do spektaklu dodaliśmy katechezę – próbujemy dialogować z widzami – dziećmi i rodzicami. Chcemy naprowadzić oglądających na to, że ta historia rozgrywa się naprawdę w życiu każdego z nas. Finał finałów to warsztaty. Dzieci losowo wybierają psalm. Powstaje do niego muzyka skomponowana przez Adama ad hoc. Ilustrujemy ją z pomocą obrazów z cieni. Po każdym spektaklu powstaje niepowtarzalny utwór, który wykonują dzieci wraz z naszą pomocą. Jest radość. Nie mamy stałego miejsca do pokazywania spektaklu. Chcemy z nim jeździć po Polsce. Jeśli ktoś byłby zainteresowany proszę dać znać. Chętnie przyjedziemy.

 

W spektaklu występują Tadeusz Dylawerski i Maciej Sikorski

Muzyka/wokal – Adam Szewczyk

Scenografia - Viola i Olgierd Chmielewscy

 

          

        

 

N P W Ś C P S
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 1 2
Dzisiaj: 24.02.2019

Kategorie