Miau, miau kontra hopsasa

Joanna Kucharczak

dodane 2018-04-13 07:45

Czy można traktować Boga jak maszynkę do produkcji wszystkiego, czego nam potrzeba? Można.

Gdy po rozmnożeniu pięciu chlebów dla pięciu tysięcy mężczyzn pozostało 12 koszy odpadków, chcieli „porwać Go, aby Go obwołać królem”.  Dobrze mieć swojego własnego jezusika, któremu naokoło przez całe życie dudrze się koło monstrancji, prosząc i prosząc, jakby był złotą rybką: Umiesz rozmnożyć chleb, rozmnóż powodzenie, pieniądze, chleb, samochody, pogodę, piąteczki, gole, włosy... Usuń piegi, zmierzłych sąsiadów, kłopoty, długi... Natychmiast, tup, tup, bo se pójdę i tyle będziesz miał ze swojego bogowania.

Jedyne słowo, które nakręca moją relację – daj. Jak przytup rozkapryszonego dziecka.

Można jeszcze inaczej. Moja bratowa miała kota. Kiedy wracał z marcowego szaleństwa, stawał przed panią podrapany jak jasna cholela i zaczynał z żałością: miau, miau, miau, miaaau, miaaaau.  Litośne serce „kociej mamy” kruszało wobec nieszczęścia i leczyło rany tego dachowca-szwarcenegera, puchatego manipulanta, wracającego do domu z nadszarpniętym uchem, ale nienadszarpniętą reputacją dachowego zbója. Umiał ten czarny koci przystojniak wyciągnąć z życia to, co chciał „jak nie siłom, to godnościom osobistom”.

Apostołowie z dzisiejszego fragmentu Dziejów są jak dzieci, które nie znają słowa proszę. Chorym rozkazują w Imię Jezusa „wstań i chodź”. Oduczeni instrumentalnego traktowania Boga, jedyne co potrafią, to opowiadać o Jego cudach i chodzić w radości Jego z nimi bycia. Sieją zachwyt i radość, choć bicze, którymi potraktowano ich plecy, zmasakrowały ich ciało całkiem realnie. „A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa.” I choć im zakazywano, grożąc - mnożyli Słowo jak Jezus chleb.

Jest taki niesamowity dialog Jezusa z Faustyną: „Kiedy rozmyślałam o dobrodziejstwach Bożych, serce moje rozpalało się tak silną miłością, że zdawało mi się, że pierś mi rozsadzi.  Wtem stanął przede mną Jezus i rzekł: - Co ty tu robisz tak wcześnie? Odpowiedziałam: Rozmyślam o Tobie, o Twoim miłosierdziu i dobroci ku nam. A Ty, Jezu, co tu robisz? - Wyszedłem na twoje spotkanie, aby cię obsypać nowymi łaskami. Szukam dusz, które by łaskę moją przyjąć chciały.”

Jak ja się Tobą cieszę, Jezu! Zaczynam o poranku. I jak pragnę zdrowia, zaczęłam od „miau, miau, miau”.  Ale teraz to już Ty zaczynasz wspierać dar optymizmu i choć no... tego... trochę ten kręgosłup jeszcze czuję.... już zaczyna we mnie grać wielkanocno-wiosenne hopsasa.

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Dzisiaj: 17.11.2018

Bądź na bierząco