Wszyscy jesteśmy mistykami

Joanna Kucharczak

dodane 2018-04-15 09:28

Kiedyś mówię mojemu spowiednikowi: „Ksiądz mnie zna od najgorszej strony. Przecież to jest straszne”.

Pewnego razu jeden z kleryków chciał zrezygnować z seminarium, bo nie ma żywej relacji z Jezusem. Nigdy nie odczuł Jego obecności, więc bierze papiory i koniec z tym.

– Nie masz żywej relacji z Bogiem? A co czujesz jak idziesz do spowiedzi? – zaczepił go jeden z przełożonych.
– Bunt. Nerwowość. Przytłoczenie własną niemocą, tym, że spieprzyłem – odpowiada kleryk-dezerter.
– A co czujesz, kiedy odchodzisz od konfesjonału?
– Pokój i mam takie uczucie, jakby mi tona spadła z pleców – szczerze wyrzuca chłopak.
– No to nie mów, że Go nie spotkałeś.

Rzeczywiście, coś w tym jest. Jedna z moich znajomych detalicznie opowiadała sceny ze swego życia wszystkim chcącym słuchać. I choć uszy więdły od skali tałatajstw, pomyślałam, że jej totalny ekshibicjonizm był spowodowany chęcią zobaczenia akceptacji, zrozumienia w oczach słuchacza. Spotkałam ją po latach. Pamiętała, co wyprawiała w młodości, ale nie niosła już swoich czynów jak łopoczący głośno sztandar. Spotkała Go, istniejącego i narodziła się na nowo. Pamiętała, co się działo, ale patrzyła na swą młodość „chmurną i durną” z Bożej perspektywy. Wyjaśnił jej gniew, wszystkie powody, które pchały ją do grzesznych zachowań. Faktycznie żadna rozmowa z człowiekiem nie daje tej wolności, co spotkanie z Nim w sakramencie pokuty. Niewyznane grzechy żyją we mnie jak podskórny, gniewny wulkan i mają wpływ na to, co myślę o świecie i na to jak się zachowuję. Nie mówiąc już o tej chwili, kiedy zobaczę to wszystko jeszcze raz, kiedy życie w szczegółach przesunie się przed oczami.

„Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone» – mówi Piotr w Dziejach. Taaak, spowiedź wskrzesza we mnie wspomnienie Izraelitów, których Bóg chroni, kiedy widzi na drzwiach domu krew Baranka. W tych momentach życia, kiedy staję w prawdzie przed Bogiem i kapłanem, pozwalam, by na portalu mojego serca pojawiła się krew Chrystusa. Znak dla anioła śmierci, oznaczający tyle, że za wszystko, co kupiłam w jego „sklepie”, ktoś zapłacił.

Kiedyś mówię mojemu spowiednikowi: „Ksiądz mnie zna od najgorszej strony. Przecież to jest straszne”. A on: „Ty widzisz tylko to, co złe, a ja widzę to, jak w tych wszystkich momentach towarzyszy Ci Chrystus. I to jest fascynująca okoliczność”.

Chwała Bogu za to mistyczne doświadczenie, które może być udziałem takiego żuczka jak ja.

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Dzisiaj: 17.11.2018

Bądź na bierząco