« Pakowanie mocy Tęsknię za przynagleniem »

Jezus nie jest moją niańką

10.05.2018

A co to w końcu za „pojawiam się i znikam”?

Ostatnio wysłuchałam relacji mojej znajomej ze zmagania się z mężem alkoholikiem. Kiedy miała już dość nieustannych oskarżeń i prosiła Boga o oddalenie z tego młyna, jakim jest jej dom, nadarzyła się okazja, by kilka miesięcy spędzić u córki. Pojechała jej pomóc i zaczęło się jeszcze większe łubudubudu. Mąż zareagował dość gwałtownie. Z oddalenia zobaczyła, że kocha swój dom i bardzo jej go brakuje, ale męża nie kocha. Obwieściła to, jak zwykle szczerze, Panu Jezusowi, a On jej na to:
– Tak, nie kochasz go, ale ja cię uzdalniam, byś męża na nowo pokochała.
– Co ty nie powiesz, Panie Jezu! – wyrwało się zdziwionej :-)

Dzisiejsza ewangelia mówi o tym, jak Chrystus przygotowuje uczniów do tego, co nastąpi za niedługo w Jerozolimie: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. Jest to wypowiedź na tak wysokim stopniu ogólności, że konsternuje uczniów. Co to w końcu za „pojawiam się i znikam”? Wiedział, że komentowali Jego wypowiedź, więc dodał: „Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość”. Przypomina to fragment psalmu 126: „Szli i płakali, niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością, niosąc swoje snopy”. W Boży plon wpisany jest trud i płacz, i oddalenie, ale i dzika radość z czyjejś spowiedzi po czterdziestu latach czy z małżeństwa, które odnajdując Jezusa, odnalazło nową jakość życia razem.

Czasem jest tak, jak w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Paweł, nie mogąc przebić się przez zatwardziałość serc korynckich Żydów, przez ich sprzeciw i bluźnierstwa, „otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: «Krew wasza na wasze głowy, ja nie jestem winien. Od tej chwili pójdę do pogan»”.

Jezus nie jest moją niańką, która nieustannie ze mną była, by „czytać książeczki”, dostarczać atrakcji, korygować, zawiadywać, grozić palcem lub strzec przed cierpieniem. Oddala się, bym sama doszła do tego, co naprawdę ważne i na kogo stawiam w życiu.

Strata, oddalenie, pokazują, czego mi tak naprawdę brakuje i jak bardzo tego potrzebuję. Bóg uzupełnia braki w miłości wzajemnej i uzdalnia do stawania ponad cierpieniem i wszelkim bałaganem, jaki sama sobie zgotowałam. Chwalmy i wywyższajmy Go na wieki.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.