« Jezus nie jest moją niańką Gdzie wajcha, gdzie kierownica :-) »

Tęsknię za przynagleniem

17.05.2018

Pan chce, by Jego ludzie nie szli samopas.

Działalność ewangelizacyjna Pawła była podporządkowana wewnętrznemu GPSowi, jakim był Duch Święty.

– Nie, nie Pawle, teraz pójdziesz do Macedonii, a teraz „zawróć jeśli to możliwe” i idź do Jerozolimy, a  następnie udaj się do Rzymu „trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie zaświadczył o Mnie, tak jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jeruzalem”. Szedł więc Paweł, łatając popękane wspólnoty i tworząc nowe tam, gdzie Pan chciał.

Tęsknię za takim wewnętrznym przynaglaniem. Paweł wiedząc, że jest na drodze wybranej przez Pana, jakby nie zauważał trudności, które mu przynosiła misja ewangelizacji. Nie było dla niego ważne, że oberwie, ale że Pan chce.

A Pan chce, by Jego ludzie nie szli samopas. I by byli nastawieni na jedność. W Modlitwie Arcykapłańskiej, która towarzyszy mi w tym tygodniu, nieustannie słyszę Jezusowe:

„Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś”. W świecie, gdzie można się rozejść z powodu skarpetek na podłodze, dla kaprysu zmiany, życie w pojednaniu jest znakiem szczególnego umiłowania przez Ojca.

Mam swoje koncepcje na pojednanie: „jak przyjdzie i przeprosi”, „jak się poprawi”, „jak zrobi to czy tamto”, które są w rzeczywistości alibi dla mojej własnej pychy. Bóg rozbija konstrukcje naszych planów i koncepcji, przychodząc z łaską pojednania na swój Boski niepowtarzalny sposób. Kiedy Bóg mówi, potrzebne są „światłe oczy serca”, bym umiała rozeznać. Potrzebny jest też dar odwagi, bym mogła postawić krok w tę stronę, w którą pan chce, bym poszła.

Nastrój, Boże, mój wewnętrzny głos na Twoje podszepty. Amen

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.