« Grzeszność-niepełnosprawność duchowa Łagodne serce porywczej mamy »

Małżonkowie nie są dwiema połówkami

25.05.2018

Od czasów greckich dziewczęta modlą się o spotkanie człowieka najbardziej odpowiedniego i wierzą, że istnieje mężczyzna, który pasuje do nich jak swoisty puzzel.

Według mitologii greckiej Zeus stworzył ludzi jako osoby dwugłowe, czterorękie i czteronożne. Nie przewidział Gromowładny, że te swoiste dyptyki tak zespolą się we wzajemnej fascynacji, że zaczną stanowić zagrożenie dla swego stworzyciela. Porozcinał więc je, by odtąd zajmowały się wyłącznie szukaniem drugiej połówki.

Od czasów greckich dziewczęta modlą się o spotkanie człowieka najbardziej odpowiedniego i wierzą, że istnieje mężczyzna, który pasuje do nich jak swoisty puzzel. Taki, który ich nigdy nie zrani, będzie skanował ich myśli i przewidywał pragnienia.

Często z tej właśnie przyczyny ludzie rezygnują z relacji, zapominając, że mitologię już dawno wsadziliśmy między bajki i żyjemy pod miłościwym okiem jedynego Boga, który wyposaża nas we wszystko, co pozwala żyć we wspólnocie. 

W ewangelii Marek przytacza fragment Księgi Rodzaju: „Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela.”

Sytuacja odwrotna niż w mitologii. Jesteśmy stworzeni jako osobniki odmienne, autonomiczne, które Bóg łączy tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Mocą Bożą jesteśmy złączeni i tą mocą z sobą wytrzymujemy. Trudniej jest, gdy się okazuje, że poślubiliśmy dwoistego cyborga, złączonego uczuciowym „super glue” z teściową lub takiego, który z niejednego pieca chleb jadł i jak mówi Biblia, poprzez tę „konsumpcję” duchowo się z tymi osobnikami połączył, wnosząc w relację poligamiczny posag. Ale i to nie stanowi dla Boga większego problemu, bo On, istniejący w sakramencie małżeństwa, dopełnia braki w miłości, zalepia rany, napełnia szczególnym rodzajem intuicji i uzdalnia do przebaczenia.

W sposób szczególny uzupełnia dzisiejszą ewangelię czytanie z listu św. Jakuba Apostoła. „Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie podpadli pod sąd. (...). Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie. Oto wychwalamy tych, co wytrwali. Słyszeliście o wytrwałości Hioba i widzieliście końcową nagrodę za nią od Pana; bo Pan pełen jest litości i miłosierdzia.”

Dziś uwielbiam Cię, Jezu, za wierność moich rodziców, za wytrwałość w miłowaniu, w przebaczaniu. Za to Boskie dziedzictwo, które wpisało się w moją świadomość konkluzją, że nie trzeba uciekać, kiedy robi się goręcej, że z Bogiem MOŻNA nie tyle przetrwać, co wieść życie w pełni, pomimo braków i problemów.

1 Komentarz

  • Zgadza się. Braki współmałżonków względem siebie nawzajem Bóg, w sakramentalnym (!) małżeństwie, wypełnia Sobą. To jest bardzo szczególna łaska dla tego sakramentu... Wydaje się jednak, że chyba mało małżonków w trudnej sytuacji chce ją przyjąć, a nawet zauważyć. Bo ona nie działa, jak zaczarowana różdżka, czego zazwyczaj ludzie bardziej lub mniej świadomie się domagają, nie rozwiązuje automatycznie problemów, nie narzuca zmiany woli współmałżonkowi. W niej Bóg staje jednak wyraźnie względem nas jakby "zamiast" jego/jej, ze Swoją miłością. To jest umocnienie, które daje siły na wytrwanie pomimo krzyża.

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.