Bóg mówi: Ja przejmuję ojcostwo

Joanna Kucharczak

dodane 2018-08-27 08:24

Przejmują mnie opowieści o tym, jak po rozłamie w małżeństwie małym dzieciom, wyrywanym na prawnie przyznane godziny, sączy się w uszy jad na współmałżonka.

„Krowy” i „debile”, kodowane w mniej lub bardziej rozwinięte główki, są pieszczotliwym gaworzeniem wobec wieczornego sączenia: mama pójdzie do piekła (takie coś słyszałam). Diabelskie powiernictwo nienawiści.
I wydaje się, że z małżeńskiej fascynacji została pusta zmurszała stągiew obowiązku, podpisanego formularza, naiwnie złożonej obietnicy. Złowieszcza otchłań po weselnym winie, które „jak miłość uderza do głów”, a którego zabrakło. Pozostała chęć obwieszczenia tej pustoty, dopieczenia do żywego, nawet przez doświadczenie zniszczenia życia i naturalnej miłości do rodzica u własnego potomstwa. Chęć zagłady współmałżonka, aż po wieczny piekielny niedostatek miłości.
Ewangelia z niedzieli pokazuje kogoś, kto wie, że pustka oczekiwania na wybawienie może się wypełnić. Tak samo jak jej łono wypełniło się Odkupicielem. Za przyczyną jednego małego „fiat” pomieściła w sobie zapowiedź wszystkich uwolnień, oczyszczeń, zbawień, które się dokonały i dokonają aż do końca świata. W jednej maleńkiej zygocie drgała już dzika radość z tego, że u wielu, wielu ludzi piekło się skończy. I choć na weselu w Kanie Jezus mówi „Jeszcze nie nadeszła godzina moja”, to Maryja wie, że w Bożym teraz już istnieje zapis Golgoty, aktualność Jego zwycięstwa nad wszelkim brakiem.
Jest taki moment w życiu, że po prostu nie ma innego wyjścia, jak nielogicznie usłuchać Jezusowego „napełnijcie stągwie wodą”, która staje się nie tyle przednim „młodym winem”, ale „Wodą Życia”. Doświadczeniem Ducha Świętego, który lepiej niż „superman” wyciąga człowieka z kłopotów. Szkoda, że Jan nie opisał, co się tam działo po tym winie:-) Jedno wielkie „hopsasa” z powodu niewyobrażalnej bliskości „Boga z nami” (och, poskakałoby się). Szaleństwo aniołów, pląsających między nieracjonalnie radosnymi biesiadnikami. Napełnionymi nadzieją na wyjście z problemów, nie tyle własnymi cherlawymi możliwościami, ale na fali miłości Boga do ludu wybranego. „Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny” - czytamy w Księdze Przysłów.
Paweł pisze do Galatów: Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.”
Jasny piernik! I to jest dopiero czad! Wszystkim pokulanym dzieciom, zdeformowanym przez rany, nałogi i grzech rodziców Bóg mówi: Ja przejmuję ojcostwo. To Ja sprawiłem, że jesteś, Ja tęskniłem za twoim zaistnieniem i Ja oddaję ci do dyspozycji całe moje dziedzictwo. Czerp z Moich łask do woli i grzej się w blasku Mojej miłości, która wypali w Tobie przeklęte, poharatane dziedzictwo ludzkie.
I podoba mi się zdanie starosty weselnego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Wino weselne, którego celem było przytępić zmysły, by móc wcisnąć ucztującym każdy kulinarny kit, nabrało klasy i szlachetnego piękna, by można było nie tyle urżnąć się nim na cacy i zapomnieć, ale delektować i cieszyć. Chwalmy i wywyższajmy Go na wieki :-)

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
N P W Ś C P S
30 31 1 4 5
6 8 9 10 11
13 14 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Dzisiaj: 22.01.2019