Nie wiem gdzie jest „znienacek”

Joanna Kucharczak

dodane 2018-08-30 08:32

Nie mam dziś łaski na czwartego września, bo dziś mam łaskę przeżycia w obfitości trzydziestego sierpnia.

Od dwóch dni przeżywam stres związany z nowym rokiem szkolnym. Dokumentacji dużo i boję się zwyczajnie, że o czymś zapomnę albo coś pomylę. No i otwieram Słowo Boże przypisane na dziś i już sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Paweł pisze do Koryntian, a ja czuję się tak, jakbym dostała osobistego maila od tego świętego: „Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was. Nie doznajecie tedy braku żadnej łaski, oczekując objawienia się Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa z Synem swoim, Jezusem Chrystusem, Panem naszym”.

Stresuję się dziś, bo boję się, że za tydzień poniosę klęskę. Żyję nie swoim czasem, tylko jakimś wyimaginowanym „za tydzień”, które to nagle w mojej wyobraźni istnieje tylko po to, żeby udowodnić mi moją niewystarczalność. Przewiduję tak, jakby nie było kochającego Boga wtopionego w całą rzeczywistość, której doświadczam i jakby On nagle poskąpił swojego wsparcia.

Nie przepruję przez ten rok bez zawiedzenia czyichś oczekiwań, ale nawet to, że coś sknocę, Bóg wykorzysta, by mnie podnieść. Nie mam dziś łaski na czwartego września, bo dziś mam łaskę przeżycia w obfitości trzydziestego sierpnia. On przenika ten dzień tym bardziej, że o to proszę i całym sercem tego oczekuję.

Jak to dobrze, że przeczytałam dzisiejsze czytania.

Chwała Bogu za Słowo, bo za moment pokłóciłabym się z całym domem. Napluła na zawód, który lubię i stała się tyranem, cherlawymi siłami zabezpieczającym swój własny los.

„Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” To zdanie wywołuje drżenie łydek, bo dzień „końca świata” lub mojej śmierci może przyjść „znienacka jak potrzask”. Nie wiem gdzie jest „znienacek” a i „potrzask” źle się kojarzy, więc wołam do Ciebie: Przyjdź Panie już teraz, i spraw, bym przeżyła ten czwartek, minuta po minucie z Tobą i w Tobie. Ty wiesz już, co się wydarzy, więc oddaję Tobie wszystkie sytuacje tego dnia. Oddaję Ci ludzi, z którymi się spotkam, własną rodzinę, parafię, wspólnotę, kraj. Błogosław, Panie, temu czasowi i Ty go wypełnij obfitością łaski, radością miłowania własnego losu, który jest spojony z Twoim Istnieniem. A ja:
„Każdego dnia będę błogosławił Ciebie
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały,
a wielkość Jego niezgłębiona”.

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
N P W Ś C P S
30 31 1 4 5
6 8 9 10 11
13 14 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Dzisiaj: 22.01.2019