Co ty, kobieto, robisz?

Joanna Kucharczak

dodane 2018-09-14 10:42

Znam kobietę, której matka mówiła: „Żałuję, że cię urodziłam, mogłaś umrzeć. Czemu nie jesteś synem, byłby z ciebie pożytek?”.

Ta kobieta od najmłodszych lat harowała jak wół, a i tak nie zdołała przełamać tego przeklętego poglądu. Nie było rady, żeby uciec z domu wyszła za mąż, ale przez długie lata nie umiała zbudować relacji, bo nie miała właściwej motywacji i się go bała. Kiedy wychodził do pracy, błogosławiła jego, drzwi, przez które wyszedł i całe mieszkanie. To samo czyniła przed powrotem męża z pracy. Kiedyś usłyszała od niego: „Wiesz, kiedy wracam do domu, delektuję się myślą, że cię zniszczę, sponiewieram, ale gdy przekraczam drzwi mieszkania – wszystko mija. Co ty, kobieto, robisz?”.

Krzyż, narzędzie męki, ale i znak zwycięstwa, skropiony Krwią Baranka ocala nawet wtedy, gdy rozgarniamy Nim powietrze. Dziś w święto Podwyższenia Krzyża Kościół przypomina fragment ewangelii Jana, znany na pamięć wszystkim oazowiczom świata: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

Kiedyś modląc się, nie umiałam przejść stacji ukrzyżowania. Nie umiałam znieść obrazu człowieka unieruchomionego w swoim cierpieniu. Tego pełnego męczarni oczekiwania na wyzwolenie. Najtrudniejsza część życia. Trwanie pomimo cierpienia. Świat bawi się, szemrze do ucha, bym zostawiła w cholerę cały trud i pooooszłaaa używać, wieczniebawić. To nieustannie pobrzmiewa w tle każdego zajęcia. Mam prasować, ale jest kino, mam gotować, ale chętnie bym się położyła. To szemranie w porywach groźne, eutanazyjne, terminacyjne, przyjmuje postać prawa.

Chwała Bogu za czas długotrwałego cierpienia, za niepewność tak wielką, że stabilizuje ją tylko moc Twojego krzyża, za bezradność, bo wtedy szukam mocy Twojego zmartwychwstania. Za miłość okazywaną przez moje dzieci chorej latami babci. Za ich wyhodowaną na jej cierpieniu cierpliwość i sympatię dla ludzi starych. Za każde cierpienie, którego końca nie było widać, a które łączy najbardziej na świecie z Tym, który ma imię ponad wszelkie imię i który jest Panem ku chwale Boga Ojca. Amen

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 31 1
2 4 5 6 7 8
9 11 12 15
16 17 18 19 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6
Dzisiaj: 23.09.2018