Ciekawe, czy słowo martwić pochodzi od Marty?

dodane 09:38

Niektórzy kojarzą to słowo z byciem martwym.

Bo zamartwianie powoduje martwicę empatii, rozumienia, wiary, że prawdziwie o moje sprawy zabiega i martwi się wyłącznie Bóg.

Ja obnoszę umartwienie, by mnie zauważono. Myślę, że wtedy się zlitują, pomogą. Cierpiętnicza niestety nie wzbudzam litości. Kiedy dopada mnie umartwienie, jedyny owoc jaki przynoszę, to czmychanie domowników sprzed mojego nosa. Wszystkich oprócz Franka. On nie zamartwia się moim zamartwianiem. Bierze je na klatę, przetrzymuje, czasem coś mruknie, czasem odwróci emocje dowcipem.

Kiedy czytam: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”, myślę, że powinnam oprawić te słowa, powiesić w kuchni i czytać każdego ranka. Powinnam je przypominać, kiedy ogrom obowiązków nie pozwala mi iść na różaniec, na mszę, odwiedzić sąsiadkę, zadzwonić do utrudzonego życiem bardziej ode mnie. Myślę, że zmniejszają się granice mojego zamartwiania. Teraz największą moc wpływania na grajdoł czarnowidztwa ma komórka w rękach syna. Słowa Jezusa nie namawiają do beztroskiego traktowania problemu, który osiadł mi na nerwach, namawia do działania z zaufaniem. Nie jak jedyny „widzący” problem w domu, ale we współpracy z Tym, któremu naprawdę bardzo na nas zależy. Amen

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
nd pn wt śr cz pt sb

29

30

1

5

6

7

9

10

11

12

13

14

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 16.10.2019