Siedzi sobie nękany choć bogaty Zacheusz na drzewie

dodane 11:10

Już słyszę te kpiny, gdy się wdrapywał na sykomorę.

Dziś w ewangelii Jezus idzie w gościnę do tego „kur...pla” Zacheusza. Siedzi sobie nękany choć bogaty Zacheusz na drzewie. Zarządca zdzierców pobierających podatek. Choć jest Żydem z krwi i kości, pogardzają nim i nie mają za swojego. Już słyszę te kpiny, gdy się wdrapywał na sykomorę. Słyszał kąśliwe uwagi, odkąd się okazało, że jest niższy. Może ludzka nielitościwość nad nim miała wpływ na wybór drogi życiowej? Może został celnikiem z chęci zemsty na tym bogobojnym narodzie, który go odrzucał? Ciekawe do jakiego stopnia ziarno kłamstwa „jesteś niski, jesteś nic niewart” objęło morderczymi łapskami jego duszę. Obniżyło to naturalne pragnienie, by móc stać się większym od tego co świat o mnie myśli. I nagle staje przed nim Jezus. Ucieleśnienie pełnego potencjału człowieczeństwa, jaki można tu na ziemi osiągnąć. Spogląda w górę i zwraca się do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”.
I tłum szemrze swoim diabelskim pyskiem: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. A wszystkie złe słowa odbiły się od Jezusa jak od tarczy. Sam Zacheusz w jakimś amoku składa deklarację rozdania połowy majątku i jeszcze poczwórnej gratyfikacji z powodu zarzucanej mu krzywdy. Na mój babski rozum, gdyby był tak złym człowiekiem jak o nim opowiadano, to by tego zobowiązania nie uniósł. Byłby w swoim akcie dobrodziejstwa niewypłacalny.
Wsparcie zbliża człowieka do tego potencjału możliwości, które może tu osiągnąć (niezależnie czy jest niski, rudy, adoptowany, głąb matematyczny, jąkała, asperger....) ale demotywacja odciąga go od misji, którą Bóg wpisał w jego zaistnienie.
Wygląda na to, że wystarczy jeden człowiek, Jezus, który się mną zachwyci, by zbawienie stało się moim udziałem. Bym usłyszała wreszcie to, co dziś słyszę o Bogu w pierwszym czytaniu z Księgi Mądrości. „Miłujesz bowiem wszystkie byty, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie ukształtowałbyś tego. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jakby się zachowało to, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Władco, miłujący życie! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie”.
Jestem chciana, wspierana. Sam Bóg umiera za mnie. Zaprasza na ucztę. Chwalmy i wywyższajmy Go na wieki.

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

31

1

2

4

6

7

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 11.11.2019