Sferę powołań ogarnął paraliż?

dodane 09:29

Dziś dziesięciu trędowatych łączy się mi z wszystkimi, którzy z jakichś przyczyń żyją w odizolowaniu od swojego posłannictwa.

Spada liczba powołań do kapłaństwa, ludzie żyją samotnie, tak jakby sferę powołań ogarnął paraliż. Jakby serca ludzkie obezwładniła jakaś niemoc, izolująca od prawdziwych, szczerych relacji z Bogiem, który wciąż ma moc uzdrawiać, i z drugim człowiekiem. Słyszałam kiedyś, jak pewien mężczyzna mówił do swojej żony: „Czemu się denerwujesz, że syn jest starym kawalerem, przecież on widzi, jak my żyjemy”. Gorzka prawda o mackach rodzinnych relacji, obezwładniających tęskniących za miłością. Najgorzej, gdy człowiek tę swoistą trędowatość akceptuje. Bóg, którego istotą jest miłowanie, nie godzi się na żadne duchowe kalectwo. Przed uzdrowieniem człowiek jednak musi chcieć wyjść, musi wystawić się na spojrzenia, na światło, na to, by ktoś zobaczył jego rany.
Trędowaci z dzisiejszej ewangelii nie otrzymują zapewnienia, że zostali uzdrowieni. Otrzymali polecenie pokazania się kapłanom, którzy potwierdzali ponoć to, czy chory może wrócić do społeczeństwa. Tylko jeden z nich powrócił podziękować Jezusowi. Doznawszy uzdrowienia, przyszedł „chwalić Boga donośnym głosem”. Padł Jezusowi do nóg i okazał wdzięczność.
Chwała Bogu za wszystkie chwile w konfesjonale, kiedy pokazywałam Mu przez kapłanów swoje rany. I za to, że po każdym takim spotkaniu chciało się paść w ramiona Bogu. Za łaskę, za wierność. za tę nieustannie dziejącą się uzdrawiającą miłość, przecierającą szlaki do własnego serca i do drugiego człowieka. Amen.

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
nd pn wt śr cz pt sb

1

2

3

5

6

7

8

10

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 16.12.2019