Maria Magdalena skołowana w swych emocjach nie widzi cudu

dodane 15:13

Przybiega do grobu pierwsza. Nie wchodzi do środka. Nachyla się i widzi, że Jezusa nie ma.

Skołowana w swych emocjach, jeszcze pełna bólu Golgoty, rozstania z ukochanym Mistrzem, nie widzi cudu. 

Widzi podstęp. Ktoś Go zabrał, nie wiadomo dokąd.

Dziś miejsce przed pustym grobem odnajdują ci, których życie postawiło przed zagadką. Którzy zostali oderwani brutalnie od tych, którzy byli ich życiem i nadzieją. Machina myśli kłębi się w nich jak w starych zardzewiałych mechanizmach i jedynym sposobem na życie jest ból. Łzy, przez które nie widać, że się rozmawia z aniołami i z samym Jezusem. W momencie zapatrzenia w stratę, w ruiny marzeń, Maria Magdalena jest obca Temu, kogo opłakuje.

"Niewiasto, czemu płaczesz?" - słyszy jakiś głos, ale nie wie, kto pyta. I powtórne: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?". Ona zaś, zapłakana do granic możliwości, mówi do Boga, jakby był ogrodnikiem: "Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę".

I wtedy pojawia się najczulsze powitanie świata: „Mario!” Imię to tożsamość. Wypowiedziane z miłością, stwarza w niej nowe widzenie rzeczywistości. Rozpoznaje go w mig. Już nie opłakuje zmarłego, bo wypełnia ją miłość, która się nie kończy. Która jest nieograniczona w wyrażaniu. Ona wypełnia Marię, nadaje nowy sens czynnościom. No i pada to słynne "nie zatrzymuj mnie". Dziś przemawia to do mnie, jak "nie stawiaj kolejnych zapór" w miłowaniu. "Nie ograniczaj mnie" w swoim w sercu. Daj mi żyć w sobie na całego.

I przyszedł czas na moje małe „fiat”- niech się tak stanie. Żyj we mnie na całego. Amen. 

Dziecko Bogu, żona mężowi, matka dzieciom, nauczyciel uczniom. Z wykształcenia plastyk, z pasji - też plastyk.
nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

1

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

Dzisiaj: 05.07.2020