« Jeszcze Polska nie zginęła...

Zabić, bo chory! Historia Charliego Garda

01.07.2017

W szpitalu w Londynie wkrótce zabiją chore niemowlę. Brak pieniędzy? Wybór rodziców? Nic z tych rzeczy. Tak po prostu trzeba, decyzja sądów...

W jednym z londyńskich szpitali przeznaczono do zabicia 10-miesięczne dziecko. Charlie Gard cierpi na rzadką przypadłość – genetyczną chorobę mitochondrialną - i jest na stałe podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Choroba sprawia, że brak mu sił, aby samodzielnie oddychać, stąd niezbędne jest nieustanne sztuczne wentylowanie chłopca. Rodzice chcieli ocalić życie syna, znaleźli lekarzy w USA, którzy zaoferowali poddanie go specjalistycznemu leczeniu, zebrali także 1,4mln funtów na pokrycie kosztów wszelkich procedur medycznych. Przegrali jednak walkę z władzą w Wielkiej Brytanii i na szczeblu unijnym. W ostatni wtorek zapadła ostateczna decyzja o zakazie kontynuacji leczenia Charliego. Wyrok miał zostać wykonany w piątek, jednak chwilowo odroczono procedurę, na razie nie wiadomo na jak długo.

W wywiadzie udzielonym pismu „Daily Mail” rodzice chłopca relacjonują, że personel szpitala pozostał nieczuły na ich prośby, aby mogli zabrać syna do domu na weekend zanim zostanie on odłączony od aparatury. Matka błagała wręcz, aby mogli ostatni raz wykąpać go we własnej wannie.  Rzecznik szpitala odmówił komentowania sytuacji tłumacząc, że nie omawia publicznie szczegółów dotyczących leczenia pacjentów. Tym samym sposób wykonania wyroku śmierci określił jako leczenie. Werdykt Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nazwał z kolei końcem długiego i bolesnego procesu oraz zapewnił o towarzyszeniu przez personel pogrążonym w żalu rodzicom.

Mamy więc sytuację, w której administracja państwowa skazuje na śmierć dziecko kochane, otoczone ponadprzeciętną troską, dziecko, na którego wsparcie zdecydowały się tysiące osób i którego leczenie zostało pod względem finansowym zabezpieczone. Co więcej zabójcy w białych kitlach nie pozwalają nawet na spokojne odejście dziecka w warunkach domowych, a na swoją obronę nie mają nic poza frazesem o zrozumieniu trudnej sytuacji rodziców.

Historia Charliego pokazuje prawdę o tym, kto i dlaczego zabija chore dzieci. Odczarowuje argumenty, które jak mantrę powtarzają zwolennicy aborcji eugenicznej i eutanazji. Podobno chodzi im o wysokie koszty leczenia, odciążenie rodziny, troskę o to, aby chore dziecko nie zostało pozostawione samo. Tymczasem Charlie ma kochającą mamę i oddanego tatę, uzbierane pieniądze na terapię, dziesiątki tysięcy ludzi, którzy skrzyknęli się na portalach społecznościowych i wspierają rodzinę przekazując im wyrazy sympatii i mailując do polityków, aby zatrzymali wykonanie fatalnej decyzji. Chłopcu brak tylko jednego – bezwarunkowego prawa do życia przynależnego mu, bo jest człowiekiem, a nie dlatego, że jest zdrowy, w dobrej kondycji lub na tyle silny, aby się samodzielnie bronić. W świetle wydarzeń w londyńskim szpitalu groteskowo brzmi także powtarzany jak mantra slogan o wolnym wyborze. Matka Charliego nie ma w tej chwili żadnego wyboru, urzędnicy podjęli decyzję za nią i wbrew niej.

Warto o tym pamiętać, kiedy usłyszymy, że możliwość zabijania chorych dzieci to dobrodziejstwo i gdy pomysł zakazania aborcji będzie torpedowany argumentami o względach finansowych…

 

Historię Charliego można przeczytać tu: http://www.dailymail.co.uk/news/article-4650642/Doctors-refuse-let-Charlie-Gard-s-parents-home.html

1 Komentarz

  • Komentarz oczekuje na moderację.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu