« Warszawskie zmagania duchowe O niebieskim będzie wielorybie... »

Doskonałość pękniętych naczyń

30.01.2017

Wojtek jest sprawny intelektualnie, ale niestety ma funkcjonujący wyłącznie jeden palec. Wskazujący. Nie wahałem się ani sekundy! Któż lepiej jak nie on będzie „puszczał” sample – podkłady dźwiękowe w naszym spektaklu!!

Potrzebowałem stałej pracy. Do tej pory projekty, nad którymi pracowałem odbywały się w ramach fundacji i stowarzyszenia, a przychody były nieregularne. Wiadomo, że taka sytuacja powoduje nerwowość. Zwłaszcza gdy ma się dużą rodzinę na utrzymaniu. Modliłem się o pracę, którą dostanę „z góry”. Nie chciałem swoimi nerwowymi poszukiwaniami narażać się na błądzenie. Chciałem mieć pewność, że jest to od Niego. I to moje westchnienie mogło wydać się nieco bezczelne. Poprosiłem o to, żeby praca ta przyszła w taki sposób, żebym nie miał najmniejszej wątpliwości, że jest dana przez Niego. Zuchwałe? Być może. Ale bardzo mocno uwierzyłem w to, że to nadejdzie. I przyszło. Całkiem szybko. To w jaki sposób się to odbyło zasługuje na osobny wpis. Może innym razem. Teraz może napiszę tylko tyle, że zupełnie niespodziewanie rozmawiając przez telefon usłyszałem propozycję pracy. Forma też była mocno niezwykła – kolega powiedział do mnie: „Chcę żebyś był to Ty. Nikt inny.” A ja bez wahania zgodziłem się. Od kiedy mam zacząć? Padło standardowe pytanie. "Oczywiście od zaraz." – usłyszałem. To było dokładnie to o co prosiłem. Chciałem nie mieć żadnych wątpliwości, że to będzie pochodziło od Niego. Byłem pewien do szpiku kości, że tak jest w tym wypadku. To zajęcie to prowadzenie pracowni teatralnej dla osób niepełnosprawnych (intelektualnie, ruchowo...)

Już od pierwszej chwili wiedziałem, że będę chciał z tymi ludźmi zrealizować spektakl „EXIT”, którego premierę mieliśmy w maju tego roku. To przedstawienie w konwencji teatru cieni w oparciu o tekst z „Księgi wyjścia”. Do tego muzyka grana na żywo a spektakl zwieńczony jest warsztatami teatralno – muzycznymi. Praca nad nim w takim zestawie nabrała zupełnie nowego wymiaru. Być może części z Was będzie wydawać się, że to jest ciężkie bardzo, że tyle trzeba z siebie dać – bo trzeba iść do toalety z niektórymi z tych osób, niektórych trzeba nakarmić. Owszem trzeba. Ale Boża ekonomia jest zupełnie inna. Gdy zaczynasz dawać coś z siebie zaczynasz również dużo otrzymywać. Tak jest i tutaj. Otwierają mi się oczy. Na to jakimi pierdołami zajmują się ludzie w tym niby normalnym świecie. A tu? Nikt nie narzeka, nie złorzeczy. Sporo czynności na które nikt z nas zdrowych nie zwróci nawet uwagi dla nich staje się nie lada wyzwaniem. Ci ludzie są dla mnie wielkim skarbem, wielką nauką.

Na początku starałem się poznać  historię moich podopiecznych, chciałem dowiedzieć się jaki był początek ich niepełnosprawności. W większości wypadków niosą oni ten krzyż już od urodzenia. Słuchając ich opowieści myślałem o cierpieniu niewinnych. Jakiś przedziwny Boży plan wpisany jest od początku w ich życie. Może kiedyś, tam po drugiej stronie, dowiemy się jaki był tego stanu rzeczy zamysł.

Zespół jest kilkuosobowy. Wszyscy są niepełnosprawni, większość porusza się na wózkach. Zacząłem to wszystko sklejać. Jak potłuczone skorupki. Okazało się, że mam tylko jedną osobę, która potrafi utrzymać figury niezbędne do wyświetlania cieni. To Beatka, jedyna kobieta w naszym zestawie. Bardzo się ucieszyłem i wcale nie przeszkadza mi to, że osoba ta nie chce nic mówić, nie nadaje się do odegrania roli wymagającej nauki tekstu i późniejszego jego odtwarzania. Ma przecież sprawne ręce! Może „wyświetlać” cienie. Kolejna osoba to chłopak – Tomek. Chyba najbardziej pogodny człowiek jakiego znam. Ma takie wielkie i „czyste” oczy z których widać całą jego piękną duszę. Niezwykle kochany, serdeczny. Niestety nie jest w stanie w rękach nic utrzymać, do tego porusza się na wózku. Ale nic to. Dostał rolę mówioną. Gra Mojżesza. Nie ma mocnego głosu. Mówi z dużym wysiłkiem. Zupełnie jak Mojżesz. Jest w roli, którą kreuje jakaś niezwykła prawda. O naszej słabości i o sile, która od nas nie pochodzi. Bardzo ucieszyłem się z kolejnego aktora. Niestety też nie jest w stanie utrzymać figur by pograć cieniami, również jeździ na wózku. Wspaniały człowiek. O niezwykłym sercu, świetnym poczuciu humoru. I talencie. Potrafi znakomicie recytować. Niestety nie widzi za dobrze i nauka roli następuje przez powtarzanie czytanych przeze mnie fragmentów. Bardzo dobrze to wychodzi. Szybko się uczy. Marcin często dociera do takich emocji w interpretacji tekstu, że wszyscy mamy łzy w oczach. Bardzo ucieszyłem się gdy pojawił się Zbyszek. Jedyny chodzący bez większych problemów. Wielkim wysiłkiem było dla niego jednak przyswajanie tekstu. Gra Mojżesza. Jest jego ciałem. Głosu użycza wspomniany Tomasz. 

W rzeczywistości biblijnej było podobnie. To przecież Aaron był ustami Mojżesza, prawda? Ostatnia osoba była pewnym zaskoczeniem. Grzesiek (szef projektu)  trochę bał się mi to powiedzieć, ale w końcu poprosił, żebym do zespołu dołączył Wojtka. Jest sprawny intelektualnie, ale niestety ma funkcjonujący wyłącznie jeden palec. Wskazujący. Nie wahałem się ani sekundy! Któż lepiej jak nie on będzie „puszczał” sample – podkłady dźwiękowe w naszym spektaklu!!!

No i taki to mamy zespół. Uzupełniają go moi przyjaciele, z którymi przygotowywaliśmy spektakl – Tadeusz Dylawerski i Adam Szewczyk. Premiera  25 lutego o godz 18 00  na scenie teatralnej w DK na ul. Wietora 13 w Krakowie. Zapraszamy już dziś.

Teraz wiecie już czemu wspominałem wyżej o pękniętych skorupach? Wierzę, że uda nam się skleić z nas wszystkich jedno piękne naczynie.

Wszyscy wiemy, że tabliczka „Exit” umieszczana w sklepach, biurach czy innych miejscach publicznych oznacza wyjście awaryjne. Dla mojej ekipy praca nad tym spektaklem stała się czymś takim. Pomaga wyjść z niewoli niepełnosprawności.

Dostałem niedawno sms od kolegi, który wykłada na jednej z artystycznych uczelni. Napisał do mnie: „wszędzie ktoś ćwiczy, trenuje, szykuje się do skoku. Epidemia talentów, marzeń o sukcesie, spełnieniu, wyjątkowości. Wyczuwam duże ciśnienie. To wisi w powietrzu. To jest problem globalny. W innym miejscu planety szaleje epidemia marzeń o kromce chleba, o spokojnym domu..."

Tak właśnie jest. Artyści stali się uprzywilejowaną kastą. Są jak półbogowie. Wielu marzy o tym, żeby móc chociaż ich dotknąć. Dla bardzo dużej ilości ludzi to pop kultura staje się nośnikiem informacji o świecie, dokonują życiowych wyborów za jej pośrednictwem. Nie szukają gdzie indziej. A sztuka nie szuka już piękna. Już nawet dzieci bombardowane są brzydotą. Zamienia się im podstawowe porządki. Brzydota sprzedawana jest jak coś atrakcyjnego. A piękno jest wyśmiewane. To niszczy człowieka. Zwłaszcza bardzo młodego.

Chciałbym, żeby w tym co robimy o coś chodziło. I żeby to działo się naprawdę. Księga wyjścia jest absolutnie niesłychana również dla współczesnego człowieka. Jest tak samo prawdziwa dla nas jak i dla ludzi sprzed kilku tysięcy lat. Niesamowite to jest. Będziemy starali się pokazać jak bardzo aktualne jest jej przesłanie. I mam nadzieję, że nasz spektakl „EXIT” pomoże niektórym widzom w uświadomieniu, że to On jest najwyższą bramą, że to On jest najlepszym wyjściem. Dla każdego.

Zobaczcie, proszę, trailer naszego spektaklu: https://www.youtube.com/watch?v=k-NlDA08G5g&feature=youtu.be

 

 

 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.