Poprawimy Pana Boga

dodane 21:43

„Naukowcy zajmujący się płcią są w sytuacji podobnej do sytuacji Galileusza, gdy religia znów próbuje odrzucić naukowe dane” - twierdzi jedna z rozmówczyń wywiadu GW Renata Ziemińska. Ciekawe o jakich naukowców chodzi, bo na pewno nie o biologów.

Mylą się obie panie, socjolożka Urszula Kluczyńska i Renata Ziemińska filozofka. To, że występują osoby, które rzeczywiście mają inną od standardowych liczbę chromosomów, czy inny ich układ, nie oznacza, że przestają istnieć dwie płcie, żeńska z chromosomami XX i męska z chromosomami XY, podobnie jak fakt występowania zaćmienia słońca nie powoduje, że słońce na parę chwil znika. A więc prosta zasada, że chromosomy płciowe są kryterium bycia kobietą czy mężczyzną nie tylko nie załamuje się, ale wrecz potwierdza tę regułę.

To zadziwiające jak wszyscy chcemy poprawiać Pana Boga. Prawda o tym, że jesteśmy stworzeni jako kobieta i mężczyzna zdaje się nikogo nie przekonuje i zostaje zakwalifikowana jako ciekawa opowiastka dla dzieci. Tymczasem przypadki osób, u których występuje trudność stwierdzenia płci niczego nie zmienia: 99,9% ludzkości jest kobietą lub mężczyzną, za to, i tu można upatrywać przyczyn trudnosci identyfikacji płciowej, coraz więcej osób odrzuca prawdę o istnieniu dwóch płci, natomiast absolutyzuje swoje subiektywne odczucia, które pozwalają im na stworzenie dowolnej konfiguracji płciowej. Stąd w dokumentach ONZ mamy do wyboru już ok. 60 rodzajów płci.

Panie piszą także, że u dzieci z nieokreśloną płcią można dokonać tak zwaną „chirurgię normalizacyjną”, która najczęściej jest ukierunkowana w kierunku żeńskim, bo „łatwiej coś usunąć niż konstruować”. Zaraz potem pada jednak wątpliwość, czy aby rodzice mają prawo do tak głębokiej ingerencji, przecież nie w swoje ciało, tylko ciało ich dziecka. Szkoda, że podobna wątpliwość nie pojawia się na poziomie „urodzić czy nie urodzić”: w przypadku aborcji też nie chodzi tylko o ciało kobiety, ale dziecka właśnie. Tutaj dylematu jednak nie ma.

Obie panie są przekonane, nie wiadomo na jakiej podstawie, że zarówno interpłciowość, jak wcześniej homoseksualizm i transpłciowość trzeba zdepatologizować i uznać, nie za „wybryk natury”, czy defekt lub zaburzenie. A przecież zarówno doświadczenie, jak i historia pokazują, że zarówno w świecie fizyki czy biologii istnieje wiele zjawisk nienaturalnych, niewytłuamczalnych, ale nikomu nie przychodzi do głowy, by z ich powodu zaprzeczać podstawowym prawom natury czy fizyki. W przeciwnym razie wszyscy rzucaliby się z trzeciego piętra, aby spróbować latać.

Płeć to nie proces i różnorodność

Oczywiście mogę twierdzić, że jestem mężczyzną i że mam 7 lat, mogę nawet być przekonana, że jestem Chinką. Yes, you can! Od samego uważania i twierdzenia, nawet od mojego subiektywnego odczucia rzeczywistość się jednak nie zmieni. Nie przestanę być kobietą, już wcale nie tak młodą. I to nie jest żadne uproszczenie rzeczywistości, takie są fakty. Jeżeli moja tożsamość płciowa nie zgadza się z moimi „strukturami mózgowymi”, to prawdopodobnie coś z nimi jest nie tak. Natomiast współcześnie, gloryfikując ludzką wolność, od razu przyjmuje się, że „to, co dała” natura, (bo kto by wspominał o Panu Bogu), niech będzie natura, się pomyliła. Pytanie, czy widząc załamany w wodzie kij, myli się natura czy moje oczy …

 

Polub mój profil na FACEBOOKU

nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

1

2

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 24.10.2020

Ostatnio dodane