« Dzieci i osoby starsze to najlepsi nauczyciele

Gdyby Jezus martwił się na zapas,nic by nie zrobił

Zamartwianie się, kreowanie w głowie najgorszych scenariusz nie pozwala nam pójść do przodu.

Tak mi przyszło do głowy „gdyby Jezus martwił się na zapas, nic by nie zrobił”, a przecież tyle dla nas zrobił.

My ludzie mamy tendencję do zamartwiania się na zapas, wymyślania strasznych scenariuszy, przeprowadzania nie zaistniałych rozmów. Po co? Oprócz tego, że nas to nakręca, sprawia, że tracimy humor, to po prostu nie pozwala nam się cieszyć życiem i iść do przodu.

Jaką masz pewność, że coś się wydarzy? Albo, że ten scenariusz, który masz głowie w ogóle będzie odegrany? A może Pan Bóg tak pokieruje twoimi krokami, postawi na twojej ścieżce ludzi, że to co miało być katastrofą stulecia w twoim życiu, okaże się błogosławieństwem. Wiadomo są sytuacje, które nas przytłaczają, ale myślenie o nich w każdej sekundzie, wcale nam nie pomoże.

Martwisz się? To się pomódl. Poproś o wskazówkę. I dostrzeż, że życie nie składa się tylko z tego, co złe. Dziś jest twoje. Nie jutro, nie wczoraj. Tylko dziś. I ty możesz ten dzień wykorzystać dobrze. Otwierając oczy powierz dzień Panu. On widzi twoje zmartwienia, ale czy ty dostrzegasz Jego troskę o ciebie?

Myśl na dziś: „Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje.” (Jan Paweł II).

Pixabay