Roraty coraz bliżej...

Małgorzata Gajos

dodane 2018-11-30 08:32

zdjęcie: Pixabay

Gotowi na poranne wstawanie?

Nie powiem, ale bardzo się cieszę, że dziś ostatni dzień listopada i od jutra zaczyna się grudzień. Moim zdaniem jest to jeden z najpiękniejszych miesięcy w ciągu roku właśnie ze względu na oczekiwanie narodzin Jezusa. Miło by było, gdyby jeszcze spadł śnieg, ale póki co tylko mróz za oknem.

W każdym razie grudzień ma w sobie taką dziecięcą radość, tajemnicę i walkę z samym sobą, by wstać przed wschodem słońca i udać się na roraty. Jak byłam dzieckiem to wyjście na roraty było czymś niesamowitym. Wszędzie ciemno, drogę oświetlał lampion, a my z bratem i rodzicami dzielnie maszerowaliśmy przez śnieżne ulice do kościoła na 6.00 albo 6.30 rano. Wariactwo, ale jakie wspaniałe.

Myślę, że to wspólne chodzenie, zaowocowało, że po latach chce mi się chodzić nadal, jeśli tylko jest taka możliwość, na te poranne Msze czasem o bardzo zwariowanych godzinach (toż to środek nocy, na dworze zimno i wcale nie chce się człowiekowi wstawać z łóżka).

Roraty to dobry sposób, by przygotować się duchowo na narodziny Jezusa. Zachęcam dużych i małych. 

Myśl na dziś: "Uczestniczyć w pełni we Mszy św. znaczy zrujnować cały dorobek diabła" (św. Jan Bosko).

REKLAMA
N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 5 6 7 8
9 10 11 14 15
19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Dzisiaj: 19.12.2018