„Moim największym zmartwieniem jest to, że mogę umrzeć będąc daleko od Jezusa”

dodane 08:53

To jedyne zmartwienie, jakie powinniśmy mieć.

„Moim największym zmartwieniem jest to, że mogę umrzeć będąc daleko od Jezusa” – to słowa Chiary Marii Bruno. Dziewczyna miała 25 lat, gdy zmarła na raka skóry. Jej przyjaciel kilka dni po pogrzebie napisał o niej książkę „Credere per vedere” (Wierzyć, by zobaczyć). Był świadkiem niezwykłej wiary, widział „niebo otwarte” w oczach zwykłej dziewczyny, w modlitwach wspólnoty, rodziny, widział nadzieję na życie bez końca, które nie ogranicza się tylko do ziemskiego ciała. 

 

„Moim największym zmartwieniem jest to, że mogę umrzeć będąc daleko od Jezusa” – to zadnie zawiera w sobie wszystko. Ukazuje, co jest w życiu najważniejsze. Kto powinien być w jego centrum.

 

My się martwimy o tyle różnych głupot, a zapominamy, że naszym największym nieszczęściem może być brak bliskości Jezusa. Jeśli Chrystus jest w centrum naszego życia, łatwiej nam korygować nasze błędy, bo mamy na uwadze, by wszystko, co robimy, było ze względu na Niego. 

 

Mamy czerwiec. Miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Może warto przeanalizować trochę własne życie i zobaczyć jaka jest nasza relacja z Tym, który umiłował nas do końca. Co należy zmienić? Z czym musimy zerwać? Co trzeba naprawić?

 

„Moim największym zmartwieniem jest to, że mogę umrzeć będąc daleko od Jezusa” – obyśmy nigdy nie byli daleko od Niego, gdy będziemy musieli zostawić ziemskie życie. 

 

Myśl na dziś: Chciałbym, aby każdy z was uczynił taką refleksję: co uczyniłem w przeszłości dla mojej duszy? Jak prezentuję się obecnie w obliczu Pana? Jeśli umrę to gdzie pójdę? Co chcę robić w przyszłości? (św. Jan Bosko).

 

Zdj. Pixabay
 

Codziennie Kawka

REKLAMA
nd pn wt śr cz pt sb

29

30

4

5

6

7

9

10

12

13

14

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 21.10.2019