« Wygrali odważni Jest w tobie Lady »

Niesmaczny cyc

03.08.2016

Bóg nie gorszy się naszą nagością, ale inni ludzie - tak. Po co więc dawać maluczkim powody do zgorszenia?

Pewna pani w Gdańsku postanowiła wytoczyć proces sądowy restauracji. Dlaczego? Dlatego, że kelner zwrócił jej uwagę, aby nie karmiła swojego dziecka piersią... przy stoliku. Pani miała wówczas opcje: a) zawstydzić się i przeprosić, b) zawstydzić się i przeprosić i poprosić o jakieś dogodniejsze i dyskretniejsze miejsce do karmienia (nie toaleta!) albo c) nie zawstydzić się, nie przeprosić i wytoczyć proces sadowy o dyskryminację kobiet. Pani wybrała opcję c. Moim zdaniem, zupełnie niepotrzebnie. Wystarczyłaby odrobina pokory, aby całą sprawę zakończyć zwykłym: przepraszam i dyskretnym zakryciem się.

Wiem, że pewnie większość komentujących zechce mnie zjeść żywcem za to co teraz napiszę, ale tak, mnie osobiście przeszkadza widok kobiety karmiącej piersią w miejscu publicznym. Nie, karmienie piersią nie jest złe, jest piękne, naturalne i zdrowe. Ale nagość w miejscu powszechnie dostępnym, nawet jeśli jest "tłumaczona" potrzebami dziecka, nie jest dobra. Żeby była jasność, nagość sama w sobie nie jest zła. Jest piękna, bo takimi stworzył nas Pan Bóg i On zawsze będzie widział nas jako swe nagie, śliczne dzieci. Ale inni ludzie - skażeni grzechem pierworodnym - już nie. Zwłaszcza owi "maluczcy", a więc ci, którzy nie mają wiary mocarza, tak iżby mogli góry przenosić, ani spojrzenia czystego jak anioł, którego nic nie zgorszy.

Mężczyzna, który widzi kobietę karmiącą piersią niekoniecznie ma w głowie myśl: "Ooo, jaka piękna scena matki karmiącej dziecko, jakie to naturalne, samo życie..." Nie, większość mężczyzn widzi po prostu kobiecą pierś. A widok kobiecej piersi działa pobudzająco na mężczyzn. I to właśnie dla nich, my kobiety, zakrywamy nasze ciała. Aby nie dawać im powodu do grzechu, do nieczystych myśli, do zachwiania w wierze.

Ktoś powie: a co z obrazami Maryi karmiącej piersią Jezusa? One też gorszą? Nie, one nie gorszą. Po pierwsze dlatego, że to są obrazy, pewne wyobrażenia, czasem nawet symboliczne. W tych obrazach pierś Maryi wygląda jak talerzyk, albo jak piłka, niekoniecznie ma kształt idealnej ludzkiej piersi. Po drugie, na obrazach przedstawiających Maryję karmiącą Jezusa jest przeważnie tylko Ona z Nim. Nie ma wokół tłumu ludzi, a tym bardziej nie ma obrazów na których Maryja karmi Go wśród wieczerzających. Obrazy te są bardzo intymne, a pierś Maryi często zakryta. Bo karmienie piersią to jest sprawa intymna. To miłosny "pocałunek" dziecka z matką, łączący jedno z drugim niesamowitymi emocjonalnymi więziami. Tak jak "zwykłe" pocałunki między mężczyzną a kobietą są intymne i przesadne całowanie się w miejscu publicznym również uchodzi za niewłaściwe. Mimo, że samo w sobie jest to piękne, jest jednak przeznaczone dla sypialni lub innego dyskretnego miejsca, a nie dla wszystkich wokół.

"Miłość nie dopuszcza się bezwstydu" - napisał św. Paweł w "Hymnie o miłości" (1 Kor 13, 5). I miłość, prawdziwa miłość, a nie pożądliwość, jest zakryta przed wścibskim okiem osób trzecich. Zwłaszcza nagie aspekty tej miłości.

Nie gorszy mnie widok matki karmiącej piersią dziecko, ale gorszy mnie postawa bezczelności i domagania się swoich praw tam, gdzie nie ma na to miejsca. Restauracja jest i będzie miejscem publicznym, a widok kobiety karmiącej piersią przy stoliku raczej nie pobudza apetytu.

89 Komentarzy

  • Pełna zgoda!

  • Nie ma to jak kobieta przeciwko innym kobietom...
    Wobec tego karmienie dziecka w toalecie jest bardziej godne, niż karmienie go w restauracji?

  • Popieram autorke artykulu. Sama karmie wlasnie piersią i na sporadyczne wyjscia z domu jestem w stanie odciagnac pokarm w butelke. Nie lubie widoku matek, nieraz bez skrepowania wystawiających piersi w miejscach publicznych i majacych pretensje, gdy ktos sie im przyglada.

  • Niesmaczny to jest ten tekst.... ktoś, kto widzi w karmieniu ( przy którym pierś jest przecież mniej obnażona niz w niejednym dekolcie) podtekst seksualny, ma ogromny klopot ze swa seksualnoscia. Jestem zawiedziona pojawieniem sie czegos takiego w "Gosciu". Choć nie popieram wojowniczej postawy tej pani wytaczajacej proces, nie mogę nie nadmienić, ze nazywanie karmienia dziecka bezwstydem głęboko godzi we wszystkie matki podejmujące ten wielki trud. Przypominam autorce, ze godzi to w naturalny plan Boga, który piersi stworzyl właśnie do karmienia. Głęboko rani Pani swym tekstem. I nie nie zamierzam pani zjadać. Obiecuję modlitwę i serdecznie życzę żeby się Pani zawstydzila.

  • Jakby Pani przyszła z dekoltem do pępka to zapewne nikt by jej uwagi nie zwrócił. Jeśli komuś przeszkadza widok kobiety karmiącej, to dotarliśmy do momentu totalnego odczłowieczenia. Karmienie piersią jest chyba jedną z naj bardziej naturalnych czynności dla człowieka.

  • Zgadzam się nie wszystko powinno być na pokaz.
    Po pierwsze nie dodaje apetytu, a po drugie nie wiem, czy ta Pani była by zadowolona, gdyby goście z restauracji nagłos powiedzieli co tak naprawdę myślą na ten temat. Jak pomyślę o tych pożądliwych myślach mężczyzn poruszonych tym widokiem to coś zupełnie naturalnego przeistacza się w obrzydliwość i zboczenie.

  • Przykro mi, ale całkowicie nie zgadzam się z tym tekstem...
    Karmienie piersią dziecka jest aseksualne, jeśli autorka uważa inaczej, to uważam, że należy skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą...
    I tak, jestem katolikiem. Wierzącym i praktykującym.

  • Pani Ludwiko, ma Pani racje, popieram Pani wypowiedź, jestem tego samego zdania.Pieknie to Pani ujęła w całym artykule

  • Nie bierzesz pod uwagę paru rzeczy.
    Po pierwsze, co może wydać się zaskakujące, nie wszyscy w Polsce są katolikami/chrześcijanami i nie wszyscy muszą wyznawać podstawę Twojego twierdzenia, że karmienie ma być czynnością intymną.
    Po drugie, dziecko się karmi na żądanie. Jak się tego nie robi, to mamie 'magicznie' kończy się pokarm i przechodzi na sztuczną mieszankę, z którą już problemu nie ma, bo przecież widok niemowlęcia z butlą to sama natura, nieprawdaż. Więc jeśli dziecko zgłodnieje na środku tłumu, choćby jadło kwadrans wcześniej, to trzeba je nakarmić. TRZEBA. To nie jest wybór, chęć epatowania, whatever. To zaspokojenie podstawowej potrzeby dziecka. Z tymi potrzebami się nie dyskutuje i nie ogląda się na innych.
    Po trzecie, nie jest obowiązkiem kobiety bycie zakrytą od stóp do głów, żeby nie daj Bogini nie być kuszącą dla mężczyzny. W ogóle taka teza obraża mężczyzn, ponieważ uznaje, że są zwierzętami, którymi rządzi popęd li i jedynie. Nie zgadzam się tym fundamentalnie, mężczyzna ma mózg, nie tylko penisa, i potrafi go używać. I z perspektywy karmienia syna prawie dwa lata, w tym wielokrotnie w miejscach publicznych - nikt nigdy mi ani pół pożądliwego ani nieprzychylnego spojrzenia nie rzucił. I bynajmniej nie dlatego, że byłam osłonięta czymkolwiek, ponieważ mój syn nie znosi być przykryty podczas jedzenia. Zresztą nie dziwię mu się, ja też bym nie chciała jeść przykryta szmatą.

  • Szkoda, ze to pisze kobieta... Jestem matką karmiącą piersią i karmię w miejscach publicznych, ponieważ moje dziecko nie ma wyznaczonych godzin karmienia i gdybym nie mogła karmić w miejscach publicznych nie mogłabym wyjść z domu. Wielokrotnie karmiłam będąc w restauracji, w parku, w lesie czy na deptaku. Za każdym razem kiedy karmię dziecko mam ze sobą pieluszkę tetrową, która przykrywam siebie oraz dziecko ale zdarza się tak, że syn od razu ściąga z nas pieluszkę. Nie widzę w tym nic złego a wręcz przeciwnie, dodam jeszcze że wielokrotnie widziałam matki karmiące piersią w miejscach ogólnie dostępnych i jakoś nie zauważyłam aby te kobiety obnażały się czy eksponowały pierś, zazwyczaj ta pierś jest praktycznie niewidoczna. pozdrawiam i życzę trochę więcej życzliwości :)

  • Zgadzam się z autorką artykułu. Mnie zastanawia jedynie fakt, dlaczego ta pani dopiero po 1,5 roku poszła do sądu???

  • Sorry ale nie masz racji. Karmienie dziecka to najpiękniejsza rzecz na świecie . Pewnie nigdy nie karmiłaś i dlatego nie rozumiesz tych karmiących. Ja również się oburzałam widząc mamę karmiącą w miejscu publicznym. Ale jak urodziłam swoje dziecko wszystko się zmieniło. Pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości dla bliżnich.

  • Podzielam ten pogląd, choć nieco inaczej to argumentuję...
    Nie wszystkie społeczne relacje powinny być regulowane prawem. Przeraża mnie ustalanie paragrafu na każdą ludzką aktywność (zresztą czasami sprzecznego z tym, co nazywa się zdrowym rozsądkiem). Wyznaję pogląd, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: ludzi kultury i ludzi natury. Ci pierwsi nie robią publicznie wielu rzeczy, dbając o komfort bliźnich. Naturszczicy uznają, że im wszystko wolno... będą głośno rozmawiać i zanosić się ze śmiechu, godzinami wrzeszczeć do telefonu, dłubać w zębach i bekać. Myślę, że rzecz dotyczy problemu "czy" ale "jak".
    Można w miejscu publicznym nakarmić dziecko piersią tak, żeby nikt nie poczuł się tym skrępowany, albo "rzucić piesi na stół" w przekonaniu: "a co MNIE nie wolno". Niestety, ci drudzy są ostatnio coraz bardziej widoczni :(

  • Pamiętam, że Franciszek mówił do mam, że jeśli jest potrzeba, to żeby w kościele karmiły.

  • 14 Kometarzy czakających na moderacją(teraz 15). Takiego wysypów kometarzy jeszcze nie było. Temat dobrze że poruszony. Interesują mnie opinie kobiet szczególnie.

  • Ciężki kawałek GN. Kobieta karmiąca jest na piedestale.

  • Zgadzam się z Panią całkowicie. Również nie podoba mi się obnoszenie się z czynnościami intymnymi oraz częściami ciała,które mają być ukryte przed otoczeniem. Do tego przeznaczone jest zacisze domowe. Zwróciła Pani uwagę na to,że istnieją obrazy Matki Bożej karmiącej Jezusa. Pragnę dodać do Pani wyliczeń również to,że nie są one wieszane w restauracjach itp.,lecz w miejscu wypełnionym intymnością i sacrum,jak np.kościoły.

  • Poniekąd się z Panią zgadzam, tylko nie wiadomo jeszcze jakie były dokładnie szczegóły tej sytuacji. Może kobieta musiała wtedy karmić piersią?

  • Przykro mi czytać taki komentarz w mojej ulubionej gazecie. Pytanie czy Pani redaktor kiedykolwiek karmiła piersią ? Czy wie jak to wygląda ? Ze maluch w buzi ma połowe piersi a druga połowa jest zasłonięta bluzką, ręka, ogólnie ciałem matki. I dla tych którzy piszą mądre komentarze że trzeba było odciągnąc i wziąć butelke itp. Dziecko z piersi bardzo często pije kiedy chce.
    Ja jestem bardzo czystą, schludną i elegancką matką i oczywiście karmiłam piersią i zawsze tam gdzie akurat się znajdowałam.
    Czy to komuś przeszkadzało ?
    To ja mam inne pytanie czy ktoś mnie zapytał czy mi przeszkadza w restauracji to że ktoś ( przykro to pisać ale to prawda ) śmierdzi ? albo że jest brzydki i niechlujny. Ze ma japonki mimo, że jego stopy wołają o pomstę do Nieba ? że pluje przy jedzeniu ? To jest ,, naturalne '' ? ale karmienie piersią niemowlaka już nie.. ?

  • NIE CHCĘ CIE MARTWIĆ ALE JESTEŚ GEJEM

  • Tekst haniebny i prawdopodobnie napisany przez jakąś starą pannę, która rozładowuje swoje frustracje. Znam Księży i Siostry zakonne, które do tematu podchodzą bardzo normalnie. Wiadomo, nie zawsze dziecko jest w wieku (między 4-7 msc) że da się go karmić nie eksponując co 30 sekund piersi. Ale kobiety karmiące piersią robią to dyskretnie i sam widok kawałka skóry piersi i buzi niemowlaka nie jest gorszący. Poza tym dla innych facetów jest to ewidentny sygnał iż kobieta jest zajęta. Nie ubierajcie kobiet kp w burki, to nie ta kultura i nie ta wiara.

  • Bardzo dobry tekst! W pełni popieram. Ja również nie widzę niczego złego w karmieniu piersią, ale jest to sytuacja intymna - a osoby próbujące robić happeninigi czy pokazy z tej czynności coś sobie pomyliły...

  • Zgadzam się z autorką w 100% !
    Nie raz byłam w podobnej sytuacji ze musiam nakarmic dzieci piersia poza domem ,ale nigdy mi nie przyszlo na mysl by cyca wywalac publicznie!

  • Oj, ale się teraz Pani dostanie... ;-)

  • Przyznam, że sam nie wiem jak się zachować na widok matki karmiącej w miejscu publicznym. Odwrócić głowę? Patrzeć? A dlaczego cała restauracja ma nagle odwracać głowę?

  • Bardzo trudno komentować ten tekst nie używając słów powszechnie uznanych za grubiańskie. Ale mogę spróbować: Autorka ma bardzo osobliwy desygnat słowa "zgorszenie".

  • Przesada. Proszę nie patrzeć na mężczyzn jak na jakichś napaleńców co czyhają by się pobudzić widokiem kobiecej piersi. Niejednokrotne je widzimy i nic z tego nie wynika. A karmienie to jeszcze inna sytuacja. W żadnym przypadku kobieta nie powinna się krępować i przepraszać. I co jest niesmacznego w karmieniu dziecka? Niektórzy dorośli jedzą o wiele mniej apetycznie niż dziecko. Nie wiem czy konieczna była aż sprawa w sądzie bo społeczeństwo powinno samo to sobie rozstrzygnąć ale głupiego kelnera powinno się pouczyć o prawach dziecka i kobiet. Myślał, że chroni klientów a tymczasem stracił bo wiele kobiet nie pójdzie do tej restauracji. Ja w geście solidarności też bym nie poszedł. Wiem, że niektóre kobiety mają różne doświadczenia z mężczyznami ale nie można na świat patrzeć przez pryzmat zranień.

  • Zgadzam się.

  • Skąd Pani wie z czym kojarzy się mężczyźnie widok matki karmiącej? Jakim prawem wypowiada się Pani na ten temat wyłącznie na podstawie własnych przypuszczeń. Dla mnie i większości znanych mi mężczyzn jest to piękny, wzruszający widok. Wprost cudowny. To w Pani oku (umyśle?) są owe erotyczne skojarzenia. Widać, że Pani nie karmiła.
    W przedstawionych przez siebie opcjach aż dwukrotnie zakłada Pani, że karmiąca matka się zawstydza i według Pani zawstydzić się powinna, choć nie robi nic złego. Wręcz przeciwnie - daje dziecku jeść. Naturalnie. Ciekawi mnie czemu nie rozważa Pani opcji, w której matka karmiąca się nie zawstydza, ale pyta kelnera czy może jej zaproponować wygodniejsze miejsce.

  • Pani Ludwiko. Robi Pani odniesienie do moralności przez duże M. A chodzi co najwyżej o estetykę. Tylko dewiant mógłby podniecać się widokiem kobiecej piersi w trakcie karmienia, Żaden to maluczki ,tylko...dewiant właśnie ! W całej tej sprawie możemy mówić co najwyżej o zniesmaczeniu nie o zgorszeniu . Jeśli Pani uważa inaczej ,to jedno króciutkie pytanie : czy chodzi Pani na plażę w stroju w jakim zwykło się na plażę chodzić ,czy może bliższe są Pani poglądy w tym względzie ( możliwe że znanego Pani) niejakiego Mirosława Salwowskiego ps. "Brawario"...?

  • Właśnie, pokora, skromność, wzgląd na innych :-)

  • Jestem mamą karmiącą, ale zawsze staram się robić to dyskretnie w miejscach publicznych. Zakryć dziecko i siebie czymś, dopasować strój by był zakrywający, znaleźć miejsce ustronne itp. Mój mąż jest przyzwyczajony do karmienia piersią, jednak odczuwa zażenowanie, gdy inna kobieta w miejscach publicznych to robi niedyskretnie.

  • Zgadzam się z Panią.
    Całkiem nie wiadomo co zrobić z matką karmiącą ostentacyjnie.
    Taka scenka:
    Msza św w niedzielę, dziecko zakwiliło mama bierze malca na kolana. Bach pierś na przód i karmimy. Na ambonie ksiądz z kazaniem pod amboną matka karmiaca bez żenady.
    I co tu robić.
    Karmienie piersią wspaniała sprawa i dla dziecka, i dla matki. Ale...

  • Kelner kazał tej Pani wyjść do toalety wiec zachęcam zabranie talerza i wyjście do kibla zejść sobie posiłek. Jeśli lokal nie jest przystosowany i nie posiada odpowiedniego to jest to jak najbardziej na miejscu. Nikt ordynarnie nie karmi dziecka tylko dyskretnie aby się czuć komfortowo. I stwierdzenie że Pani powinna się zawstydzić i przeprosić jest niedorzeczne!

  • No cóż do mnie tekst trafia, dodam, że karmiłam trójkę dzieci, a niedługo będę karmić czwarte, jestem za karmieniem piersią, ale widzę jak to krępuje np. mojego tatę, czy męża(jeżeli jakaś kobieta np. zaczyna u nas w domu bez skrępowania karmić swojego malucha. Bez skrępowania tzn. faktycznie pierś zostaje "wyrzucona" na wierzch-jakoś nie wiedzą gdzie podziać oczy, więc jest to jakiś kulturowo uwarunkowany problem). Wystarczy przewiewna chusta wokół dziecka i mamy w miejscach publicznych, nie boli, nie szkodzi, a będzie z poszanowaniem dla otoczenia....maluch też nie ucierpi

  • Zgadzam się!
    A odnośnie tego, jakoby dziecko musiało być nakarmione zawsze i wszędzie, natychmiast, jak tylko zasygnalizuje, że chce, bo inaczej umrze albo inna tragedia mu się stanie - no nie bardzo, nie bardzo!.. Bzdura - innymi słowy! Zapewniam!
    Wystarczy przyjrzeć się poprzednim pokoleniom - zdrowych, dorodnych, normalnych ludzi, którzy nie byli karmieni ostentacyjnie, wszędzie, na każde zawołanie i krzywda im się nie stała, wręcz przeciwnie.
    Inaczej zbieramy to, co siejemy - w naszych dzieciach, w następnych pokoleniach: dziecko od maleńkości przyzwyczajane jest, że ma wszystko od razu, wszędzie, na zawołanie i rosną całe tabuny egoistów, przekonanych, że wszystko im się należy, artykułujących roszczenia, roszczenia i jeszcze raz roszczenia...
    Tak, od samego początku należy wychowywać, nie hodować jedynie. Kształtować nawyki, być konsekwentnym, wymagającym - to oblicze miłości i przynosząca owoce postawa ,od samej kołyski!
    Dzieci są naprawdę bardzo sprytne i uczą się zachowań w relacji do zachowań, głównie rodziców (przynajmniej na początku) i doskonale potrafią (choćby w nieuświadomiony sposób) wykorzystywać postawy rodzica - jak mamusia od małego przyzwyczaja, że dziecko ma na zawołanie wszystko, to później jest z reguły gorzej, z reguły jej postawa w innych sferach jest podobna (nie chodzi tylko o karmienie), dziecko w relacji do tej postawy przyjmuje swoją odpowiednią postawę: tego, który ma mieć i to teraz! I tupią nóżką potem 15,20 letni młodzieńcy i dziewczęta, 30-40 letni panowie i panie, bo nie mają tu i teraz...
    (Temat oczywiście szeroki.)

  • Totalna bzdura! Po pierwsze jak maluch je pierś to ja automatycznie zakrywa! tyle co jest widoczne to maleńki kawałek...mniejszy od tego w dekolcie. Po drugie dziecko karmi sie na żądanie! nie jednokrotnie wychodziłam z dzieckiem do ludzi i brałam ze soba odciągnięte mleko w butelce ale taka ilosc nie zawsze dziecku wystarczy..i co wtedy...mam na szybkiego wracac do domu i zamknąć sie w sypialni!? Pani chce zamknąc kobiety karmiace piersia w domu! taki tekst z ust Kobiety...a moze po prosu kobiety

  • Jestem młodą dziewczyną, często pracuję jako opiekunka podczas rekolekcji dla rodzin i małżeństw. Zawsze gdy widzę matki karmiące, gdziekolwiek i kiedykolwiek czy to w czasie obiadu, czy mszy świętej to widzę jedno, ogromną bliskość i miłość. Nie rozumiem jak można nazywać to zjawisko zgorszeniem. Boli mnie, że w Kościele wszystko się przesadnie erotyzuje, a karmienie dziecka nie jest czynnością seksualną.
    I na koniec ciekawostka: jednym z określeń Boga jest El Szadaj, tłumaczeń jest wiele, ale jednym z nich jest, to, że szad oznacza kobiece piersi. Jaki to piękny obraz Boga, który zapewnia nam wszystko, czego potrzebujemy do życia, jak matka karmiąca piersią.
    Pozdrawiam, życzę pięknego macierzyństwa, żeby nie musiała się pani martwić naturalnym karmieniem w tym przesadnie rozseksualizowanym świecie.

  • Mam na stanie bluzki czy sukienki, w ktorych mozna karmic nie pokazujac w ogole piersi! a karmie juz 5 lat.

  • zgadzam sie z artykulem , jako kobieta I jako matka- uwazam ze karmienie dziecka w miejscu publicznym jest zbyt intymna czynnoscia, nalezy sie spokoj I szacunek dla matki I dziecka, oraz szczegolnie szacunek dla ludzi wokol nich. Niewyobrazam siebie abym karmila dziecko w takim miejscu, po prostu wstydzilabym sie I tyle.

  • Niesmaczny jest ten tekst. Bardzo niefajnie, że pojawia się w Gościu. Autorka najwyraźniej ma kłopoty z rozróżnieniem pojęć, do których odwołuje się w tym artykuliku. Jako matka karmiąca swoje dzieci i katoliczka nie zgadzam się z autorytarnie narzuconymi tezami. To wierutne bzdury. Skoro już pisze się o moralności i odpowiedzialności, należałoby chociaż zadbać o zwykłą uczciwość i zaznaczyć,że te brednie to prywatna opinia pani redaktor.

  • http://michalgorecki.pl/2016/08/o-karmieniu-piersia-i-obrzydzonych-ludziach/

  • Drodzy Państwo, wybaczcie dosłowność, ale może da to niektórym do myślenia.

    Otóż, defekacja i mikcja to bardzo naturalne, właściwe każdemu człowiekowi czynności. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że zgodne z zamysłem Pana Boga odnośnie człowieka, a więc dobre.
    A teraz zastanówmy się: dlaczego raczej nie wykonujemy ich (normalni = w normie, KULTURALNI ludzie; "kulturalni" to istotne pojęcie) ostentacyjnie, publicznie, zawsze i wszędzie..?
    Podobnie rzecz ma się np. z uwalnianiem gazów jelitowych albo z przełyku lub żołądka.

    Kolejna sprawa. Moment poczęcia człowieka, to jak najbardziej naturalny, bardzo piękny akt, wspaniały dar Boży!
    Zastanówmy się: dlaczego raczej nie dokonuje się go ostentacyjnie, publicznie, w dowolnym miejscu i czasie..?
    (Pomińmy odchylenia, perwersje.)
    Przecież to bardzo piękne, dobre, naturalne.

    Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian (wersety 23-25) tak mówi:
    "(...) a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem."

  • Z jedzeniem chyba jednak się Państwo nie chowają w toalecie...

  • Toaleta to zdecydowanie NIE jest dobre i właściwe miejsce na karmienie nikogo, także dziecka (piersią).
    Ale również karmienie piersią ostentacyjnie, w dowolnych miejscu i czasie, bez względu na okoliczności NIE jest właściwe.

  • Puszczanie bąków też jest jak najbardziej naturalnym zjawiskiem i zaplanowanym przez Boga ale czy to oznacza, żeby puszczać bąki bo właśnie mi się zebrało? Miejsce publiczne różni się od miejsca prywatnego tym, że użytkownicy starają się nie emitować zachowań szkodzących innym użytkownikom. Kto tego nie rozumie po prostu nie został wychowany, nie przeszedł procesu socjalizacji. I tak kochani, wielu z was jest po prostu niewychowanych, dlatego nie rozumiecie, że komuś może naga pierś przeszkadzać.

  • Zgadzam się z Panią. Tezy artykułu warte upowszechniania. Byłam świadkiem sceny, kiedy w głównej nawie kościoła podczas Mszy Świętej trydenckiej młoda mama bez żenady wyjęła pierś i zaczęła karmić dziecko. Nastąpił potem normalne reakcje dziecka, należało szybko zmienić pieluchę. Mama siedziała jakby nigdy nic, narażając wiernych na przykre zapachy. Obok stał tatuś i mile się uśmiechał. W przestrzeni publicznej, w miejscach świętych dzieją się rzeczy nie do pomyślenia. Po prostu nie do przyjęcia. Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos w podobnym tonie.

  • Nic nie mam przeciwko karmieniu piersią ale są pewne granice .Kobieta która się szanuje nigdy nie będzie karmić dzieciny piersią w tłumie czy kawiarni bez zasłonięcia czy udania się do miejsca spokojnego jak takowe jest po prostu trzeba mieć trochę wyobraźni i wstydu -wstyd dany nam został aby te granice widzieć a ta całą sytuacja to tylko feministyczne podskoki przykryte wyssaną paniką wobec karmienia piersią femina się kłania w tym temacie

  • Tak, istotna jest kultura, wychowanie, szacunek dla przestrzeni publicznej, dla innych ludzi również z niej korzystających.
    Przykładowo, właściwym miejscem na jedzenie NIE jest np. teatr czy muzeum. Niestety coraz więcej osób tego nie rozumie, bo przecież im "się chce", więc czemu mieliby poskramiać swoje chcenie?
    Podobnie z kwestią względnej ciszy w muzeach np. Coraz większy z tym kłopot, bo przecież "ja jestem najważniejszy", "ja tylko się liczę".
    Otóż tak, miarą kultury, wychowania, szacunku jest zważanie na innych.

  • Ja karmię piersią i nie raz karmiłam w miejscach publicznych no ale robiłam to bardzo dyskretnie. W restauracjach zawsze szukam takiego miejsca żeby być odwróconą tyłem do reszty ludzi i dodatkowo zakrywam pieluszką tetrową. Nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi bo pewnie nawet nigdy nikt tego nie zauważył :)

  • Dzięki, Natalia!
    Jesteś mądrą, kulturalną Kobietą!
    :)

  • Zgadzam się w 100 %

  • Droga młoda dziewczyno, która często pracuje jako opiekunka podczas rekolekcji dla rodzin i małżeństw (komentarz nr 38).
    :)

    Należy odróżnić podziw, zachwyt nad tym co piękne od tego, że nie każde miejsce i nie każda okoliczność jest właściwą na choćby najpiękniejszą czynność.

    Przykład: akt małżeński, jeden z najpiękniejszych, najcudowniejszych momentów jakie Bóg wymyślił, ba!, moment-obraz Boga-Miłości!
    Czy w każde miejsce, okoliczność są właściwe dla jego zaistnienia..?
    Czy z racji jego niewiarygodnego piękna małżonkowie powinni kochać się wszędzie, w dowolnym miejscu i okolicznościach, dla wzbudzenia podziwu i zachwytu nad Bożym darem, nad Miłością, dając świadectwo w ten sposób..?

  • Takie sytuacje wymagają dużego wyczucia, którego coraz częściej niestety brakuje. Pierś jest intymną częścią ciała, więc powinna być zakryta. Jeśli kobieta karmi dyskretnie - to ok. I da się to zrobić wszędzie. Intencje kelnera też moim zdaniem były dobre, nie wiem po co tyle szumu. A ta kobieta jest znowu w ciąży i myślę, że chodzenie po sądach w takim stanie i narażanie się na stres jest nieodpowiedzialne.

  • Karmienie dziecka podczas Eucharystii (nie tylko piersią, ale w ogóle pozwalanie mu na jedzenie w czasie Mszy, kiedy chce, bo "przecież jest dzieckiem"), dozwalanie mu na zupełną swobodę, robienie czegokolwiek, (z grubsza) dowolne zachowanie w kościele, jest bardzo krótkowzroczne i ryzykowne.

    Niestety potem zbiera się owoce takiego doraźnego, "luzackiego", naiwnie "wolnościowego" wychowania, a raczej jego braku.

    Należy od samego początku, konsekwentnie, celowo przyzwyczajać dziecko, pokazywać mu, wprowadzać, że Eucharystia (kościół) to jednak zupełnie inna przestrzeń/czas, niż obiad/bar, park, pokój z zabawkami, itd.

    W ogóle wychowanie tego wymaga: konsekwencji, celu, wymagań. Błoga postawa, że jakoś się to będzie działo, że dziecko w którymś nagle ("pstryk") nabierze nawyków, postaw, właściwego rozumienia, szacunku do przestrzeni, że będzie rozróżniało przestrzeń i okoliczności, i dobierało właściwe do nich zachowania, to naiwność i głupota niestety.

    Sami hodujemy (niestety) takich ludzi, którym wszystko jedno gdzie, co, kiedy i jak robią, którzy nie rozróżniają pubu, restauracji, szkoły, kościoła, parku, toalety, muzeum, cmentarza, ulicy, którym się wydaje, że jedynym kryterium słuszności, poprawności, dopuszczalności czegoś jest "chcenie", a podstawowe zasady życia to m. in. brak stresu i tolerancja.


  • Piszę to jako rodzic. Dzieci są cudowne. Karmienie piersią jest wspaniałe i zarazem troszkę intymne. Uważam, że takie powinno pozostać. Tak samo, jak powinny "pozostać na zewnątrz" restauracji, etc... rozwrzeszczane Pociechy, nad którymi nie panują ich rodzice. Dzieci są cudowne, ale nie dajmy się zwariować. I niektórym rodzicom też. ;)

  • Mnie tez dosc bliski jest poglad autorki. Ale mnie trochę martwi, że jedna strona dyskusji, obrzuca druga blotem. Jak widac po reakcjach czytelnikow nie kazdy kto czuje sie skrepowany w obecnosci publicznie karmiacej matki jest "dewiantem", "powinien sie udac do psychiatry" itp. Niezaleznie od tego jaka postawa jest wlasciwa, w ten sposob nie dojdziemy do niczego.

  • Pani Ludwiko jeśli powołuje się Pani na religię katolicką wyrażając swoje poglądy proszę najpierw sięgnąć do źrodła i poczytać co na ten temat sądzi papież - "Ojciec Święty Franciszek zachęcił wszystkie matki, by karmiły swoje dzieci piersią, jeśli są głodne czy płaczą – nawet w trakcie Mszy. „Nie przejmujcie się!” wezwał (...) Wikariusz Chrystusa skierował też swoje słowa do matek, zachęcając je, by bez żadnego strachu karmiły swoje dzieci piersią. „Matki, dawajcie dzieciom mleko, nawet teraz jeśli płaczą lub są głodne. Karmcie je piersią, nie przejmujcie się” – powiedział Franciszek w Kaplicy Sykstyńskiej." (http://www.fronda.pl/a/czy-dzieci-mozna-karmic-piersia-w-kosciele,46109.html) Może mieć Pani swoje prywatne poglądy w tej kwestii, każdy ma do tego prawo, ale prosze nie mieszać do tego wiary. W moim odczuciu Pani artykuł ma więcej do czynienia z tzw. "kościółkową pobożnością" niż z autentyczną wiarą w Jeusa Chrystusa. A twierdzenie, że pierś Matki Bożej przedstwiona na ikonach ma kształ "talerzyka lub piłki" to już gruba nadinterpretacja... :) Prosze spojrzeć choćby na tę ikonę http://mama.expert/wp-content/uploads/2015/01/Karmi%C4%85ca-z-Betlejem.jpeg. Sama też jestem za tym, żeby karmić dyskretnie, ale seksualizowanie samej czynności karmienia uważam za niestosowne. Dla mnie to nie jest żaden "pocałunek" (nie całuję się z dziećmi) tylko po prostu karmienie...

  • Ręce mi opadły, że takie głupoty wypisują w Gościu ale cóż. Pani Ludwika na początku zaepatowała przypadkiem dość ekstremalnym i rzadko spotykanym. Potem tłumaczy, że karmienie dziecka piersią jest super ale nagość tłumaczona nawet potrzebami ocenia to jako coś niedobrego bo kogoś może zgorszyć. Czyli karmienie ok ale róbcie to sobie w domu. Natomiast paragraf o tym, że mężczyzna widzący karmiąca matkę może być pobudzony to już chyba kpina.
    Rozumiem, że publicystyka rządzi się swoimi prawami i każdy może mieć takie czy inne poglądy ale dziennikarz ma tez rolę opiniotwórczą zwłaszcza w takim medium jak Gość. Artykuł spokojnie mógłby obyć się bez ostatniego zdania, które podsumowuje całość i ale też mocno spłyca - karmienie jest ok ale w domu bo w restauracji to mi odbiera apetyt.

    Potrzeby mojego dziecka są na pierwszym miejscu i jeśli ono chce jeść do dam mu pierś, w miarę możliwości dyskretnie, bez oglądania się na to co sobie pomyślą inni.

  • Dziękuję gościowi nr 36 za komentarz, nic dodać nic ująć

  • Karmiłam piersią ponad rok czasu, ale nigdy nie zrobiłam tego publicznie. Nawet w domu wychodziłam do drugiego pokoju, gdy byli u nas znajomi albo rodzina. Nie muszę kogoś innego stawiać w niezręcznej sytuacji. Oczywiście każdy sam decyduje czy należy brać pod uwagę innych ludzi...

  • @gość nr 36 - to chyba nadużycie. Mówimy tu o zaspokajaniu potrzeb małego dziecka, które jest od nas całkowicie zależne a nie o rozwydrzonych nastolatkach i niedorosłych dorosłych. Nie sądzę by zaspokajanie podstawowych potrzeb mojego dziecka miało uczynić z niego w przyszłości nastawionego roszczeniowo człowieka. To kwestia wychowania człowieka do dorosłości a nie karmienia piersią niemowlaka.
    Inna sprawa, że czasami niektórzy przedstawiciele młodego pokolenia są tak nastawienie ale to temat na inną dyskusję.
    Poza tym artykuł wydaje niesmaczny, gdyż dla oceny zachowań matek karmiących przywołuje się tu religię, a przecież nie jest to kwestia moralności. Dodam, że argument o zgorszeniu maluczkich uważam tu za mocno niedojrzały i służący tylko poparciu tezy piszącej, która chyba nie ma doświadczenia w karmieniu własnych dzieci piersią.
    Generalnie - bardzo to słabe jak na artykuł w Gościu, ale cóż wszędzie są lepsi i gorsi publicyści.

  • http://www.museumsyndicate.com/item.php?item=7247

    A ten obraz? też gorszy? ;)

  • "A widok kobiecej piersi działa pobudzająco na mężczyzn. I to właśnie dla nich, my kobiety, zakrywamy nasze ciała. Aby nie dawać im powodu do grzechu, do nieczystych myśli, do zachwiania w wierze."
    Czyżby? Latem jakoś nie widać zakrytych ciał. Skoro już o tym mowa, to zakrywajcie też wasze uda, bo one mają takie same "działanie" jak nagie piersi.

  • @Gość nr 62
    Co jest obiektywnie potrzebą (naturalną) małego dziecka? A co jedynie subiektywnie..? Co jest rzeczywistą potrzebą, od której zaspokojenia zależy życie, zdrowie, inne realne dobro, a co urojoną albo chociaż nie niezbędną (na już) i konieczną, przynajmniej w danej chwili i danej okoliczności..?
    Czy dziecko ma tego świadomość..?
    Czy nie do rodzica należy mądra, rozsądna ocena tego i mądre, rozsądne odpowiedzi/reakcje na rzeczywiste potrzeby..?
    :)
    Czas (bardzo) ścisłej zależności dziecka od rodziców trwa trochę (jasne, że zależność ta stopniowo się "poluzowuje", a przynajmniej powinna).
    Dziecko (naprawdę może być bardzo małe!) testuje reakcje rodziców na jego zachowania, np. płacz, krzyk (na początku główne sposoby komunikacji). Często płaczem czy krzykiem sygnalizuje stan, który mu "nie pasuje", jakiś rodzaj dyskomfortu, czy potrzebę. Ale mądrzy rodzice, którym zależy na wykształceniu w dziecku dobrych postaw i nawyków (wychowaniu go), nie realizują (szczególnie "w lot") każdej, jakiejkolwiek "potrzeby" czy nie redukują każdego, jakiegokolwiek "dyskomfortu" sygnalizowanych przez płacz czy krzyk dziecka, a jedynie te - w ich mądrej, rozsądnej ocenie - rzeczywiste.
    Może być bowiem tak, że niektóre "potrzeby" czy "dyskomforty" nie są takimi, które niezbędnie, od razu należałoby zrealizować/usunąć, czy wręcz przeciwnie, są takie, których realizacja/usunięcie mogłoby być w perspektywie bezowocne lub niosące zły owoc.
    Dziecko (nawet bardzo maleńkie), na którego płacz lub krzyk rodzice reagują w taki sposób, że zawsze (lub z reguły) spełniają potrzebę (bez względu na to, czy jest ona rzeczywista, niezbędna w danej chwili i okolicznościach czy nie), bardzo szybko uczy się tego mechanizmu! Bardzo szybko! I zaczyna krzyczeć i płakać, kiedy popadnie, bo ma doświadczenie (niemal) każdorazowej reakcji, skutku swojego zachowania, więc robi to.
    Stąd biorą się mali terroryści, którzy mogą mieć tylko 2-3 lata (!) i ustawiać wszystkich dookoła.
    To naprawdę dzieje się od samego początku!

    @Gość 63 - świetny obraz! :)

  • @Gość 64:
    Owszem, większość kobiet zdecydowanie nie ubiera się skromnie, wystawia swoje ciała na widok publiczny.
    Powinniśmy wzajemnie sobie zwracać uwagę na to.
    Ale to osobny temat, WAŻNY!

  • Chociaż nie karmiłam nigdy piersią, bo nie mam dzieci, to nie uważam karmienia w miejscu publicznym za coś niestosownego. Ostatnio widziałam w pociągu matkę karmiącą maleństwo. Był to piękny widok. Gdyby mi przyszło karmić dziecko w miejscu publicznym, pewnie bym się próbowała odwrócić w stronę, gdzie nie ma ludzi, ale jeśli któraś z matek nie ma takiej możliwości, to nie można jej krytykować. Być może są ludzie, którym to może przeszkadzać. Nikt im nie każe patrzeć. Mogą odwrócić wzrok.

  • Karmienie naturalne jest w Polsce rzadkie... za rzadkie. Najlepiej karmić mieszanką i nie zapewniać dzieciom najlepszego pokarmu jaki może być. Co ma swoje konsekwencje zdrowotne na całe życie. Podejście jakie prezentuje Pani autor artykułu świadczy o braku umiejętności myślenia przyczynowo-skutkowego i wpisuje się w narrację która sprawia że polki nie karmią piersią...

  • "a widok kobiety karmiącej piersią przy stoliku raczej nie pobudza apetytu."
    U mężczyzny pobudza. Bo podnieca, ożywia niezdrowo.

  • Ale wstyd i przykro. W katolickim portalu takie brednie. To nie jest wpis pro life... Jeśli dziewczyna ma problemy najwyraźniej i nie odróżnia karmienia piersią dziecka (aseksualnego) od erotycznych scen, to powinna to przepracować. A katolicki portal nie powinien tych jej problemów eksponować. Bo są traktowane przez wielu jak stanowisko redakcji. Oby jednak nimi nie było.

  • Do Gościa 36 i 65 - pisze Pan/Pani z taką pewnością siebie, ale tezy, które Pan/Pani wygłasza nie mają żadnego potwierdzenia w literaturze fachowej, proszę sobie przeczytać chociażby książki pana Williama Sears'a (lekar pediatra z wieloletnim doświadczeniem, 8 dzieci). Zostało udowodnione, że dzieci na których potrzeby rodzic reaguje (mowa o niemowlakach) uczą się empatii i sprawiają mniej problemów wychowawczych. Nie mam pojęcia, co głodzenie dziecka ma wspólnego z wychowaniem!? To nie jest wychowanie to raczej tzw "zimny chów." Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy tak maleńkie dziecko odczuwa głód, trzeba go nakarmić jak najszybciej. Płacze tak rozpaczliwie, że trzeba nie mieć serca, by głodzić go następne pół godziny czy dłużej. "Doświadczanie siebie noworodka można streścić stwierdzeniem: jestem tym, co odczuwam. Gdy dziecko odczuwa głód, ból lub przeciwnie – radość i zadowolenie, ma to charakter totalny, nie tylko „czuję głód”, ale „jestem głodem” (dr Justyna Korzeniewska). Kiedy tak malutkie dziecko odczuwa silny głód (nie mówię o 2 latku który może trochę poczekać) cierpi z tego powodu. Ono nie rozumie tego, co się dzieje i nie wie czy ten stan kiedykolwiek minie. A słyszał Pan/Pani o czymś takim jak karmienie na żądanie, które jest teraz standardowym zaleceniem żywienia dzieci do 6 miesiąca. Wie Pan/Pani, że mleko kobiece służy nie tylko za pokarm, ale także za napój dla niemowlęcia. Owszem można nakarmić dziecko przed wyjściem z domu, ale wcale nie gwarantuje to, że dziecko nie będzie głodne/spragnione już za 15 minut i to nie dlatego, że jest wyrachowane i złośliwe, to czysta biologia. Słyszał Pan/Pani o czymś takim jak skoki rozwojowe u niemowlęcia i wie, z czym się wiążą? Proszę trochę poczytać, wiele się zmieniło od zamieszkłych czasów, o których Pan/Pani pisze. Wtedy nie zachęcano tak kobiet do karmienia piersią, nie było takiej świadomości na temat dobroczynnych własciwości kobiecego mleka. A kwestia wychowania nie ma nic wspólnego z tym jak karmi się dziecko, ale z tym ile czasu, milości i zaangażowania mu się poświęca. Sama karmiłam synka na żądanie, wtedy kiedy potrzebował, dałam mu dużo bliskości, ciepła i miłości i to procentuje. Nie jest małym roszczeniowym, egoistą jak Pan/Pani wróży to dzieciom kobiet, które karmią na żądanie. I tak, karmię w miejscach publicznych, jeśli naprawdę muszę, choć nie sprawia mi to żadnej przyjemności. Tak jak setkom innych kobiet. Ale robię to dla dobra dziecka w sposób najbardziej dyskretny jaki mogę. I na pewno nie bedę głodzić własnego dziecka tylko dlatego, że ktoś tu pomylił karmienie z seksem... Osobiście nigdy nie spotkałam kobiety która "wywaliła cyca na stół" lub gdziekolwiek indziej. Widziałam za to wiele kobiet, które robiły to niemal niepostrzeżenie i z godnością. Tak, z godnością, a nie ze wstydem jak to sugeruje autorka artykułu, która zapewne nie ma dzieci. Pozdrawiam wszystkie dzielne matki, które podejmują trud karmienia swoich dzieci i w związku z tym czasem muszą karmić niekoniecznie tam, gdzie by chciały. Czuję, że Pan Bóg, tak jak papież Franciszek, patrzy na nas nie z odrazą ale z uśmiechem i miłością :)

  • Jako matka trójki dzieci opiszę sytuację z punktu widzenia praktycznego. Dziecko jest głodne zazwyczaj wtedy kiedy matka. Pewnie Pani autorka nie o karmiła stąd tego nie wie. Przykro mi ale wydaje mi się że karmienie dziecka przy stole to jedno z najwłaściwszych do tego miejsc i to nie ma znaczenia czy dziecko je z miseczki czy z piesi. przy stole matka i dziecko najedzą się jednocześnie w czym problem? Ta matka zapewne właśnie dostała ciepłe danie dla siebie i miała do wyboru trzy opcje: wyjść i nakarmić dziecko w ustronnym miejscu po czym wrócić i zjeść swój zimny już obiad, zjeść obiad słuchając płaczu małego głodomorka lub zjeść razem z dzieckiem. Opcja trzecia nie godzi ani w matkę ani w dziecko. Szanujmy się kobiety!

  • Jak czytam, że noworodek testuje rodziców i ich reakcje to widzę że ludzie nie mają pojęcia o czym piszą. Ja naprawdę nie wiem lepiej od mojego dziecka kiedy jest głodne i naprawdę się go dopiero uczę, uczę się poznawać jego potrzeby i charakter i kształtować go. Piszemy tu o niemowlętach a na każdym etapie rozwoju dziecko zachowuje się inaczej i jest inne
    Nie przykładajmy dorosłej miary do niemowląt i dzieci ale nauczmy się reagować na poziomie adekwatnym do ich etapu rozwoju. Kluczowym słowem jest etap - inaczej reagujemy na potrzeby 6 miesięcznego niemowlaka a inaczej na dziecko przechodzące bunt dwulatka. Ale do tego trzeba mieć wiedzę, naprawdę w rodzicielstwie tez trzeba się rozwijać i edukować bo stan wiedzy o rozwoju dzieci się zmienia i nie każdy jest alfą i omegą wychowania.
    Dziękuje Mamie nr 71 za rzeczową i popartą konkretami wypowiedź

  • restauracja mogłaby zapewnić miejsce ustronne nic by się nie stało, na przewijak i na karmienie i po kłopocie, mnie np. rozpraszają widoki tłustawych panów z wielkim gołym brzuchem, ponad opadającymi batkami, nie budzą co prawda skojarzeń seksualnych tylko zaburzenie estetyczne dość rozbijające, dla równowagi też by wypadało zakazać

  • 1. Karmienie piersią jest naturalne i dobre, a CZASAMI dziecko trzeba też nakarmić poza domem.

    2. Widok nagiej kobiecej piersi dla zdrowego mężczyzny też w sposób NATURALNY (a nie dewiancki, zboczony - jak to starają się wciskać jawne i niejawne feministki) jest pobudzający, intrygujący, ale w związku z tym i krępujący - jeśli pierś nie należy do żony.

    ==
    Trzeba po prostu znaleźć odpowiednie proporcje wobec tych faktów: nakarmić dziecko, jeśli rzeczywiście jest taka KONIECZNOŚĆ by się to odbyło poza domem, czy innym miejscem prywatnym, ale uwzględniając również przebywające tam osoby oraz okoliczności (czyli z kulturą, dbaniem o innych, bez postawy: teraz JA karmię i nikt i nic się wobec tego nie liczy).

  • Do Gościa nr 73: Warto czytać ze zrozumieniem.
    Jak widzę, w tekście do którego się Pani/Pana wpis odnosi, nie jest napisane, że "NOWORODEK testuje", tylko "DZIECKO (naprawdę może być bardzo małe!)" - różnica jednego słowa, a jednak ogromna.

  • Ja to tylko tu zostawię. Pani Ludwiko, więcej nauki nt. swojej religii

    http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_XnEiDXR0tW5vmTa21mHgTE1QoLORVUQk.jpg

  • "Karmienie dziecka podczas Eucharystii (nie tylko piersią, ale w ogóle pozwalanie mu na jedzenie w czasie Mszy, kiedy chce, bo "przecież jest dzieckiem"), dozwalanie mu na zupełną swobodę, robienie czegokolwiek, (z grubsza) dowolne zachowanie w kościele, jest bardzo krótkowzroczne i ryzykowne."

    Czy osoba, ktora to pisala miala kiedykolwiek w zyciu stycznosc z noworodkiem albo kilkumiesiecznym bobasem? Przeciez tak male dziecko nie ma pojecia, ze kogos gorszy jego potrzeba. Ono chce jesc. Jest glodne. I potrzebt takiego malucha powinny byc zaspokajane od razu. Chyba, ze chcemy wychowywac dzieci z traumą

    Karmilam dwojke dzieci. Pierwsze "obrazilo sie" na butelke w wieku 4 miesiecy, drugie butelke wypluwalo od poczatku. Chociaz wiele bylo walki o to picie z butelki. Skazana wiec bylam w obu przypadkach na wylaczne karmienie piersia. Najgorsze sa sytuacje kiedy karmi sie dziecko przed wyjsciem z domu, a jemu po 20 minutach zachciewa sie pic. W kosciele zaszywalam sie w salce - tylko dlatego, ze mam do niej klucz. Nie wiem, jak radza sobie inne mamy... kiedys wybralismy sie do restauracji. Znowu - dziecku chce sie pic pomimo, ze bylo karmione. Probuje jakos je uspac, przeczekac... byle nie karmic w restauracji. Nie da sie. Wiec siadam tylem do ludzi, zakrywam sie pielucha i karmie. Nie wiem nawet czy ktos sie zorientowal. Nie lubie karmic w miejscach publicznych, odczuwam dyskomfort ale czasem trzeba. Chyba, ze mam sie znecac nad dzieckiem i nie dawac mu jesc kiedy jest glodne, jak sugerowal cytowany Gosc.

    I jeszcze jedno. Malo jest miejsc prorodzinnych. Male toalety, brak przewijakow, brak pokoi do karmienia, czy przynajmniej malego wydzielonego kata gdzie mozna dziecko nakarmic. Taki swiat sugeruje: nie miej dzieci a jesli masz to zamknij sie w domu dopoki karmisz piersia i dopoki dziecko korzysta z pampersow.



  • Na czym oparta jest teza, że większość mężczyzn nie widzi pieknej sceny bliskosci mamy i dziecka ? Skąd autorka wie co w tym momencie myśli większość mężczyzn? PROTESTUJĘ przeciwko traktowaniu mężczyzn jak sapiących troglodytów, którzy po zobaczeniu fragmentu piersi ślinią się i grzeszą. Tylko współczuć mężowi/partnerowi autorki. Po drugie jak normalna kobieta może na kobiece piersi mówić "cyc"? Poziom kultury osobistej na bardzo wysokim poziomie. Wstyd mi za redakcję GN, że pozwolił na publikację tego czegoś.

  • Wstyd mi za redakcję GN, że pozwoliła na publikację tego tekstu. Sam tytuł jest odrażający. "Cyc" - nie zna Pani innych określeń kobiecych piersi? Brak słów.

    Wszystkim oburzonym, że mamy karmią oświadczam i uświadamiam, że karmienie piersią to nie tylko zaspokajanie głodu, ale również budowanie relacji - budowanie BLISKOŚCI miedzy mamą a dzieckiem i dlatego jest tak potrzebne dziecku w każdych okolicznosciach. +dziecko nie stworzy relacji z zimną butlą pełną mleka a bardzo pragnie BLISKOŚCI z mamą - nie mogę pojąć, że mężczyzna musi tłumaczyć takie rzeczy kobiecie - WSTYD!!!

  • Nie wszystkie matki karmiące znają umiar i ostentacyjnie wystawiają się na widok publiczny ze swym karmieniem. Bardzo niewiele kosztuje usunięcie się nieco i zasłonięcie w trakcie przystawiania bobasa. Jednak z restauracji usuwają też za ... nieestetyczne...jedzenie. Wszystko kwestia wychowania i dobrego smaku. W końcu to restauracja, a nie ławeczka w parku.

  • Wreszcie jakiś komentarz umiarkowany i sensowny, z ktorym sie zgadzam!

  • Współczuję autorce artykułu z kilku względów:
    -Nie odróżnia sfery żywienia od sfery seksualnej; akurat sfera żywienia nie jest intymna i takie potraktowanie tematu to patologia naszych czasów;
    -nie ma szacunku do ludzkiego ciała, a zwłaszcza ciała kobiecego o czym świadczy używanie wulgaryzmu "cyc".

  • Współczuję jeszcze autorce braku rozróżnienia relacji damsko- męskiej, która może mieć charakter seksualny (przytoczone pocałunki) od relacji matka-dziecko, która seksualnego charakteru nie ma i mieć nie powinna. Jeśli wkłada Pani karmienie piersią w kontekst seksualny, to idzie Pani w kierunku patologii, robi z niego kazirodztwo. Ten wpis na blogu ukazuje patologię myślenia naszych czasów, nie mówiąc już o tym, że nie bierze w ogóle kruchości i niedojrzałości małego dziecka. Niemowlę nie odróżnia miejsc, nie umie odraczać swoich potrzeb w czasie (nawet te najzdolniejsze!). Stąd kwestią sprawiedliwości i miłosierdzia jest karmienie go według potrzeby. Karmienie piersią to naturalny ciąg dalszy stanu błogosławionego- z ciążą też kobiety mają się chować po kątach, żeby kogoś nie urazić? "A Słowo Ciałem się stało" i uświęciło ludzkie ciało, które jest świątynią Ducha Świętego.

  • Gośc 58
    To co cytujesz to też tylko i wyłącznie PRYWATNE poglądy papieża, a nie źródło nauki katolickiej.

    Świat staje na głowie, najważniejsza są potrzeby dziecka. a reszta niech spada. Brak słów!
    Może najpierw trzeba by się zastanowić, że nie wszystkie miejsca i nie wszystkie sytuacja są dla dzieci. Restauracja z całą pewnością nie jest miejscem dla niemowlaków. Jak człowiek decyduje sie na dzieci, to na pewien czas musi zrezygnować z niektórych rozrywek. Jak decyzuje się na małżeństwo, to nie chodzi samotnie do nocnych dyskotek. JAk chce być singlem, to nie wpycha się na spotkania duszpasterstw rodzin i nie próbuje ich ustawiać tak jak jemu pasuje.
    Nie wszystko jest dla wszystkich, a pewne decyzje pociągają za sobą pewne ograniczenia. Nastały niestety czasy, że każdemu się należy to na co ma ochotę, bez liczenia się z innymi.

    PS. A w kościele się dzieci nie karmi, bo to nie miejsce na jedzenie ani dla niemowlaków, ani dla starszych, ani dla dorosłych. Niestety coraz mniej jest poczucia czym jest sacrum i że nie robiąc tam pewnych rzeczy pokazujemy, że nie jest to takie samo miejsce jak dom, ulica, restauracja czy sklep.

  • do Fizuli kom. 83

    Akurat strefa żywienia jest intymna! Nie w takim stopniu jak inne intymne czynności, ale wciąż częściowo intymna, stąd zasady savoir-vivre przez wieki mnóstwo uwagi poświęcały zachowaniu podczas jedzenia.
    Szkoda, że o tym się zapomina, podobnie jak o zbyt głośnych rozmowach w miejscach publicznych, zmuszaniu innych ludzi w środkach komunikacji publicznej do wysłuchiwania długich prywatnych rozmów przez telefon, malowaniu się nad stołem itd. itp. - aż do "piersi na stół" w restauracji ;)

    I nie jestem przeciwna karmieniu poza domem - po prostu trzeba to robić taktownie i dyskretnie, jak wiele innych czynności.

    Co do rzekomo wulgarnego użycia słowa "CYC" - używają go same matki karmiące podczas publicznych rozmów, nie mówiąc już o akcji "Karmiące cyce na ulice". Link poniżej
    https://www.google.pl/search?q=cyce+na+ulice&client=firefox-b&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiH87vOscXOAhUBKSwKHQBsDX0Q7AkIMA&biw=1280&bih=860

  • Chcesz więc zasad savoir-vivre uczyć niemowlę? Bo to o jego karmienie chodzi, nie o żywienie się matki. Oczywiście to, co matka może ze swojej strony zrobić, to ubrać się właściwie, niewyzywająco. Ale ludziom przeszkadzał nie strój matki karmiącej, a sam akt karmienia.

  • Komentarz oczekuje na moderację.

  • Komentarz oczekuje na moderację.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu