« Kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca

Oddech kobiecości

11.05.2017

Współczesny świat nas, kobiety, strasznie "uchłopił", ale jest na to odtrutka.

Potrzebuję jak tlenu kobiecości: szelestu sukienek, zapachu perfum, delikatnych kroków na miękkim dywanie i miłych rozmów, w których nie chodzi o udowadnianie swoich racji, ale o zwykłe poznanie się. Takie tam, babskie sprawy, które współcześnie się ośmiesza, nazywając, no właśnie, babskimi, a więc gorszymi, nudnymi, infantylnymi. Przecież kobiety nie muszą się malować, ładnie ubierać, w ogóle być wypełnione tym wszystkim, co kobiece.

Moim zdaniem współczesny, drapieżny świat strasznie nas "uchłopił". I nie chodzi tu tylko o noszenie spodni, ale o nasze zachowanie: agresywne, rywalizujące z mężczyznami, samodzielne - bo przecież wszystko mogę sama, sama ja, tylko ja, dziecko też sobie sama zrobię... Musimy być nie dość że nieskazitelnie piękne, chude i wysportowane to jeszcze zaradne, samodzielne, świetnie zarabiające i charyzmatyczne. Aha, i świetnie znające się na mechanice samochodowej, wymianie oleju, kładzeniu kafelek i inwestowaniu na giełdzie. Bo przecież to takie babskie się na tym nie znać. I co, miałabym jeszcze PROSIĆ jakiegoś mężczyznę o pomoc? O nie, przecież wszystko ja sama...!

Dlatego tak bardzo cenię sobie każdą inicjatywę, która podnosi do właściwej godności to, co kobiece, a więc delikatne, współczujące, wrażliwe i piękne. Bycie wrażliwym to nie jest coś gorszego od bycia silnym, bo tylko naprawdę silni ludzie potrafią być wrażliwi. Czasem jeden uśmiech otwiera szybciej serce, niż nasze filozoficzne wywody. Czasem odrobina delikatności załagodzi najbardziej zajadłym sporom. To świat nam kobietom wmówił, że jeżeli chcemy być akceptowane, to musimy być jak mężczyźni - a więc władcze, twarde, przebojowe i dominujące, żeby nie pozwolić żadnemu facetowi wejść sobie na głowę (bo przecież wszyscy mężczyźni to złooo).

Na Dzień Matki postanowiłam zatem wziąć udział w kolejnym wydarzeniu sklepu "Twe Sukienki" (o poprzednim evencie na Dzień Kobiet pisałam tutaj). Wydarzenie odbędzie się w jednej ze staromiejskich kamienic Warszawy. Oprócz zakupienia dla siebie czegoś wyjątkowego z letnich kolekcji, będzie można także nabyć specjalną, szytą na miarę odzież dla karmiących matek, a także wesprzeć "Fundację po Drugie" poprzez zbiórkę rzeczy dla niemowląt i mam w trudnej sytuacji. Cała impreza odbędzie się pod opieką Matki Bożej Łaskawej Patronki Warszawy i Strażniczki Polski. To w Jej ręce powierzamy naszą kobiecość, aby Ona zamieniła nasze skamieniałe, schłopiałe serca na wrażliwe serca niewieście.

1 Komentarz

  • Jestem za "Kobiecoscia "..brakuje nam tego dosc czesto, w tym zabieganym szalonym swiecie , wciaz zdominowanym przez mezczyzn. ..Kochane Kobietki- nie dajcie sie i badzcie wciaz soba..Kobietami z krwi i kosci -idzie wiosna wiec..czas na sukienki i usmiech.

  • To nie świat, jak chciała by autorka, ale same kobiety, poprzez zjawisko walczącego feminizmu, doprowadziły do zmiany postrzegania kobiet i ich społecznej roli. Same jesteście sobie winne i nie ma co świata za to poniewierać, ale faktem jest, że zjawisko to gruntownie przemodelowało postrzeganie kobiet zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn i trzeba nam wrócić do źródeł. Do kobiecości i męskości.

  • Pajk, myślę, że możemy, przynajmniej częściowo, zrzucać winę na świat, bo feminizm działa już przez kilka pokoleń. To jak kobiety się zachowują, bierze się w dużej mierze z tego, jakie wzorce im przekazano, jak zachowują się starsze od nich osoby. A że często te starsze kobiety wybierały feminizm, w dużej mierze odebrano nam możliwość zaobserwowania zdrowej kobiecości. Poza tym zmienił się rynek pracy, ile rodzin może wyżyć z jednej pensji? Ile kobiet musi chodzić do pracy? Również przez to stajemy się męskie.. Pozdrawiam

  • Kobiecość ma szerokie ramy.A Pani znowu wszystko spłaszcza i sprowadza ją do swoich wąskich wizji, gorzej: do swych indywidualnych upodobań. Taką postawę określa się jako bycie pępkiem świata albo traktowanie siebie jako wzorca z Serves.Rzecz u każdego człowieka nieznośna, a u publicysty w szczególności.

  • I owszem - pani Ludwiko - bo jak sie wam swego czasu ...traktory spodobaly ... to chlop na prozno mogl wolac..."Bronka do domu"..Nic,klapa.Pomimo to wydaje mi sie ,ze nie ma tak zle chociarz wielu panow napewno teskni za "dawna kobieta ",bo i oni sa juz bardzo zniewiesciali.Osobiscie nie obstaje przy konserwatywny podziale zajec ,bo to juz jest np w kazdym malzenstwie roznie....moim zdaniem dobrze.Szczesc Boze.

  • Pani felietony prezentują model zero-jedynkowego świata, który jest tak samo nie do zniesienia jak i drugie ekstremum, gdzie cytując Panią "musimy być nie dość że nieskazitelnie piękne, chude i wysportowane to jeszcze zaradne, samodzielne, świetnie zarabiające i charyzmatyczne".
    Nie wszystkie kobiety dobrze wyglądają w zwiewnych sukienkach - vide Angela Merkel i nasz premier Beata Szydło. Realizują się w dzidzinie trudnej i tradycyjnie zdominowanej przez facetów. I ja im kibicuję. Moim zdaniem, to bardzo dobrze, że rywalizowały z liderami płci męskiej i ich pokonały.
    Pisze Pani o delikatności - ja jej w Pani felietonach nie znajduję. Lubi Pani regularnie dowalić, tym z lewej strony i feministkom. Na fotce jest delikatna kobieta, wpisująca się w konwencjonalne kanony urody. A ja czytam dziewczynę, ktora jest wkurzona, że świat nie jest wystarczająco konserwatywny.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu