« Ja chcę tylko napełnić swój żołądek strąkami... Najpiękniejszy Dzień Kobiet »

Prawda o seksie cię wyzwoli

06.03.2017

Magda Siemion opowiadała, jak jedną starszą panią gorszyło już samo zestawienie słów "Jan Paweł II" i "seks".

Jako współtworząca katowicki Ruch Czystych Serc zaprosiłam Magdalenę Siemion, aby w ramach naszego cotygodniowego spotkania zaprezentowała naszej grupie treści ze swojej książki o seksualności i teologii ciała "Seks według Jana Pawła II cię wyzwoli".

Spotkanie odbyło się w auli Wydziału Teologicznego.

Autorka zaprezentowała reportaż, w którym skonfrontowała wypowiedzi młodych ludzi na temat seksu, ciała i miłości z kazaniem Christophera Westa - amerykańskiego propagatora teologii ciała w USA. Odpowiedzi były drastycznie różne. Podczas, gdy według Jana Pawła II ciało to nie rzecz, ale osoba, której należy się miłość i szacunek, tak zdaniem młodych ludzi to tylko "pojazd", maszyna, dzięki której możemy poznawać świat i zaspokajać swoje potrzeby.

- To w takim razie mam dla was zadanie, uszczypnijcie waszych sąsiadów w ławkach - zaproponowała Magda Siemion. - I powiedz mi teraz, kogo uszczypnęłaś?

- Ja Kamila.

- Ja Michała - odezwały się głosy z sali.

- No właśnie, uszczypnęliście osobę, a nie rękę, palec czy dłoń - spuentowała Siemion.

Dalej autorka zrobiła dla naszej grupy interaktywny wykład, podczas którego w pigułce zaprezentowała treści ze swojej książki. Zaznaczyła przy tym, że wielu katolików w ogóle nie zna teologii ciała i nie podejrzewa nawet, że papież Jan Paweł II poświęcił temu tematowi cały cykl kazań trwających od 1979 do 1984 roku. Dla wielu jest to temat kontrowersji, a seks nadal uważany jest w pewnych kręgach jako coś niegodziwego i gorszącego - nawet w małżeństwie sakramentalnym. Natomiast Magda Siemion powołując się na papieską teologię ciała udowadnia, że współżycie w zamyśle Pana Boga jest czymś wspaniałym, a nawet więcej - jest zobrazowaniem życia Trójcy Przenajświętszej. To komunia ciał podczas której powstaje trzecia osoba - dziecko, owoc miłości małżeńskiej.

Tak samo jest z Bogiem. Ojciec przekazuje Synowi całkowitą, absolutną i nieskończoną miłość, Syn przyjmuje tę miłość i oddaje ją z powrotem Ojcu, a miłość jaka ich łączy jest tak ogromna, że powstaje trzecia osoba - Duch Święty, który krąży między Nimi nieustannie. Taki jest nasz Bóg i na obraz takiego Boga zostaliśmy stworzeni. W naszych sercach wpisany jest taki wzór ofiarnej miłości, która chce się nieustannie dawać, całkowicie i dobrowolnie, nie żądając niczego w zamian. I nasze ciała nam w tym służą.

A jeśli niektórych katolików tak strasznie gorszy, że o współżyciu mówi się w kategoriach niemalże sakralnych, to przypominam, że wszystko co Pan Bóg stworzył, nawet akt małżeński, jest dobry. Jest bardzo dobry, święty i nie ma się co oszukiwać, każdy z nas w taki sposób powstał. Chociaż nie, teraz ludzi można sobie wyhodować na szkle - a to już jakoś nikogo nie gorszy.

Magdalena Siemion podczas spotkania na Wydziale Teologicznym, zdjęcie: ks. Damian Copek

1 Komentarz

  • @Pani Ludwiko!

    Ludzi nie można wyhodować na szkle i nigdy jeszcze nikomu się ta sztuka nie udała. Jeśli udała - proszę o przykład.
    Być może Pani myśli o in vitro - mówiąc o "hodowli" człowieka i zestawiając życie ludzkie w okresie prenatalnym z terminologią zwierzęcą (trochę to obrzydliwe). Ale rozwieję Pani niewiedzę - w procedurze In vitro "na szkle" dochodzi tylko do zapłodnienia", a "hodowla" - jak to Pani brzydko nazywa - dokonuje się w ciele kobiety i niczym się nie różni od "hodowli" ludzi poczętych naturalnie.

  • Ok! Pani redakcyjna koleżanka popełniła być może nawet i niebanalną książkę ale tak w ogóle, to nie dotyka praktycznych tematów związanych z tym zagadnieniem. No, bo jeśli chodzi o antykoncepcję to temat jest oczywisty (zabroniona) ale gdy już idzie o sposoby np: seks oralny czy analny - czy małżonkom wolno w ten sposób cieszyć się sobą czy też nie???

  • @Hodowco, in-vitro jest obrzydliwe właśnie dlatego, że to traktowanie człowieka już od poczęcia jako przedmiotu działania biotechnologii. To jest grzech przeciwko temu małemu człowiekowi, który ma święte prawo być poczętym w akcie małżeńskim, a nie w laboratorium.

  • @sp Drogi Sp, ale ja się zgadzam, że zapłodnienie in vitro odziera z godności i prawem człowieka jest bycie poczętym w akcie małżeńskim. Nie zgadzam się tylko na upraszczające używanie określenia, że człowieka można sobie "wyhodować". Bo hodowla to jest proces, nie krótkotrwały akt, jakim jest zapłodnienie. I jeśli chcemy mówić o hodowli człowieka to trzeba by to rozumieć jako całość okresu prenatalnego, albo i dłużej. A już okres ciąży nie różni się w przypadku osób poczętych naturalnie i in vitro. Poza tym używanie terminu "hodowla" w odniesieniu do człowieka - chociaż ma na celu obrzydzić samą procedure in vitro - w rzeczywistości uderza nie w procedurę, ale w człowieka tak poczętego. Bo to on jest podmiotem "hodowanym" i to on zostaje w ten sposób zezwierzęcony. Naprawdę Pan/Pani tego nie widzi? Jest dość argumentów merytorycznych, by walczyć z in vitro. Nie trzeba się uciekać do dość prostackich porównań, które rykoszetem uderzają w konkretnych ludzi, którzy nie wybierali sobie metody poczęcia.

  • Pani Ludwiko! Mam propozycję! Zważywszy, że nie każdy mógł uczestniczyć w spotkaniu z autorką, może dałoby się zorganizować jakiś "czacik" z Panią Magdą. Oczywiście wcześniej należałoby opublikować na stronie prezentacje, tak aby było wiadomo czego temat dotyczy.

  • Szanowny Gościu z 12:42, jeśli chce Pan/Pani spotkać się z Panią Magdą Siemion, to następna taka okazja będzie 8-go kwietnia, kiedy Magda odbędzie warsztaty z teologii ciała w ramach Konferencji "Edukacja seksualna w szkole", która odbędzie się w Krakowie. Więcej na http://idmjp2.pl/index.php/pl/1437-konferencja-edukacja-seksualna-w-szkole

    Pozdrawiam

  • A mnie od wielu lat zastanawia, jak to jest, że sakrament małżeństwa mogą zawrzeć osoby o stwierdzonej bezpłodności, a nie mogą osoby, które nie mają zdolności współżycia, chyba że coś się w tym temacie zmieniło, a ja o tym nie wiem.

  • @Hodowca, dlaczego nie można głośno powiedzieć, jaka krzywda jest wyrządzana takim osobom? W obozach zagłady, w łagrach również ludzi traktowano gorzej niż zwierzęta, nawet jak surowce przemysłowe - czy w związku z tym trzeba tę prawdę zamilczeć? Jednak ona nie świadczy o ofiarach, lecz o czynach sprawców. Kto sądzi inaczej, jest w błędzie. Druga sprawa, to podejście "techniczne". Technicznie niewiele się różni nie tylko noszenie dziecka (może to i surogatka uczynić), ale nawet zapłodnienie w macicy od zapłodnienia "na szkle": jest komórka jajowa, jest plemnik... tylko że problem sprowadza się właśnie do tego "technicznie", bo tam tam już sięga jeden człowiek swoją władzą nad drugim.

  • @ Gość [13:36], nasza wola sięga (ma sięgać) tylko współżycia, nie zaś samego aktu poczęcia. Małżonkowie w akcie małżeńskim nie decydują ostatecznie o poczęciu się dziecka, ale jedynie o chęci jego przyjęcia. Oprócz tego stwierdzenia - stwierdzeniami, a np. tacy Abraham i Sara, czy Zachariasz i Elżbieta już tam wiedzą swoje... Nawet - być może - rodzice Maryi, czyli Joachim i Anna, mieli podobną sytuację, bo w końcu nic nam nie wiadomo o rodzeństwie Maryi.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu