« Rozbieranie godności Koledzy nie zastąpią przyjaciółek »

Potrzebuję Cię

13.04.2017

Otwieram usta jak pisklę, które tylko woła o jedno: daj mi jeść! Nakarm mnie, bo Twoje dziecko jest zawsze głodne.

Jaki był ten mój Wielki Post? Czy choć odrobinę się poprawiłam? Czy coś zmieniłam? Czy ja się zmieniłam? A może nic się nie zmieniło i świadomość mojej bezradności i niemożności sprawia, że wyciągam błagalnie ręce do Zbawiciela i proszę Go o ratunek, bo wiem, że sama sobie nie pomogę...

Potrzebuję Zbawcy. Kogoś, Kto udźwignie cały mój ból, strach, złość i wszystkie moje grzechy. Boże, ja sobie nie dam rady bez Ciebie. Krzyczę, wołam, biegnę do Ciebie jak małe dziecko przestraszone burzy i chowam się w Twoich ramionach. Mam wrażenie, że czasami specjalnie zsyłasz mi często te burze, bo po prostu tak strasznie lubisz, kiedy się do Ciebie przytulam. A wiesz, że innego sposobu na mnie nie ma. Sama z siebie nieczęsto się do Ciebie tulę. I tylko Ty wiesz, jakie burze mnie odpowiednio przestraszą, żeby przestać wreszcie polegać na sobie, a zacząć bardziej ufać Tobie.

Więc biegnę. I choć zła się nie ulęknę, to jednak trochę się lękam i na wszelki wypadek proszę Cię, żebyś zawsze trzymał mnie za rękę. Jedną dłonią ściskaj moją dłoń, a drugą trzymaj moje serce, żeby się nie wyrywało do głupot. Trzymaj je, bo się tak bardzo trzepocze.

Czy w ten Wielki Post jakoś się do Ciebie bardziej zbliżyłam? Czy moje mikre pokuty mają dla Ciebie jakieś znaczenie? Mikre uczynki miłosierdzia, mikre Zdrowaśki... Czy może znowu zawiodłam na całej linii? Przepraszam Cię, że tak często zawodzę.

Schowaj mnie w samym środku Twojego serca. Tam, w tej ranie, z której nieustannie wypływa miłość i miłosierdzie, żebym bez przerwy mogła się zanurzać w tych strumieniach - gorącej miłości i orzeźwiającego miłosierdzia. Daj mi Panie tej wody, żebym już więcej nie pragnęła.

Otwieram usta jak pisklę, które tylko woła o jedno: daj mi jeść! Nakarm mnie, bo Twoje dziecko jest zawsze głodne, nienasycone. Daj mi jeść, bo gdy wszyscy wokół dają mi dobre rady, tylko Ty jeden dajesz mi życie. Dajesz mi pokarm, który mnie nasyca, a ja cicho usypiam w Twoich ramionach, jak niemowlę przy piersi matki, tak uspokojona jest moja dusza.

I tylko jak niemowlę potrafię z Tobą rozmawiać. Ty do mnie coś mówisz, ale ja nic nie rozumiem. Widzę Cię, słyszę Twój głos i uśmiecham się. Próbuję Ci coś odpowiedzieć, ale wychodzi mi tylko gaworzenie. W dodatku ciągle się powtarzam. Chcąc Cię uwielbić, wyciągam do góry ręce i... wdrapuję Ci się na kolana. I chowam się, blisko Twojego serca. Wsłuchuję się w tę Miłość, która dla mnie umarła.

1 Komentarz

  • tez jestem jak takie " dziecko " ktore potrzebuje milosci i wiary ze KTOS mnie kocha. Nic wielkiego nie zrobilam, nie uczynilam, nie zmienilam,,,ale wciaz trwam i mam nadzieje ze Ty nadal mnie Kochasz i potrzebujesz do Swego grona.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu