Wiara, Rodzina, Modlitwa, Ojczyzna

Łódź biskupem płynie

Błażej Kmieciak

dodane 2016-12-08 15:33

Abp Marek Jędraszewski będzie nowym metropolitą krakowskim. Czy to dobra wiadomość dla Łodzian, którzy zaledwie po kilku latach ponownie zostają trochę osieroceni?

Już dawno tak wiele medialnych komentarzy nie dotyczyło miasta Reymonta. Wpierw elektryzuje wszystkich informacja o śmierci czteroletniej dziewczynki, która – na co wszystko wskazuje- padła ofiarą niepojętej wręcz przemocy. Z drugiej strony dzisiaj otrzymujemy wiadomość, iż Papież Franciszek mianował abp Jędraszewskiego nowym metropolitą krakowskim.  Oczywiście szokować może zestawienie przeze mnie tych dwóch wydarzeń. Dramat i cierpienie, a obok radość, zaszczyt i gloria. Owo zestawienie powoduje jednak, iż nie przestaje się zastanawiać, czy „przeniesienie” arcybiskupa to dobra decyzja dla Łodzian?

Jako Łodzianin natychmiast zacząłem badać, co inni o tym myślą. Jedni Boga chwalą, za tak wielkie docenienie, wielkiej postaci. A inni Najwyższemu dziękują za odejście pasterza, który  w jakiś sposób rozczarował ich swoja osobą: miał być otwarty, a i tak był hermetyczny.

Z arcybiskupem miałem kontakt kilkakrotnie. Nie miałem nigdy wątpliwości, że Łódź ma biskupa, który jest postacią wyrazistą. Precyzyjnie stawia problem, diagnozuje go, wnikliwie słucha, następnie prezentując swoje zdanie. Na wielu, w tym na mnie zrobił niezwykłe wrażenie, gdy opowiadał o doświadczeniu ze szpitala Pro familia, gdy poproszono Go o ochrzczenie oraz potrzymanie ciała dziecka, które tuż po narodzinach zmarło. Sprawę znam z wielu relacji i mam wrażenie, że do końca życia arcybiskup będzie ją pamiętał.

Gdy kilka lat temu, jeszcze wówczas biskup Marek przyjechał do Łodzi, wielu miało nadzieję na powiew świeżości. Nowy pasterz po okresie wielu lat kierowania diecezją przez abp Władysława Ziółka, wyświęconego jeszcze w okresie Soboru Watykańskiego II. Mam wrażenie, że wiele osób się zawiodło. Biskup mocno podkreślał, że wyjdzie do ludzi. Zaproponował Dialogi w katedrze, które odbywają się od kilkunastu już miesięcy. Inni biskupi „podkradli” ten pomysł. Część osób zwracała jednak uwagę, że w istocie nie są to dialogi, ale wyłącznie monologi biskupa, który jest z zawodu profesorem. We krwi, także jako doświadczony filozof i akademik, ma on przemawianie do ludu. Dodawano w tym kontekście, że możliwość zadania trudnego pytania była mocno ograniczona. Cóż, nie znam relacji z wszystkich podobnych spotkań. Faktem jest, iż w dyskusji z arcybiskupem można wyczuć, jego analityczny rys osobowości. Faktem jest także, że biskup wśród samych wiernych wzbudza różne reakcje. Sami księża doświadczyli tego niezwykle mocno. Okazało się bowiem, że decyzje dotyczące obsadzania stanowisk proboszczów były dla wielu nieoczekiwane.  Z drugiej natomiast strony mój znajomy proboszcz mówi wprost: „On nie przerywa, potrafi wysłuchać i dopiero wówczas podejmuje decyzję, ale zawsze wysłuchuje”. Inny natomiast dodaje „Gdzie tam, On jest profesorem. Wie swoje”

Myślę, że ocena jaką duchowni kierują w stronę swojego biskupa ma specyficzny charakter. Podobne relacje posiadają bowiem korporacyjny charakter. Pojawiają się zawsze glosy za i przeciw.

Nie mam wątpliwości, że Kraków potrzebował nie tyle biskupa, ile raczej biskupa, który będzie postacią. Patrząc wstecz, każdy poprzednik nowego metropolity miał jakieś unikalne cechy: Sapiecha, Wojtyła, Macharski. Nawet krytykowanemu przez wielu kard. Dziwiszowi nie można odmówić jednego: był świadkiem świętości. Brzmi to górnolotnie, ale inaczej nie można określić towarzyszenia przez kilka dziesięcioleci komuś, kto był świętym. Abp Jędraszewski z całą pewnością jest postacią. Wyrazistym intelektualistą, który bardzo jednoznacznie określa swoje miejsce w kościele i w podobny sposób walczy o jasność doktryny.

Jako Łodzianina informacja o odejściu biskupa -szczerze pisząc- całkiem mnie zasmuciła.. Widziałem go „na żywo” zaledwie kilka razy. Rozmawiałem może dwa razy. Jego przejście do Krakowa, jak część osób dzisiaj mawia spowodowało, iż w Łodzi pojawił się vacat. I to właśnie owy vacat mnie martwi. Łódź jest miejscem specyficznym. Często przypomina mi Francję. Jest u nas mnóstwo inicjatyw ewangelizacyjnych. Działają wszelkie znane w Polsce ruchy kościelne. Świeccy się angażują. Z drugiej natomiast strony to w Łodzi nadal dostrzegany jest wysoki poziom bezrobocia. Bieda widzialna jest m. in. na Bałutach, na terenie których zginęła wspomniana przeze mnie dziewczynka. Problem uzależnienia od alkoholu i towarzyszącej jej przemocy to realne zmartwienie, które poszerza tylko swój zakres, a i rozwodników w mieście fabryk nie brakuje. Te problemy dostrzegane są na terenie parafii. Więcej, widzą je doskonale seminaryjni wykładowcy, którzy na roku mają po 5- 6 osób przygotowujących się do kapłaństwa. Abp Jędraszewski odchodzi do Krakowa w momencie, w którym ogłoszony został archidiecezjalny Synod, który ma odnosić się do problemów rodziny oraz młodzieży. Nie jest to najbardziej wymarzony moment.

Część wypowiedzi i działań naszego pasterza wzbudzała we mnie sprzeciw- nie pojmuję do dzisiaj czemu przestano organizować ekumeniczną drogę krzyżową, tak unikalną w Mieście Czterech Kultur. Z drugiej strony np. część kazań dotyczących patriotyzmu mocno mnie zatrzymywała. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie jego postawa w kilku sprawach. To On mocno walczył o uczczenie pamięci obozu dla dzieci, jaki Niemcy w trakcie II wojny światowej zorganizowali w Łodzi przy ul Przemysłowej. Część osób, które go przeżyły zaznaczały, że był on „większym piekłem niż Oświęcim”. Ważne była również dla mnie dostrzegana u abp Marka chęć kontaktu z ludźmi. W trakcie czerwcowego wieczoru uwielbienia, czy też październikowej nocy świętych biskup siedział wiele godzin z głównie młodymi osobami. Niby nic, ale spróbujmy do podobnego działania przekonać np. proboszcza danej parafii. Mam świadomość, że w kościele z decyzją papieża się nie dyskutuję, zastanawiam się jednak, jak tak szybka zmiana wpłynie na duchową sytuację archidiecezji łódzkiej.

Cóż, może to czas na zmiany? Jaki zatem powinien być nowy biskup? Już dzisiaj pojawiają się poglądy wskazujące, że do swojego miasta powinien wrócić z Rzymu, abp Konrad Krajewski, będąc jałmużnikiem papieskim. Ksiądz Konrad to pasterz- misjonarz, nie żyje w Kurii, lecz wśród ludzi. Myślę, że właśnie takiego pasterza Łódź potrzebuje, kogoś kto siedzi z ludźmi między ławkami.

A zatem Kraków ma nowego biskupa, a Łódź czeka, kto do niej przypłynie.

 

 

N P W Ś C P S
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 1 2
Dzisiaj: 24.02.2019