Modlitwa, Cierpienie, śmierć

Klauzula sumienia Józefa z Arymatei

Błażej Kmieciak

dodane 2017-04-12 06:38

Jaką trzeba mieć odwagę, by poprosić okupanta o wydanie ciała najbardziej znienawidzonego człowieka w mieście?

Wielki Post, a zwłaszcza Wieki Tydzień to szczególne momenty. Kolejne części czytanej Ewangelii pokazują nam nie tylko historię zbawienia. Ukazują coś więcej. Mamy bowiem okazję poznać konkretne postaci, osoby, które nagle poznały Jezusa. Możemy dostrzec w jaki sposób wpłynął On na nich swoją osobą. Właśnie drugi plan Ewangelii zawsze mnie fascynował. Do dzisiaj zastanawiam się jak potoczyły się losy Jaira oraz jego uzdrowionej córki. Co o Jezusie myślał niewidomy, który wg Faryzeuszy, miał „umrzeć w swoich grzechach”? Jakie myśli towarzyszyły Samarytance, która przy studni rozmawiała z „kimś większym od Jakuba”. Czy Zacheusz nie zapomniał o Tym, którego zaprosił do domu? A Szymon z Cyreny niosący krzyż i setnik, który pod owym krzyżem wyznał wiarę…, co z nimi, czy przyjęli kiedyś chrzest?

W tym całym korowodzie świetnych  postaci zadziwia mnie najbardziej Józef z Arymatei, Okazuje się, że wspominają o nim wszyscy czterej ewangeliści. Musiał być to więc ktoś ważny, ktoś konkretny, ktoś kto faktycznie istniał i podjął realne działanie. Jakie to było działanie?

Poszukiwałem o nim informacji w Biblii. Mateusz zaznacza, że był on zamożnym człowiekiem ora uczniem Jezusa. Wspomina, że pod wieczór przybył do Piłata, prosząc o ciało Jezusa. Marek dodaje, że był on „poważnym czokiem Rady”, wyczekującym Królestwa bożego. Jan uzupełnia nieco informacje dodając, że był on uczniem, ale „ukrytym przed Żydami”. Najwięcej informacji przekazuje Łukasz. Podkreśla bowiem, że Józef był nie tylko sprawiedliwy, ale i dobry. Był ponadto członkiem Wysokiej Rady. Więcej – co najważniejsze- nie przystał on na ich uchwałę, zapewne tą dotyczącą zgładzenia Nazarejczyka. Podejrzewam, że Józef był znany namiestnikowi. Nagle pojawia się przed nim i dokonuje coming outu, znikają wcześniejsze obawy, które kazały się chować. Więcej, nie tylko przyznaje, że znal Chrystusa, ale prosi o wydanie jego zmasakrowanego ciała. Piłat dziwi się temu, jak dodaje bowiem Jan, zaskoczony był, ze Jezus już umarł.

Scena ta jest ciekawa. Mnie jednak zastanawia w jaki sposób Józef „nie przystał” na uchwałę Wysokiej Rady. Był uczniem ukrytym, obawiał się zatem konsekwencji ujawnienia. Kto wie, może tak było wygodniej? Spisek Żydów powoduje, że coś w nim pęka, mówi „Nie!!!”. Nie zgadza się. Kapitalna to historia. Pokazuje ona bowiem, że są pewne granice. Jest taki poziom niesprawiedliwości, który powoduje, iż trzeba się opowiedzieć. Zastanawiam się co myślał wówczas Józef. Miał przecież konkretną pozycję w społeczeństwie. Nagle okazuje się, że nie zgadza się z ośrodkiem władzy, który daje mu realne profity: wygodę, autorytet, wpływy. Sumienie to taki głos, który dość trudno uciszyć i bardzo słychać, gdy jest łamane. Jasno zostaje zakwalifikowany zapewne, jako zdrajca. On jednak idzie dalej. Po śmierci Chrystusa udaje się z prośbą do tego, który go na śmierć skażał. Paradoksalnie mogło to być łatwiejsze. Piłat bowiem przez większość Wielkiego Piątku zachowywał się, jak adwokat bożego syna. Józef z Arymatei bardzo mocno się przed nim określa. Pokazuje totalne oddanie Chrystusowi, totalny szacunek dla jego ciała, które chce złożyć w świeżo wykutym grobie. Zastanawiam się, czy gdy on umarł został złożony w grobie, czy też gdzieś zabity zastał w trakcie głoszenia słowa?

Miałem okazję grać kiedyś Józefa z Arymatei w spektaklu, który wiele lat temu reżyserowała moja mama tworząc misteria z młodzieżą w naszej parafii. Myślę o nim i dochodzę do wniosku, że chciałbym mieć jego klasę, klasę zdiagnozowania sytuacji, która wymaga ode mnie jasnej deklaracji. Klasę opowiedzenia się po właściwej stronie.

N P W Ś C P S
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 1 2
Dzisiaj: 19.02.2019