Bioetyka, Umieranie, Prawa człowieka, dzieci, Cierpienie, Rodzina

Gdy zabijam słowem

dodane 07:05

Zaczynam głosić swoje etyczne mądrości i nagle na twarzy mojej słuchaczki pojawiają się łzy.

Ostatnio zdarzyła mi się właśnie taka sytuacja. Prowadziłem pewne spotkanie. Dotyczyło końca, krótkiego życia dzieci po narodzinach, dzieci, u których w okresie ciąży zdiagnozowano poważne wady uniemożliwiające im samodzielnie życie poza wspaniałym schronieniem u mamy. Opowiadałem o rzeczach ważnych i nagle widzę, że u jednej ze słuchaczek wywołuje to łzy . Rozmawialiśmy o tym potem chwilę. Stwierdziła, że nacisnąłem na trudną strunę z jej życia, z życia jej rodziny. Nagle mój wykład wywołał konkretną reakcję, której chyba nikt nie chciał.

Poruszam w wieku miejscach tematy dotyczące bioetyki. Tematy te są czasem trudne, to wiem. Kilkakrotnie uświadomiłem sobie, jak łatwo w nich o cios. Np. kiedyś podjąłem rozmowę z pewną kobietą. Dotyczyła ona zasadności prawno- karnej ochrony dziecka poczętego. Okazało się, że kobieta ta kiedyś dokonała aborcji. Ja nie wiedząc tego opowiadaniem jej, że prawo musi być spójne. Musi być, to prawda. Jaki jednak powinienem być ja gdy o nim opowiadam?

Nie jestem w stanie ocenić do końca kto słucha moich wykładów, wypowiedzi i komentarzy. Nie wiem, jaką ma historię, czy go wkurzę, wzruszę lub zirytuje. Nie jestem jasnowidzem i nie wiem jak słuchacz zareaguje. Ostatni przykład uświadomił mi jednak coś totalnie oczywistego. Słowa mogą sprawiać ból. Banał to totalny, ale realny w sytuacji dyskusji o bioetyce. Pamiętam. że dla pewnej redakcji miałem kiedyś napisać tekst o in vitro. Naczelna zadzwoniła do mnie i mówi. Proszę nie pisać. Ja nawet zgadzam się z Pana stanowiskiem, ale nasza redakcyjna koleżanka jest w trakcie procedury i może lepiej zostawić ten temat. Zostawiłem.

Potem zaproszono mnie na wykład o zapłodnieniu pozaustrojowym. Na tej uczelni pewna Pani świetnie opowiadała o tej procedurze. Ja nagle wywaliłem, że adopcja prenatalna w In vitro może niszczyć relacje rodzinnie. A ona na to: Wiem i tego właśnie się obawiam, ale wierzę, że ta procedura w której obecnie biorę udział wreście zakończy się sukcesem. I w jej oczach ta wiara, nadzieja i wymarzona miłość naprawdę były widoczne.

Ktoś powie, że to niesprawiedliwe. Że w ten sposób już nic powiedzieć nie można, bo wszyscy już tacy delikatni. Coś w tym jest, zwłaszcza w czasach gdy o mowę nienawiści oskarżają, zwłaszcza Ci, którzy ją najmocniej stosują. Ja myślę jednak, że słowem można łączyć, a nie dzielić. Wiem, że naiwny jestem, aż boli. Ale słowo było na początku i jakby nie patrzeć było ono Miłością.

 

nd pn wt śr cz pt sb

28

29

30

1

2

3

4

5

6

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

Dzisiaj: 20.05.2019

Ostatnio dodane