Cierpienie, Rodzina, Wiara

Zbawiciela urodziła dziewczynka

Błażej Kmieciak

dodane 2017-12-26 00:25

„Lisy po śniegu rysują, Wilki z boru nawołują. Gdzie ja samotna w tej drodze Bożego Syna urodzę?”

Naturalnym jest, że w czasie Bożego Narodzenia skupiamy się na małym Jezusie. Na dziecku, które jest jednocześnie naszym Ojcem. A co z jego Matką? Kolędy, które szczęśliwie towarzyszą nam w grudniowe i styczniowe wieczory, pokazują wręcz sielankowy świat, w którym Święta Rodzina rozpoczyna wspólne bytowanie na Ziemi. „Kolęda Maryi”, którą od pewnego czasu przypomina w pięknym wykonaniu zespół TGD pokazuje jednak bardzo mocno, że Maryja się bała, była wręcz przerażona. Kto wie być może krzyczała i wyła z bólu mówiąc jednocześnie: „Już nie mogę płakać z żalu, Już mnie stopy ogniem palą, A tu jeszcze taka droga, Ani domu, ani ognia.”

Słowa te towarzyszą mi od kilku tygodni. Moja żona wraz z najstarsza córką przygotowywały się, by utwór ten zaśpiewać rodzinie w trakcie Wigilii. Udało się. Ich wykonanie przypomniało mi jednak pewne wydarzenie w moim życiu. Gdy patrzyłem na moją nastoletnią już córkę uzmysłowiłem sobie, że Maryja była niewiele starsza od niej, gdy urodziła nam Zbawiciela. Świadomość ta sprawiła, iż nieco inaczej brzmią słowa „Ciemna nocy niepojęta Drzewo, co na mrozie pękasz, Pomóżcie mnie, umęczonej, Wędrować w dalekie strony”. Poszukując danych dotyczących Maryi faktycznie spotkać się można w większości z informacjami, zgodnie z którymi miała ona ok. czternastu lat, gdy stała się matką. Wróciła do mnie w tym momencie pewna historia w jakiej uczestniczyłem. Dotyczyła ona dziewczynki właśnie w tym wieku. Spotkałem ją prawie dziesięć lat temu. Przyszła do mnie ze skargą. M. In. ich przyjmowaniem zajmowałem się wtedy w szpitalu psychiatrycznym. Okazało się, że ta młoda pacjentka kilka tygodni wcześniej urodziła dziecko. Miała zaburzenia psychiczne, do tego doszły niepokojące wyniki badań sugerujące konieczność przeprowadzenia operacji. Dziewczynka ta skarżyła się ponieważ nie mogła spotkać się ze swoją córką. Została jej odebrana. Jako osoba niepełnoletnia – jak to mówią prawnicy – nie miała zdolności do czynności prawnych. Nie mogła zatem wg prawa podjąć obowiązków matki. Ona jednak tego bardzo pragnęła. Opowiadała mi, jak wygląda jej dziecko. Było to niesamowite dla niej, żyła tym obrazem. Moja pacjentka pragnęła być matką dla swojego dziecka, sama będąc jeszcze dzieckiem. W jej głosie mieszały się dojrzałe słowa mamy, i dziecinne spojenie na świat.

Zupełnie nie wiem czemu, ale te dwie młode mamy stanęły mi dzisiaj przed oczami. Zastanawiam się, czy dziewczyna ta została w pełni mamą? Czy trafiła może do domu samotnej mamy? Czy mogła tulić w swoich dziecinnych jeszcze ramionach własne dziecko?

Nie wiem co było dalej. Nie wiem czemu, ale myślę, że lęki tej dziewczynki pewnie były udziałem Mamy naszego Zbawiciela. Miriam sama była jeszcze przecież dzieckiem. Jej wołanie „O Józefie, ty mnie wspomóż, Byśmy doszli gdzie do domu, Już ból mi ciało przeszywa, A gdzie ja będę rodziła?” to krzyk pomocy, pragnienie bezpieczeństwa dla cudu, który nosiła pod sercem.

Pacjentka, którą wspominam w pewnym momencie zniknęła ze szpitala. Nie tracę nadziei, że spotkała swoje dziecko, że się nim nacieszyła, że je ukochała i pokochała. Kto wie może pomogła inna młoda Mama, która, jak nikt inny wiedziała co dziewczyna ta czuje.

N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 6 7 8 9 10
11 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Dzisiaj: 17.11.2018