Bioetyka, Umieranie, Prawa człowieka, śmierć

Masz umrzeć!

Błażej Kmieciak

dodane 2018-04-24 12:03

Pierwszy raz piszę tekst i jednocześnie zastanawiam się, czy jego bohater nadal żyje.

By napisać ten artykuł, muszę oddychać. Nie sprawia mi to żadnego trudu. Robię to poza moją świadomością. Oddycham i tyle. Alfie Evans dzisiaj w nocy odłączony został od aparatury, która dawała mu tlen: cały świat o tym wie. Co chwila „patrzę” na portale i zastanawiam się: Czy on jeszcze  żyje? Pojawiły się zdjęcia: piękne, mistyczne, produkujące u pewnie większości osób potok łez. Pojawiły się też pytania: Jak można? Jak sąd może wydać wyrok śmierci na kimś takim?

Nie „lubię” tematu umierania i odłączania aparatury. Perspektywa rodziców i lekarzy bywa inna. Konieczny jest tutaj zawsze czas, zrozumienie. Mam wrażenie, że w kolejnej tego typu sprawie podobnych postaw nie było ze strony szpitala. Może to i oskarżenie, ale sądząc po uporze skierowanym przeciwko życiu dziecka, tracę nadzieję, że było inaczej.

U Alfiego jest kilka niepojętych rzeczy. Reagował na kontakt z rodziną. Sam go nawiązywał. Lekarze rezygnują z terapii dziecka, które nie wiadomo na co choruje. Czytam, że nie podano mu tlenu. Czy na tym ma polegać godne umieranie?! Nagle dowiaduję się, że podano mu wodę i tlen. Ale to jest naturalne, to nie jest medyczne postępowanie, to jest przecież LUDZKIE DZIAŁANIE. Doszliśmy do sytuacji, w której w imię ochrony praw człowieka odłącza się dziecko od aparatury pomagającej mu żyć. W imię praw człowieka ma się udusić, ma ono umrzeć z pragnienia. Wizja prawa do wolności tak zaślepiła promotorów śmierci tego małego pacjenta, że nie chcą mu pomóc w oddychaniu?  

Każda z sytuacji konfliktu w szpitalu jest unikalna. Doświadczenie w pracy nauczyło mnie, że wydanie „sądu” wymaga aktywnego uczestnictwa w dyskusji i sporze między stronami. Alfie umiera. Domyślam się, jak zachowują się rodzice: krzyczą, wyją, są przy nim, łakną każdego spojrzenia. Co to jednak znaczy, że nie zgodzono się przez kilka godzin, by podać mu tlen? W jaki sposób powiedzieli o tym ludzie szkolący się w pomocy innym? Jakie argumenty medyczne i godnościowe tutaj padły? Gdzie zgubiono nie tylko medycynę, ale i wrażliwość?

W imię ochrony praw człowieka zabija się człowieka. Wygasza się jego życie. Sąd się zgodził, personel medyczny uważa, że tak trzeba „bo to zgodne z aktualnymi standardami medycznymi”, a więc wszystko jest w porządku. Nic tu nie jest w porządku!!!

Kiedyś w tygodniku „Idziemy” napisałem tekst „Czternaście dni do śmierci”. Opowiadał historię 12-letniej Nancy Fitzmaurice. Stwierdziłem wówczas: „Nancy urodziła się z licznymi wadami organizmu. Nigdy nie widziała, nie potrafiła chodzić, cierpiała na zapalenie opon mózgowych, posocznicę oraz wodogłowie. W ostatnich miesiącach doszło do pogorszenia się stanu zdrowia dziewczynki. Pojawiły się silne ataki bólu, których środki farmaceutyczne nie były w stanie uśmierzyć. Pani Fitzmaurice najpierw zgłosiła się do szpitalnej komisji etyki, prosząc o – jak zaznaczyła – „położenie kresu cierpieniu dziecka”. Komisja nie podjęła samodzielnie decyzji, lecz sprawę skierowała do sądu. W swoim wyroku sędzia wyraziła zgodę na zaprzestanie karmienia oraz pojenia dziewczynki. Nancy Fitzmaurice zmarła po czternastu dniach od zaprzestania podawania jej jedzenia oraz płynów.” Umierała dokładnie tyle samo dni, ile św. Maksymilian Kolbe zamordowany w Oświęcimiu.

Po tym tekście kilka osób krytykowało mnie, że działania angielskiego sądu  w ww. sprawie porównuję do praktyk nazistów w Niemczech. Uznano, iż nie powinienem tego robić, że tak nie przystoi. Być może, ale w III Rzeszy nie tylko zabijanie Żydów, ale także mordowanie osób chorych psychicznie, sterylizacja niepełnosprawnych i uśmiercanie chorych noworodków było całkowicie zgodne z prawem.

Alfie pewnie niebawem umrze. Kto wówczas ogłosi zwycięstwo? Prawo?

N P W Ś C P S
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 1 2
Dzisiaj: 19.02.2019